Test

Lexus LS500 F Sport | TEST

Shinkansen

Unikalna forma, wysoki komfort podróżowania i rewelacyjne osiągi – nowy Lexus LS500 ma dużo wspólnego z japońskimi pociągami Shinkansen, będącymi synonimem perfekcyjnie działającej kolei.

Za każdym razem, gdy widzę informację maksymalnych opóźnieniach pociągów Shinkansen przecieram oczy ze zdumienia. 36 sekund w skali roku dla całej sieci, która obejmuje swoim zasięgiem w zasadzie każdy ważny zakątek Japonii – kraju o specyficznym ukształtowaniu, brzmi jak bajka. A jednak, Japończycy to zrobili. To samo udało im się w przypadku limuzyny, która od początku była projektowana jako konkurencja dla Mercedesa Klasy S, będącego wówczas punktem odniesienia w segmencie aut luksusowych. Toyota wyłożyła wówczas abstrakcyjną kwotę tworząc nie tylko Lexusa, ale i model LS, który na dobre zakorzenił się na całym świecie. Samochód ten kupił rynek nie tylko klasyczną sylwetką, ale przede wszystkim dopracowaniem, o którym nawet Niemcy mogli jedynie pomarzyć. Lata płyną, a idea pozostaje ta sama, choć i ona zaczęła się uginać pod presją zmian w branży.

Rzeźba

Lexus LS od zawsze był konserwatywnym autem o bardzo zachowawczej stylistyce. Proste linie miały być tym, co przekona do siebie wielu nabywców. Tak też było – przynajmniej do czasu, w którym trendy zaczęły się zmieniać, a klienci w tym segmencie przesiedli się do atrakcyjnie wyglądających aut konkurencji. Poza tym LS, jak na standardy rynkowe, był już starą konstrukcją. Dziesięć lat w segmencie, który jest kolebką wszystkich nowych technologii zdaje się być wiecznością.

Lexus tę wieczność przeskoczył. Patrząc na nowego LS-a można odnieść wrażenie, iż Japończycy przenieśli się z prehistorii wprost w przyszłość. Projektując największą limuzynę postawiono na elementy, które zostały ciepło przyjęte w mniejszych modelach. Mowa o charakterystycznych liniach, które stały się wyróżnikiem Lexusa. Ostre załamania, wyraźnie zaakcentowane krawędzie oraz przetłoczenia podkreślające konkretne części nadwozia sprawiają, iż nowy Lexus LS zdecydowanie wyróżnia się na tle konkurencyjnych aut. W przypadku testowanego egzemplarza swoje trzy grosze dorzuca tutaj wersja F-Sport, czyli jak sama nazwa wskazuje “usportowiona” odmiana tej limuzyny. W ramach tej odmiany zyskujemy agresywniej stylizowane zderzaki oraz specyficzny “pleciony” wzór maskownicy chłodnicy. W nadkolach kryją się z kolei 20-calowe felgi o dość prostym i estetycznym wzorze. Nie da się ukryć, że całość prezentuje się dość kontrowersyjnie i nie każdemu przypadnie do gustu. Z drugiej strony Lexus wnosi przyjemny powiew świeżości do tego segmentu, tworząc ciekawą alternatywę dla sprawdzonych modeli, z niemiecką trójcą na czele.

Ta charakterystyczna dla nowych Lexusów forma została także rozwinięta we wnętrzu. Pokuszę się nawet o stwierdzenie, iż to tutaj styliści dali upust swoim pomysłom. Na pierwszy rzut oka całość zdaje się być znajoma. Charakterystyczna kierownica, ogromny ekran systemu inforozrywki schowany “w budce” oraz linie, które płynnie przechodzą z deski rozdzielczej na drzwi. Wszystko to przyozdobiono jednak detalami, które wyróżniają ten model. Wystarczy spojrzeć na boczki drzwi – zyskały one “kilkuwarstwowe” zdobienia, tworzące efekt głębi. Dodatkowo pogłębia go ambientowe podświetlenie, dzięki któremu całość przybiera unikalną i niespotykaną u konkurencji formę.

W wersji F Sport wszystko to okraszone zostało czerwoną tapicerką, która kontrastuje ze skórą, alcantarą oraz aluminiowymi detalami. Warto zwrócić uwagę na fakt, iż wnętrze wykonano z najwyższą dbałością o niektóre detale. Większość przełączników pokrywa cienka warstwa metalu, co nie tylko świetnie wygląda, ale także sprawia, że kontakt z nimi jest zupełnie inny niż w większości samochodów.Spasowanie wszystkich elementów oraz dobór materiałów nie budzą zastrzeżeń. Lexus wreszcie wyzbył się “toyotowskich” naleciałości, które trapiły go przez wiele lat. Co więcej – całe wnętrze “zrobił po swojemu”. Co to znaczy? Choć materiały na pozór są podobne do tych stosowanych przez innych producentów z tego segmentu, to jednak ich faktura oraz zestawienie wyraźnie się odróżnia.

Rozpłyń się

Lexus LS od zawsze wyróżniał się najwyższym komfortem podróżowania. Nie inaczej jest w przypadku najnowszego wcielenia tego modelu. Wersja F Sport, pomimo zastosowania foteli o nieco bardziej sportowym charakterze, wciąż oferuje fantastyczne podparcie w zasadzie całego ciała. Szeroki zakres regulacji oraz odpowiednie wymiary siedziska i oparcia sprawiają, że długie trasy w tym samochodzie stają się przyjemnością i czystą formalnością. Pastwić można się natomiast nad rozwiązaniem sterowania fotelami. Owszem, po lewej stronie znajdziemy standardowy regulator, którym ustawimy podstawowe parametry, takie jak wysokość, odległość czy pochylenie oparcia. Chcecie jednak zmienić ustawienie zagłówka czy długości siedziska? Tu zaczyna się zabawa. Najpierw trzeba znaleźć przełącznik z symbolem fotela. Znajduje się on obok touchpada. Klikamy, następnie smyrając palcem po touchpadzie wybieramy właściwy fotel, a potem odpowiednimi suwakami regulujemy konkretne elementy. Tak samo można włączyć podgrzewanie i wentylację foteli. O ile fotel ustawiamy “raz a dobrze”, a inne ustawienia możemy zapisać korzystając z pamięci, jednak włączenie grzania bądź “dmuchawy” w fotelu jest już dość absorbujące.

Z tyłu również można poczuć się bardzo dobrze. Co prawda nie jest to poziom wersji Omotenashi, gdzie w topowym wariancie mamy dwa indywidualne fotele oraz sterowanie wieloma elementami z poziomu ekranu w podłokietniku, ale źle nie jest. Ba, jest doskonale. Przede wszystkim Lexus LS oferowany jest wyłącznie w przedłużonej wersji. Co prawda Japończycy jej tak nie określają, lecz porównując wymiary z Audi A8 L czy BMW 7 Long od razu zauważymy, że LS nie odstaje od nich długością i rozstawem osi. W efekcie z tyłu ilość miejsca jest przeogromna. W podłokietniku z kolei ulokowane sterowanie podstawowymi elementami – klimatyzacją oraz grzaniem foteli. Kanapa jest doskonale wyprofilowana, a ilość miejsca nad głową w zupełności wystarczająca, nawet dla wysokich osób.

Warto też wspomnieć o bagażniku. Mieści on 510 litrów bagażu, jest bardzo ustawny, ale też nie zapewnia możliwości powiększenia przez złożenie kanapy (tak jak większość limuzyn). Na długi wyjazd jednak w zupełności wystarczy.

Zachwycaj się

Lexus znany jest ze swojego indywidualnego podejścia do wielu spraw. Przykładowo nie znajdziemy w tym aucie wielkiego wyświetlacza pełniącego rolę zegarów. Zastępuje go stosunkowo mały ekran, dodatkowo “ubrany” w metalowy pierścień (to wyróżnik wersji F Sport, inne odmiany mają wyświetlacz o podobnych wymiarach, aczkolwiek bez pierścienia). Najlepsze w nim jest to, że pomimo swoich niewielkich rozmiarów wciąż bez problemu przekazuje najważniejsze dane. Może i nie uruchomimy tutaj wielkiej mapy (po co, skoro nawigacja jest do kitu), ale za to wszystkie podstawowe informacje otrzymujemy w skondensowanej i czytelnej formie. Dodatkowo pierścień można “przesunąć” (klikając przycisk na kierownicy), aby uzyskać nieco bardziej szczegółowe informacje z komputera pokładowego czy też systemów bezpieczeństwa.

Nowego LS-a uzbrojono też w świetny wyświetlacz HUD. Ma on 24 cale szerokości i przekazuje multum informacji. Robi to jednocześnie w tak przyjemny i klarowny sposób, że korzystając z niego można zapomnieć o spoglądaniu na zegary.

Japończycy nie zapomnieli też o oświetleniu LED. Przednie lampy doskonale sprawdzają się podczas nocnych podróży. Oferują bardzo długi i jasny snop światła, choć muszę przyznać, że ustępuje on nieco temu, do czego przyzwyczaili nas niemieccy producenci. Dodatkowo tryb automatyczny świateł potrafi “zaspać”, oślepiając kierowców nadjeżdżających z naprzeciwka.

Na testowego Lexusa LS znalazł się też absolutnie najlepszy system audio oferowany na rynku. Przygotowała go firma Mark Levinson, należąca do koncernu Harman. Audio Mark Levinson Signature serwuje przepiękne czyste brzmienie, bardzo ciepłe i głębokie. Naprawdę – jeśli jesteście audiofilami, to jest to absolutne “must have”. Lepsze nagłośnienie znajdziecie co najwyżej w Rolls-Roycie, choć i tam nie będzie dużo lepsze.

Irytuj się

Choć nowy Lexus LS ma wiele zalet, to znajdzie się w nim także spora garść wad. Jakich? Największym minusem jest tutaj system multimedialny. W 2018 roku większość producentów stosuje nowoczesne i przyjazne użytkownikowi rozwiązania, które robią ogromne wrażenie. A Lexus? Lexus jest gdzieś w okolicach 2013 roku i czuje się z tym świetnie. Ekran jest ogromny, ale nie ma z niego żadnego pożytku. Nawigacja wciąż potrafi wyprowadzić w pole, a sterowanie z irytującego touchpada potrafi doprowadzić do szewskiej pasji. Naprawdę, nie wiem kto wpadł na tak idiotyczny pomysł. Nie jest to praktyczne, nie jest to bezpieczne i nie jest to wygodne. Dodatkowo wciąż nie uświadczymy tu kompatybilności z CarPlay czy Android Auto. Bluetooth lubi się pogubić, połączenie przez kabel czasami zawiesza – kiepsko, krótko mówiąc.

Co ciekawe negatywnie zaskakuje też działanie wielu systemów bezpieczeństwa. Np. aktywny tempomat potrafi się zgubić. Nie oferuje też trybu półautonomicznej jazdy, będącego już standardem w tym segmencie. Inne układy też potrafią się pogubić. Przykładowo kamera czytająca znaki czasami “pomija” niektóre wskazania. Z kolei zestaw kamer 360 stopni nie zapewnia tak dobrego zakresu widoczności jak podobne rozwiązania w autach konkurencji.

Zaakceptuj zmianę

Przez lata przywykliśmy do łączenia określenia LS500 z jednostką V8. Te czasy jednak minęły – w najnowszym wcieleniu limuzyny Lexusa nie znajdziemy takiej jednostki, co zaskakuje w zestawieniu z modelem LC, gdzie takowa jest. Pod liczbą 500 kryje się nowa jednostka 3.5 V6 Twin-Turbo, która generuje 417 KM i 600 Nm momentu obrotowego. Moc przekazywana jest na wszystkie cztery koła (napęd 4×4 E-Four) za pośrednictwem 10-biegowej przekładni automatycznej, będącej autorskim dziełem Lexusa. Sprint do setki zajmuje 4,9 sekundy, zaś prędkość maksymalna według danych technicznych to 250 km/h. Jak sprawdza się ta jednostka?

Przede wszystkim na dzień dobry otrzymujemy nijakie brzmienie. Wiadomo – w tego typu aucie nie jest to najważniejsze, aczkolwiek delikatny szum serwowany przez V8-kę zawsze jest mile widziany. Tutaj z kolei dostajemy dość wyjący silnik, który hałasuje głównie sprężarkami i nie oferuje przyjemnego brzmienia. Cóż, na szczęście rewelacyjne wyciszenie odcina nas od świata zewnętrznego. Pod tym kątem marka ta jest absolutnie nie do pobicia. Niezależnie od tego czy jedziecie 80, 120, 180 czy 240 km/h w środku wciąż jest cicho. Bardzo cicho – nie trzeba podnosić głosu czy podgłaśniać muzyki.

Doładowane V6 bardzo dobrze radzi sobie z rozpędzaniem LS-a. Duża w tym zasługa 10-biegowej skrzyni biegów, która w razie potrzeby jest w stanie zrzucić do pięciu przełożeń. Pracuje ona bardzo gładko i kulturalnie – nie ma tutaj szarpania oraz niepożądanych zachowań. Napęd na cztery koła zapewnia z kolei świetną przyczepność. Nawet na śliskiej nawierzchni (np. na mokrym asfalcie) Lexus pozostaje stabilny i nie chce na chwilę uciec przy maksymalnym wciśnięciu gazu.

Dopiero w zakrętach ujawnia się jedna z gorszych stron tego auta – nadwaga. Wiadomo, nikt nie kupuje modelu LS do szaleństw w zakrętach. Od wersji F Sport można jednak wymagać nieco sztywniejszego zawieszenia. To jest dość miękkie (nawet w sportowym ustawieniu) i zachęca do leniwej jazdy. Zresztą Lexus LS najlepiej sprawdza się w trybie Comfort – jest wówczas przyjemnie miękko, a pneumatyczne zawieszenie przyjemnie odizolowuje nas od nierównej nawierzchni. Układ kierowniczy jest komunikatywny i nie jest zbyt mocno wspomagany, dzięki czemu manewrowanie tym wielkim, ponad pięciometrowym autem jest łatwe. Wiadomo – mając silniejsze wspomaganie byłoby to może prostsze pod kątem kręcenia kierownicą, ale z pewnością trudniej byłoby wyczuć wymiary i zachowanie samochodu, np. promień skrętu.

Podczas dynamicznej jazdy przednia oś Lexusa potrafi uciec w swoim własnym kierunku. Momentalnie interweniuje wówczas układ ESP, sprowadzając LS-a na właściwą drogę. Wyłączając ESP można wymusić delikatny uślizg tylnej osi, aczkolwiek nie jest to żywioł tego auta. Tak jak wspomniałem nowy LS500 najlepiej odnajduje się podczas długich podróży autostradami. Wówczas zaskakuje też stosunkowo niskim zużyciem paliwa. Przy przepisowych 140 km/h średnie spalanie utrzymuje się na poziomie 10 litrów na sto kilometrów. Przy 120 km/h spada do 7,5 litra, zaś przy 100 wynosi 6,8 litra. Przy 82 litrowym zbiorniku paliwa pozwala to na spokojne pokonywanie długich dystansów bez przerw na tankowanie.

Zużycie paliwa:Lexus LS500 AWD
przy 100 km/h:6,8 l/100 km
przy 120 km/h:7,6 l/100 km
przy 140 km/h:10,1 l/100 km
w mieście:14 l/100 km

Zdecyduj się

590 000 zł. Tyle trzeba wydać, aby wejść w posiadanie Lexusa LS500 w wersji F Sport. Cennik zaś otwiera odmiana 500h w wersji Elegance, którą wyceniono na 490 000 zł. To dużo, choć tutaj już w standardzie otrzymujemy w zasadzie wszystko. Decydując się zaś na wersję Prestige lub topową Omotenashi zyskujemy wyposażenie na poziomie maksymalnie doposażonych konkurentów – bez walki z listą opcji.

Czy warto? Z jednej strony brak V8 boli – tym bardziej, że Lexus robi doskonałe jednostki. Poza tym są tutaj pewne „niedoróbki” w zakresie technologii, które nie przystoją takiemu pojazdowi. Wybierając Lexusa pokazujemy jednak, że cenimy indywidualizm. Samochód ten nie jest opcją, którą od ręki rozważą dotychczasowi właściciele Mercedesów, Audi czy BMW. Poza tym to właśnie LS rozpieszcza gładkością pracy oraz nienaganną kulturą silnika.

Zalety:
  • unikalna i ciekawa stylistyka
  • wysoki komfort podróżowania
  • świetne wykończenie
  • dbałość o detale we wnętrzu
  • przestronność
  • przyzwoity bagażnik
  • kompletne wyposażenie „w standardzie”

Wady:
  • niektóre technologie nie nadążają za rynkiem
  • system multimedialny jest tragiczny
  • obsługa poszczególnych elementów bywa irytująca
  • brak V8

Podsumowanie

Chcesz wyróżnić się z tłumu? Nie myśl o unikalnej wersji Mercedesa, Audi czy BMW w wyrazistym kolorze. Wystarczy skierować się do salonu Lexusa – tracąc pewne udogodnienia zyskujemy jednak potężną dawkę niepowtarzalnego stylu, którego próżno szukać u konkurencji. Poza tym LS500 stworzony jest do komfortowego pokonywania bardzo długich dystansów. Niczym Shinkansen, z którym łączy go więcej niż mogłoby się wydawać.

Dane techniczne
Dane techniczne producentaLexus LS500
Silnikbenzynowy, twin turbo, V6, 24 zaw.
Typ zasilania paliwemwtrysk bezpośredni
Pojemność3445 cm³
Moc maksymalna307 kW (417 KM) przy 5 200 obr/min.
Maks. moment obrotowy600 Nm przy 1 600 - 4 800 obr/min.
Skrzynia biegówautomatyczna, dziesięciobiegowa
Napęd4x4
Zawieszenie przódwielowahaczowe, pneumatyczne
Zawieszenie tyłwielowahaczowe, pneumatyczne
Hamulcetarczowe went./tarczowe went.
Oponyp: 245/45RF20; t: 275/40RF20
Bagażnik / po złożeniu siedzeń480 l
Zbiornik paliwa82 l
Typ nadwoziasedan
Liczba drzwi / miejsc4/5
Wymiary (dł./szer./wys.)5235/1900/1470 mm
Rozstaw osi3125 mm
Masa własna /ładowność2385/375 kg
Spalanie: miasto/trasa/średnie13,5/7,8/9,9
Emisja CO2225 g/km
Prędkość maksymalna250 km/h
Przyspieszenie 0-100 km/h4,9 s
Gwarancja mechaniczna3 lata lub 100 tys. km
Gw. perforacyjna /na lakier12 lat/3 lata
Okresy międzyprzeglądowewg wskazań komputera
Cena wersji podstawowej(LS500h Elegance) 490 000 zł
Cena wersji testowej590 000 zł
Cena egz. testowego597 200 zł