Test

Volkswagen Golf GTI TCR | fot. Dominik Kopyciński

TEST: Taki powinien być od początku. Volkswagen Golf GTI TCR

Na dystansie:
411 km

Niektórzy mówią, że Golf GTI to legenda. W nowym wcieleniu tego auta nigdy nie czułem charakteru poprzedników, ale za to wersja TCR wreszcie mnie przekonała do tego modelu.

Jeśli miałbym wybrać ulubione wcielenie Volkswagena Golfa GTI, to poza kultową „jedynką” i całkiem fajną „trójką” postawiłbym na piątą generację tego auta. Przede wszystkim to ona dała nowe życie literom GTI i przywróciła blask sportowej wersji. Znane i pancerne 2.0 TFSI (nie mylcie z późniejszymi jednostkami), podatność na modyfikacje, świetne prowadzenie oraz unikalny charakter sprawiły, że samochód ten szybko znalazł rzeszę fanów i na nowo zbudował popularność modelu GTI. Co więcej, był to jeden z pierwszych samochodów tego typu, który oferował dwusprzęgłową skrzynię automatyczną. I choć teraz jest to coś absolutnie normalnego, to w 2005 roku sprawiało wrażenie prawdziwego rocket science i generowało efekt „wow” wśród pasjonatów motoryzacji.

Czasami trudno jest mi uwierzyć, że od tamtej pory minęło blisko 15 lat

Polska jako kraj zmieniła się nie do poznania, motoryzacja obrała całkowicie nową ścieżkę, a samochody, choć wizualnie niekiedy nawiązujące do starszych wcieleń, są już zupełnie innymi, w pełni skomputeryzowanymi konstrukcjami. I jak niektórzy twierdzą pod tą stertą kabli zagubił się charakter tych pojazdów. Szóste wcielenie GTI nie miało już takiego charakteru jak „piątką”, a do tego wsławiło się mało wytrzymałym silnikiem. Siódemka z kolei połączyła zbyt wiele aspektów. Z jednej strony jest to świetne „daily”, które doskonale nadaje się do codziennej eksploatacji. Z drugiej z kolei niektórzy zarzucają mu brak unikalnego charakteru oraz zadziornego prowadzenia. Akurat dla mnie nie jest to wielka wada, bowiem w ten sposób ciekawie dywersyfikuje się rynek. GTI zarzucałem za to jedną rzecz – trochę brakowało mu mocy. 245 KM (a teraz 230 KM) to spora wartość, ale konkurenci odjechali i poszli o krok dalej. Volkswagen miał problem za to z pozycjonowaniem, bowiem tamta przestrzeń należała już do 300-konnej, ale i czteronapędowej „R-ki”.

Volkswagen Golf GTI TCR | fot. Dominik Kopyciński

Pierwszą próbą podkręcenia Golfa była odmiana Clubsport. I o ile Clubsport S wciąż pozostaje jednym z aut, którymi bardzo chciałbym się przejechać (brak tylnej kanapy, klimatyzacja jako opcja, stricte surowy charakter i stuprocentowe nastawienie na sport? Przyjmę to w dowolnych ilościach!), o tyle zwykły Clubsport był… no właśnie, nie pamiętam nawet jaki. A jeździłem nim i powinienem coś pamiętać, tymczasem jedyną rzeczą, która została w głowie były świetne fotele Motorsport. Do wersji TCR podchodziłem więc z ograniczonym entuzjazmem. I chyba dzięki temu całkiem miło zaskoczyłem się tym samochodem.

TCR = idealne GTI

Patrząc na dane techniczne nie zauważymy tutaj rewolucji. Okej, jest więcej mocy – 290 KM. Mamy też pokaźniejszy moment obrotowy. Napęd oczywiście na przód, co dla wielu osób będzie atutem. Do tego elektronicznie sterowana szpera, odrobina zmian stylistycznych i delikatnie zmodyfikowane wizualnie wnętrze. Dobry zestaw? Nie ma więc co rozwodzić się nad tym wszystkim, tylko trzeba wskoczyć za kierownicę i sprawdzić możliwości tego auta. Nie ukrywam, że na „dzień dobry” zafundowałem sobie najbardziej sportowe ustawienia. Wczesny ranek, puste boczne drogi, trochę zakrętów – to brzmi jak idealne warunki do sprawdzenia tego auta. Zaczynam delikatnie, aby dogadać się z samochodem. Od razu zwracam uwagę na jedną rzecz – niezmiennie zbyt mocne wspomaganie układu kierowniczego. Komunikatywność nie zawodzi, podobnie jak długość przełożenia. W „kręcenie” wkładam jednak zbyt mało siły, przez co mam wrażenie, że auto jest nieco syntetyczne. Te niedogodności rekompensuje nieco świetne zawieszenie. Sztywne, dobrze zestrojone i pozwalające na dobre wykrzesanie potencjału z tego samochodu, świetnie sprawdza się podczas dynamicznej jazdy. Od razu cieszy też druga rzecz – wyczuwalnie niższa masa. Golf R, ze względu na napęd 4MOTION, waży o nieco ponad 100 kilogramów więcej od Golfa TCR. I to czuć. Przednionapędowy Volkswagen jest wyczuwalnie lżejszy i zwinniejszy oraz chętniej składa się w ciasne zakręty, nie wykazując przy tym żadnych chęci do nadsterowności. Nie jest to auto, w którym tył chętnie gubi przyczepność i pozwala na lekkie slajdy. Przygotujcie się raczej na duże pokłady stabilności, przełamywanej od czasu do czasu lekką podsterownością. Elektronicznie sterowana szpera znacząco poprawia prowadzenie w tym aucie, choć jej skuteczność nieco ustępuje rozwiązaniom konkurentów.

Volkswagen Golf GTI TCR | fot. Dominik Kopyciński

Fantastyczną pracę wykonuje natomiast silnik, który oferuje duże pokłady mocy w bardzo szerokim zakresie obrotów. Liniowy charakter dystrybucji momentu obrotowego sprawia, że TCR „nie puchnie” na wyższych obrotach i zawsze chętnie ciągnie do przodu. Skrzynia DSG dobrze dobiera przełożenia, choć przy dynamiczniejszej jeździe warto pozostawić ją w trybie Sport. Odnoszę wrażenie, że grupa Volkswagena postawiła na stricte „ekologiczne” oprogramowanie w swoich przekładniach, przez co reakcja na gaz w trybie D jest lekko opóźniona, a auto zdaje się być ospałe.

Kolejna uwaga – jeśli chcecie auta, którym można przyszpanować dźwiękiem, to wybierzcie się do innego salonu. Golf TCR jest bardzo cichy i nawet w trybie Sport serwuje mocno stłumione strzały i buczenie z wydechu. Jest to o tyle przyjemne, że w długiej podróży samochód ten nie męczy. Trochę ograniczono też wzmacnianie dźwięku przez głośniki, co eliminuje wrażenie przesadnej sztuczności.

Cywilizowany samochód osobowy

Kiedy już zakończymy nasze zabawy na krętych drogach lub autostradach okazuje się, że Golf… to Golf. Jakkolwiek głupio to nie brzmi, takie określenie najlepiej opisuje ten samochód. W trybie Normal lub Comfort w środku jest bardzo przyjemnie. Nawet na 19-calowych felgach TCR przyzwoicie radzi sobie z nierównościami, co w trybie Sport zdecydowanie zanika (zwłaszcza krótkie poprzeczne uskoki są dla niego katorgą). Pozycja za kierownicą jest wzorowa, ergonomia niezmiennie bardzo dobra, widoczność z miejsca kierowcy nie zawodzi (poza małymi lusterkami) – generalnie trudno jest się tutaj do czegoś przyczepić. To samo tyczy się ilości miejsca na tylnej kanapie oraz w bagażniku. Golf TCR nie zatracił swojego uniwersalnego charakteru, co jest tutaj dużym atutem.

Volkswagen Golf GTI TCR | fot. Dominik Kopyciński

Dodam tez, że jak na Golfa przystało, na pokładzie znajdziemy kompletne wyposażenie – od aktywnych świateł LED (z przodu i z tyłu), przez cyfrowe zegary, aktywny tempomat oraz wiele innych elementów wyposażenia, które mógłbym wymieniać przez kilka minut, ale i tak je znacie. Pod tym kątem Golf, pomimo swojego wieku i nadchodzącej wielkimi krokami emerytury, wciąż pozostaje bardzo konkurencyjną ofertą wobec innych hothatchy.

Zużycie paliwa:Volkswagen Golf GTI TCR
przy 100 km/h:6,2 l/100 km
przy 120 km/h:7,9 l/100 km
przy 140 km/h:9,4 l/100 km
w mieście:13,7 l/100 km

Po czym rozpoznać wersję TCR?

To jest dobre pytanie, bowiem Golf TCR na pierwszy rzut oka jest bardzo podobny do GTI. wyróżniają go jednak dokładki przedniego i tylnego zderzaka, dedykowane progi, nowe 19-calowe felgi oraz naklejki z boku. W środku znajdziemy też tapicerkę we wzór plastra miodu, zastępującą klasyczną kratę. Poza tym wszystko po staremu.

Mam ogromną nadzieję, że TCR będzie punktem odniesienia

Nowa generacja Golfa GTI zapewne ujrzy światło dzienne dopiero za rok. Póki co jest dużo spekulacji dotyczących silnika oraz samej konstrukcji. Liczę jednak na to, że wersja TCR pokazała Volkswagenowi możliwości tego auta, dzięki czemu kolejne wcielenie będzie rozwijane od tego punktu na mapie, a nie od standardowego GTI. Inaczej byłaby to duża strata dla Volkswagena, bowiem konkurencja nie zwalnia tempa. I wiem, że miejsce dla topowego R musi pozostać – aczkolwiek samochód ten gra w nieco innej lidze i rywalizuje m.in. z Mercedesem-AMG A 35.

Zalety:
  • dobry kompromis pomiędzy komfortem, sportowym charakterem i codzienną użytecznością
  • ciekawie poprawiona stylistyka
  • świetne osiągi
  • wysoka stabilność podczas dynamicznej jazdy
  • wygodne fotele
  • bogate i nowoczesne wyposażenie
Wady:
  • brakuje nieco zadziorności i dźwięku
  • DSG w trybie D niekiedy lubi zaspać

Podsumowanie

Doskonały hothatch dla tych, którzy lubią klimat GTI. Tylko dlaczego dopiero teraz dostaliśmy tak fajną i dopracowaną wersję?

 

Dyskusja

komentarzy

Dane techniczne
Dane techniczne producentaVolkswagen Golf GTI TCR
Silnikt.benz, R4, 16 zaw.
Typ zasilania paliwemwtrysk bezpośredni
Pojemność1984 cm³
Moc maksymalna290 KM (222 kW) przy 5400 obr./min.
Maks. moment obrotowy380 Nm przy 1950-5300 obr./min.
Skrzynia biegówautomatyczna, 7-biegowa
Napędprzedni
Zawieszenie przódkolumny MacPhersona
Zawieszenie tyłwielowahaczowe
Hamulcetarczowe wentylowane
Opony235/35 R19
Bagażnik / po złożeniu siedzeń350 l
Zbiornik paliwa50 l
Typ nadwoziahatchback
Liczba drzwi / miejsc5/5
Wymiary (dł./szer./wys.)4362/1799/1482 mm
Rozstaw osi2626 mm
Masa własna /ładowność1410/500 kg
Masa przyczepy / z hamulcemb.d kg
Emisja CO2176 g/km
Prędkość maksymalna250 km/h
Przyspieszenie 0-100 km/h5,6 s
Gwarancja mechaniczna2 lata
Gw. perforacyjna /na lakier12 / 3 lata
Okresy międzyprzeglądoweco 30 000 km
Cena wersji podstawowej70 190 zł
Cena wersji testowejGolf GTI TCR 3d: 153 590 zł
Cena egz. testowego191 460 zł