Toyota Auris miała silnik 3.5 V6. Tak, ten nudny Auris pierwszej generacji
Toyota Auris pierwszej generacji nie kojarzy się z emocjami. Tymczasem w Japonii jej bliski krewny dostał 3,5-litrowe V6, 280 KM i napęd na przednie koła. Serio.
Toyota Auris ma wiele zalet, ale raczej nikt nie wymieni wśród nich porywającego charakteru. To jeden z tych samochodów, które kupuje się tylko i wyłącznie z rozsądku. Jest solidny, praktyczny, nie rzuca się w oczy i przez lata skutecznie pracuje na opinię auta, o którym można powiedzieć wszystko poza tym, że budzi wielkie emocje.
Tymczasem Toyota Auris pierwszej generacji występowała z wolnossącym silnikiem 3.5 V6 pod maską. Serio, to nie jest żart. Rozwijała 280 KM, współpracowała z sześciobiegowym automatem, a cała moc trafiała wyłącznie na przednie koła. Co więcej, nie był to żaden prototyp ani projekt tunera. Taki samochód można było po prostu kupić w salonie Toyoty.
Nazywał się Toyota Blade Master G i dzisiaj jest jednym z najlepszych dowodów na to, jak osobliwy potrafił być japoński rynek. Zresztą zobaczcie sami.
Toyota Auris była punktem wyjścia dla Blade'a Master G
Żeby uporządkować tę historię, trzeba cofnąć się do 2006 roku. Wtedy na rynek trafiła pierwsza generacja Aurisa, która w Europie i Japonii zastąpiła hatchbackową Corollę. To był odważny ruch - Japończycy uznali, że ich znana nazwa kojarzy się z nudnymi i nijakimi samochodami. Stworzyli więc pojazd nieco mniej "nijaki", ale za to nazwali go inaczej. Marketingowcy otrąbili sukces, robota skończona, pora na CS-a.

Japończycy mieli jednak jeszcze jeden pomysł na wykorzystanie tej konstrukcji. Równolegle z Aurisem wprowadzili model Blade, czyli jego bardziej luksusowego i nieco bardziej sportowego krewnego. Różnice nie ograniczały się do kilku dodatkowych elementów wyposażenia. Blade miał własną stylistykę przedniej i tylnej części nadwozia, lepiej wykończone wnętrze i był pozycjonowany wyżej od Aurisa. Sprzedawano go nawet w innych salonach Toyoty - w Japonii rzecz jasna.
Początkowo pod maską pracował silnik 2.4 2AZ-FE. To już była spora jednostka jak na kompaktowego hatchbacka, zwłaszcza że podstawowy Auris w Japonii korzystał z silnika 1.5 o mocy 108 KM. Blade nie miał jednak być hot hatchem. Z przekładnią CVT, komfortowym zawieszeniem i bogatym wyposażeniem celował w klientów, którzy chcieli niewielkiego, ale bardziej luksusowego samochodu.
Toyota Blade Master dostała 3.5 V6 z dużo większych samochodów
W 2007 roku do oferty dołączyły Blade Master i bogatszy Blade Master G. Pod ich maską nie znalazł się mocniejszy czterocylindrowy silnik ani turbodoładowana jednostka przygotowana specjalnie dla tego modelu. Toyota sięgnęła po silnik 3.5 V6 2GR-FE.
Mówimy o wolnossącym, sześciocylindrowym silniku o pojemności 3456 cm3, który znany był z samochodów zupełnie innego kalibru. Trafiał między innymi do Camry, Avalona, RAV4 i Highlandera. Toyota wzięła więc jednostkę stworzoną z myślą o dużych sedanach i SUV-ach, po czym zmieściła ją w komorze silnika kompaktowego hatchbacka.
Efekt robił wrażenie. Silnik 2GR-FE rozwijał 280 KM przy 6200 obr./min i 344 Nm przy 4700 obr./min. Dzisiaj takie liczby nikogo szczególnie nie szokują, ale warto spojrzeć na nie z perspektywy 2007 roku.
Volkswagen Golf GTI miał wtedy około 200 KM. Honda Civic Type R również oferowała około 200 KM. Golf R32 ze swoim 3.2 VR6 osiągał około 250 KM, a Mazda 3 MPS z turbodoładowanym silnikiem 2.3 dobijała do około 260 KM. Blade Master był od nich mocniejszy, choć nijak nie dało się go nazwać hot hatchem. Ba, to było jego przeciwieństwo!
280 KM trafiało wyłącznie na przednie koła
Najbardziej zaskakujący element tej układanki kryje się w układzie napędowym. Słabszy Blade 2.4 był dostępny z napędem na cztery koła. Przy wersji z V6 Toyota zrezygnowała jednak z tego rozwiązania. Blade Master i Blade Master G były dostępne wyłącznie z napędem na przednią oś.
Silnik współpracował z sześciobiegową automatyczną skrzynią, znaną również z Camry i Avalona. Nie było ręcznej przekładni, sportowego napędu na cztery koła ani innych rozwiązań, które sugerowałyby, że Toyota chce stworzyć rasowego hothatcha.

Mimo tego osiągi były naprawdę dobre. Według danych przytaczanych w materiale Blade Master G potrzebował około 5,8 sekundy na rozpędzenie się do 60 mil na godzinę, czyli 96 km/h. Prędkość maksymalną ograniczono elektronicznie do 180 km/h, zgodnie z praktyką powszechną wówczas na japońskim rynku.
Pełne 280 KM było dostępne na benzynie wysokooktanowej. Toyota dopuszczała tankowanie paliwa o niższej liczbie oktanowej, ale zaznaczała, że silnik nie osiąga wtedy maksymalnych parametrów.
Toyota Auris z V6-ką, czyli Blade Master G nie próbowała być hot hatchem
Można byłoby oczekiwać, że po zamontowaniu 280-konnego V6 Toyota usztywni wszystko, dorzuci agresywne dodatki i spróbuje stworzyć japońską odpowiedź na Golfa R32. Nic z tych rzeczy.
Blade Master G zachował komfortowy charakter. Był szybki, ale nie miał być samochodem torowym. Testy z epoki wskazywały zresztą, że przednia oś miała sporo pracy. Na mokrej nawierzchni samochód łatwo zrywał przyczepność, kontrola trakcji regularnie interweniowała, pojawiał się torque steer, a w zakrętach Blade potrafił być wyraźnie podsterowny. Brzmi wspaniale!
Trudno się temu dziwić. Na przednie koła trafiało 344 Nm, a pod maską znajdował się okropnie ciężki wolnossący silnik V6. Toyota mogła wykorzystać dostępny w gamie napęd na cztery koła, ale tego nie zrobiła. Najwyraźniej uznano, że klient Blade'a Master G bardziej doceni płynność pracy sześciu cylindrów i zapas mocy niż możliwość szybkiego pokonywania zakrętów.

3.5 V6, choć dociążyło przednią oś, nie zrobiło z Blade'a ciężkiego kloca
Duży silnik nie oznaczał paradoksalnie ogromnego wzrostu masy. Czterocylindrowy Blade ważył około 1400 kg, a Blade Master G około 1480 kg. Różnica była zaskakująco niewielka, do czego przyczyniała się między innymi aluminiowa konstrukcja jednostki 2GR-FE.
Oznacza to, że samochód o długości zaledwie 4260 mm oferował 280 KM i ważył mniej więcej tyle, ile współczesne kompaktowe hatchbacki z dużo mniejszymi silnikami.
Toyota nie reklamowała przy tym Blade'a Master jako bezkompromisowej maszyny dla kierowcy. To miał być szybki i "luksusowy" samochód dla kogoś, kto nie potrzebował dużego sedana. Właśnie dlatego bogatszy Master G oferował skórzaną tapicerkę, rozbudowane audio z 11 głośnikami, nawigację, automatyczną klimatyzację, a nawet radarowy aktywny tempomat.
Toyota Blade Master G pozostała japońską ciekawostką
Blade był samochodem przygotowanym dla Japonii i Toyota nigdy nie wprowadziła go oficjalnie na inne rynki. Z czasem używane egzemplarze zaczęły jednak trafiać między innymi do Australii i Nowej Zelandii, gdzie możliwość kupienia niewielkiej Toyoty z silnikiem 3.5 V6 szybko zainteresowała importerów samochodów JDM.

Blade Master, czyli dziwna Toyota Auris, pozostała w produkcji do 2012 roku. Według nieoficjalnych szacunków powstało mniej niż 3000 egzemplarzy, choć Toyota nie podała oficjalnej liczby wyprodukowanych samochodów.


