Światła, kamera, Mercedes GLA! Nowy kluczowy model zadebiutował oficjalnie... w Warszawie. Mam trzy uwagi

W blasku jupiterów, otoczony gronem "wpływaczy" (zwanych influencerami), zadebiutował nowy Mercedes GLA. Dla marki ze Stuttgartu jest to bardzo ważny model. Jak prezentuje się na żywo i czym zaskakuje?

Muszę przyznać, że było coś przyjemnego w tym, że na światową premierę samochodu mogłem pojechać tramwajem. Ba, to było tylko kilka przystanków! W cieniu Pałacu Kultury, przy Mercedes Studio, niemiecka marka zbudowała od podstaw... kolejne studio. Tym razem jednak motywem przewodnim było Hollywood i kinematografia. To był ciekawy pomysł i zrealizowano go naprawdę "na bogato" - widać, że Mercedes GLA to kluczowy model dla producenta ze Stuttgartu.

Zostawmy z boku ten blichtr, wypachnionych influencerów i wszechobecnych paparazzi. Jak ta nowość wypada na żywo, co w niej zaskakuje i co (lekko) rozczarowuje?

Przede wszystkim nowy Mercedes GLA, subiektywnie rzecz biorąc, wygląda lepiej od poprzednika

Tak, to dość kontrowersyjna opinia, niemniej uważam, że Mercedes akurat tutaj odrobił lekcje. Udało im się zaprojektować naprawdę zgrabny samochód, który dość skutecznie ukrywa specyficzne proporcje i wymiary.

Największą zmianą w GLA jest obecność nowego grilla, utrzymanego w stylu rozwiązania z modelu GLC i Klasy C na prąd. To strzał w dziesiątkę: wygląda on lepiej, pasuje do sylwetki i nawet z podświetleniem ma dużo więcej klasy.

Mercedes GLA 2027 test opinia

Nie ma tutaj także "monobrwi", która jest moim zdaniem dużym problemem Mercedesów. Nowe światła z przodu prezentują się dobrze, a sygnatura świetlna jest w nich dość zgrabnie ukryta.

Z tyłu postawiono na nowy kształt lamp, który nawiązuje nieco do tych z większego GLB. Wyglądają one jednak bardzo dobrze i moim zdaniem w ciekawy sposób odcinają się od standardowych kształtów z innych Mercedesów.

Drugą kwestią są wymiary. Wiecie, że Mercedes GLA ma rozstaw osi na poziomie... Volkswagena Tayrona?

Dzieli je dokładnie 1 mm. Tym samym Mercedes wygospodarował tutaj dużo przestrzeni we wnętrzu, także w drugim rzędzie. Jednocześnie bagażnik urósł - ma 410 litrów pojemności (i jak widać mieści dużo popcornu).

I teraz najciekawsze. Wiecie, że jakimś cudem, pomimo opracowania platformy dla elektryka (gdzie trzeba ulokować duży akumulator), nadwozie obniżono o 2 cm względem poprzednika? Drugie wcielenie GLA wyglądało moim zdaniem jak "żuczek" - było pękate i strasznie dziwne wizualnie. Tu naprawdę jest pod tym kątem znacznie lepiej.

Wnętrze... Cóż, chyba trzeba się po prostu przyzwyczaić

Mamy duże ekrany o przekątnej przekraczającej 14 cali, tworzące całą "ścianę" na desce rozdzielczej. Tutaj nie ma większych różnic względem modeli CLA i GLB. Klienci ponoć polubili to rozwiązanie, więc chyba i my musimy przywyknąć.

Jakość tworzyw robi dobre wrażenie, ergonomia po chwili zapoznania jest akceptowalna, schowków nie brakuje. Generalnie, w żołnierskich słowach, nie jest źle.

Mercedes GLA 2027 test opinia

Oczywiście Mercedes postawił tutaj na elektryfikację

Tym samym priorytet dostały warianty elektryczne, korzystające z akumulatorów 58 kWh i 85 kWh. Jest też architektura 800V, zapewniająca szybkie ładowania nawet w tej bazowej wersji (z mocą do 200 kW, przy 85 kWh jest to już ponad 300 kW). Niebawem ofertę uzupełnić ma jeszcze akumulator o pojemności 74 kWh, który znajdziemy już w ofercie modelu CLA.

Podsumowując: uważam, że Mercedes nie rozczarował i przygotował samochód, który jest dokładnie tym, czego można było się spodziewać. Klienci marki raczej nie będą niezadowoleni. Wręcz przeciwnie - spodziewam się sporego sukcesu tego auta. Co jak co, ale SUV-y wciąż wiodą prym, a CLA pokazało, że zainteresowanie nową architekturą marki ze Stuttgartu jest bardzo duże.