Test

Mercedes S560 4MATIC Coupe | TEST

Yacht Club Stuttgart

W okolicach Stuttgartu nie znajdziecie dużych zbiorników wodnych. Najbliżej położone jest Jezioro Bodeńskie, do którego jest raptem 160 kilometrów. Nieco gorzej prezentuje się wycieczka nad otwarte wody – tutaj mamy aż 687 kilometrów nad Morze Wattowe, skąd dalej można wypłynąć na Morze Północne.

Yacht Club Stuttgart musiał więc jakoś poradzić sobie z brakiem dostępu do wody. Co można wówczas zrobić? Wynająć miejsce w przystani? Nie jest to takie proste – niezależnie od wybranej lokalizacji za kierownicą trzeba będzie spędzić od dwóch do siedmiu godzin. Taka opcja więc odpada. Najlepiej jest więc zaprojektować jacht na czterech kołach. Najlepiej taki, który w zależności od naszego humoru potrafi zamienić się w potężną motorówkę. Witajcie na pokładzie Mercedesa S560 Coupe.

Klasyka

W ostatnich latach coraz większa liczba producentów wraca do korzeni, poszukując inspiracji dla nowych modeli w klasycznych formach. Oczywiście ubierane są one w nowoczesne odzienie, ale perfekcyjne proporcje cudownie nawiązują do aut sprzed lat. Mercedes bez dwóch zdań stworzył jedno z najpiękniejszych coupe na rynku. Pomimo swojej wielkości nie przytłacza i nie razi. Jest nowoczesne, lecz zarazem nosi w sobie dużo klasycznej elegancji. W porównaniu do czterodrzwiowego brata jest też znacznie dynamiczniejsze wizualnie, co podkreślają zwłaszcza przetłoczenia w linii bocznej.

Zapewne uznacie, że podlizuję się Mercedesowi i słodzę na siłę. Nic z tych rzeczy – w czasach, kiedy coupe staje się według większości producentów autem nierozsądnym i przede wszystkim nieopłacalnym, każdy pojazd tego typu jest na wagę złota. A gdy jeszcze wykonano go z niezwykłą dbałością o detale, to odbiór staje się zupełnie inny. Co prawda Niemcy pozwolili sobie na odrobinę taniego szaleństwa – wystarczy spojrzeć na opcjonalne przednie światła. Wykończono je kryształkami Swarovskiego. Efekt jest ciekawy, ale tę propozycję pozostawmy osobom, które na ogół poruszają się autem z gazem wciśniętym w podłogę po ulicach Moskwy.

Więcej uwagi warto natomiast poświęcić tylnym lampom, wykorzystującym technologię OLED. Bardzo cienkie segmenty tworzą unikalny wzór, ale przede wszystkim robią piorunujące wrażenie po zmroku – zwłaszcza na fanach dziwactw technologicznych.

Prezentowany egzemplarz wyposażono w pakiet AMG, który dodaje zderzaki z większymi wlotami powietrza oraz ciekawe, 20-calowe felgi (można dobrać większe). Moim zdaniem jednak taki rozmiar to świetny kompromis pomiędzy wyglądem a praktycznością, której tutaj nie brakuje. Charakterystyczny „diamentowy” grill z kolei nadaje autu lekkości – klasyczne „szczebelki” wyglądają tutaj po prostu kiepsko.

Wnętrze, które na pierwszy rzut oka zdaje się być niemal identyczne jak w limuzynie Klasy S, w rzeczywistości jest zupełnie inne. Mercedes przeprojektował górną część kokpitu, dodając charakterystyczny łuk oraz tonę drewnianego wykończenia. Wszystko to miesza się z kilometrami kwadratowymi skóry, która w przypadku testowanego egzemplarza pochodziła z linii Designo i przełamywała chłodny klimat swoją czerwienią. Poza tym luksusowy styl miesza się tutaj ze sportem. Choć całe wnętrze jest teoretycznie czteroosobowe, to tak naprawdę auto stworzono na dwójki, zaś tylne fotele można traktować awaryjnie. Nie jest tam niewygodnie – nic z tych rzeczy. Dwa indywidualne siedzenia (podgrzewane) oraz wygodny podłokietnik pozwolą spędzić tam nawet długą podróż. Najlepiej można poczuć się jednak na przednich fotelach. Te w porównaniu do tych znanych z limuzyny są zdecydowanie bardziej sportowe, a jednocześnie zachowują wysoki komfort. Bardzo szeroka regulacja (począwszy od lędźwi aż po zaciśnięcie boczków) pozwalają na dopasowanie ustawień wedle własnych upodobań. W tym miejscu warto też zwrócić uwagę na ciekawą przypadłość Klasy S – otóż kierownica nie tylko jest przesunięta w prawo względem centralnej osi fotela, ale także została delikatnie przekrzywiona. W efekcie prawa strona jest minimalnie bliżej kierowcy niż lewa. Jeśli macie syndrom wyszukiwania wszelkich dziwactw, to z pewnością będzie Was to irytowało przez dłuższą chwilę (tak jak mnie), lecz w trakcie jazdy zupełnie o tym zapomnicie.

A skoro o kierownicy mowa – po liftingu wyposażono ją w typowe dla nowych Mercedesów dotykowe panele. Odpowiadają one za sterowanie danymi przekazywanymi na zegarach oraz całym systemem multimediów. Do ich obsługi trzeba się przyzwyczaić – nie jest ona intuicyjna. Zresztą cały COMAND, który to wciąż gości w Klasie S nie jest najprzyjemniejszym w obcowaniu systemem. Pozostaje mieć nadzieje, że aktualny model zyska jeszcze nowoczesny układ MBUX.

Piękny rejs

Zabawa zaczyna się jednak po zajęciu miejsca za kierownicą. Wciśnięcie przycisku startera budzi do życia 4-litrowe, podwójnie doładowane V8 generujące 469 koni mechanicznych i aż 700 Nm momentu obrotowego. Wszystko to trafia na cztery koła (choć bazowo można wybrać klasyczny napęd na tylną oś) za pośrednictwem 9-biegowej przekładni 9G-Tronic. Niemiecka ośmiocylindrówka pracuje bardzo gładko, zaś nawet przy delikatnym obciążeniu serwuje dyskretny bulgot godny takiego silnika. Nie jest on aż tak przyjemny jak w przypadku starszych konstrukcji, ale zdecydowanie nie można na niego narzekać. Przy spokojnej jeździe silnik ten zadziwia przede wszystkim swoją uniwersalnością. Przy ośmiu cylindrach oraz blisko 500 koniach mechanicznych można spodziewać się bardzo wysokiego spalania. Nic z tych rzeczy. Nawet w miejskim ruchu Mercedes zużywa od 17 do 19 litrów paliwa, przy czym są to wyniki, które zobaczymy stojąc w korkach. Przy płynnej jeździe bez problemu można uzyskać wynik na poziomie 15 litrów. W trasie jest jeszcze lepiej – nawet przy autostradowych 140 km/h bez problemu zmieścicie się poniżej 10 litrów.

Ale nie to jest ważne w tym aucie. Znakomita większość nabywców takiego Mercedesa zużycie paliwa stawia gdzieś daleko w hierarchii istotnych czynników przy zakupie auta. Tutaj liczą się wrażenia i przyjemność z jazdy. A ta jest ogromna. W trybie Comfort S560 Coupe płynie. Samochód ten gładko sunie po wszelkich nierównościach, odcinając nas od świata zewnętrznego. Pneumatyczne zawieszenie niweluje drgania, fantastyczne wyciszenie w połączeniu z grubymi szybami odcina od wszelkich hałasów, zaś orkiestrę stanowi wówczas benzynowe V8 w połączeniu z doskonałym audio sygnowanym logo Burmester. W zasadzie niczego więcej do szczęścia wówczas nie potrzeba.

Chcecie się zabawić? Od tego jest tryb Sport, który sprawia, że S560 Coupe zamienia się w „baby-AMG” i takie określenie nie jest przesadą. Przede wszystkim zmienia się charakterystyka całego auta. Układ kierowniczy wymaga włożenia większej siły w prowadzenie, zawieszenie jest zdecydowanie sztywniejsze, zaś układ wydechowy pokazuje swoją ciemną stronę i serwuje niezwykle sterylne, choć urzekające strzały przy odpuszczeniu gazu na wysokich obrotach. Możecie twierdzić, że takiej limuzynie to nie przystoi – nic bardziej mylnego. S560 Coupe pomimo swojego luksusowego charakteru, który czuć też w prowadzeniu, potrafi zaskoczyć niejedno sportowe auto – i to nie tylko na prostej (100 km/h w 4,6 sekundy). Dzięki obecności napędu 4MATIC przyczepność jest w zasadzie nieograniczona. Wymuszenie poślizgu lub zerwanie przyczepności graniczy niemalże z cudem. Nawet przy bardzo szybko pokonywanych zakrętach (zdecydowanie powyżej limitów) przód nie wykazuje tendencji do wędrowania we własnym kierunku. Jeśli chcecie spotkać się z takim zjawiskiem, to ograniczenie w danym zakręcie pomnóżcie przez 3.

Szczerze mówiąc w tym miejscu warto zastanowić się nad sensownością wersji AMG. Czy oferuje ona coś ponad to? Trudno mi jest sobie wyobrazić jeszcze lepsze prowadzenie w przypadku tego auta. Być może AMG podnosi poprzeczkę w kategorii radochy z jazdy – podejrzewam, że zaginanie praw fizyki w blisko 600-konnej dwutonowej maszynie musi robić piorunujące wrażenie.

Technologiczne portfolio

Paradoksalnie Klasa S nie jest aktualnie najbardziej naszpikowanym nowoczesnymi rozwiązaniami autem w gamie Mercedesa. Wersja po liftingu zyskała jednak wiele elementów, których próżno szukać w autach konkurencji. Ten model poza światłami Swarovskiego wyróżnia się chociażby dostępem NFC. Co to oznacza? Jeśli Wasz smartfon korzysta z takiej technologii, to do samochodu dostaniecie się bez użycia kluczyków – wystarczy sparowanie auta z odpowiednią aplikacją. Na bazie tego systemu Mercedes tworzy funkcję „carsharingu” własnego auta.

Poza tym znajdziemy tutaj chociażby wspomniane już wcześniej światła typu OLED, czyli jedną z najnowszych technologii w dziedzinie oświetlenia. Bardzo cienkie panele pozwalają na tworzenie wymyślnych i niezwykle efektownych wzorów. Bajer, ale cieszy. Poza tym obecny jest tutaj oczywiście zaawansowany wyświetlacz HUD, doskonale działający adaptacyjny tempomat oraz system półautonomicznej jazdy. Warto też zwrócić uwagę na świetne działanie LED-owych świateł przednich – snop światła, który rzucają nie tylko jest bardzo jasny, ale także dopasowuje zakres świecenia do aktualnej sytuacji, „wycinając” przechodniów odpowiednio przechodniów (jednocześnie sygnalizując ich obecność w kamerze Night Vision), czy też inne auta.

Pragnienie

Tak, wiem – zapewne dla wielu z Was ten tekst jest mocno przesłodzony. Nic jednak nie poradzę na to, że obcowanie z Klasą S Coupe jest zwyczajnie przyjemne. Ba, jest znacznie przyjemniejsze niż kontakt z limuzyną. Ta jest dość rozlazła, bardzo komfortowa, ale nie oferuje swego rodzaju „wiśnenki na torcie”. Wersja coupe podnosi przyjemność z jazdy tym modelem do potęgi. Wszystko jest tutaj takie, jakie w luksusowym GT być powinno.

A cena? Model S560 Coupe startuje z poziomu 507 000 zł za „bazową wersję”. Dokładając jednak wiele elementów, które znajdują się w tym egzemplarzu osiągamy 798 000 zł. Czy to dużo? Z perspektywy nabywcy takiego auta cena jest niemal promocyjna – toż to „raptem” 100 000 zł więcej niż np. przedłużane BMW 730Ld xDrive z bogatym wyposażeniem.

Zalety:
  • świetna stylistyka
  • doskonałe prowadzenie
  • niezwykle wysoki komfort podróżowania
  • świetnie brzmiące V8
  • niskie zużycie paliwa

Wady:
  • cena? To kwestia indywidualna
  • kryształki Swarovskiego w reflektorach to o krok za daleko
  • nie jest mój

Podsumowanie

Mając taką kwotę do dyspozycji bez większego zawahania wybrałbym się jednak do salonu Mercedesa. Ten samochód to idealne połączenie limuzyny i GT. Każdy przejechany kilometr sprawia wiele przyjemności – czy to w mieście, czy to w trasie. A na długie podróże model ten zdaje się być idealnym wyborem.

Podobne artykuły

Dane techniczne
Dane techniczne producentaMercedes S560 Coupe 4MATIC
Silnikbenz, biturbo, V8, 42 zaw.
Typ zasilania paliwemwtrysk bezpośredni
Pojemność3982 cm³
Moc maksymalna345 kW (469 KM) przy 5 250 - 5 500 obr/min
Maks. moment obrotowy700 Nm przy 2 000 - 4 000 obr/min
Skrzynia biegówautomatyczna, dziewięciobiegowa
Napęd4x4
Zawieszenie przódwielowahaczowe, pneumatyczne
Zawieszenie tyłwielowahaczowe, pneumatyczne
Hamulcetarczowe went./tarczowe went.
Bagażnik / po złożeniu siedzeń400 l
Zbiornik paliwa80 l
Typ nadwoziacoupe
Liczba drzwi / miejsc2/4
Wymiary (dł./szer./wys.)5032/1899/1411 mm
Rozstaw osi2945 mm
Masa własna /ładowność2135/505 kg
Spalanie: miasto/trasa/średnie12,0/7,2/9,0
Emisja CO2202 g/km
Prędkość maksymalna250 km/h
Przyspieszenie 0-100 km/h4,6 s
Gwarancja mechaniczna2 lata
Gw. perforacyjna /na lakier12 lat/3 lata
Okresy międzyprzeglądowewg wskazań komputera
Cena wersji podstawowej(S450 4MATIC Coupe) 488 000 zł
Cena wersji testowej624 000 zł
Cena egz. testowego798 000 zł