Ultratani pickup wyjechał na drogi. Ford chce namieszać w swoim ulubionym segmencie
Ford szykuje samochód, który ma być dla nich przełomem - to mały pickup na prąd, który będzie kosztować nieco ponad 100 000 złotych.
Ford długo mówił o tym samochodzie, ale nikt nie widział go na oczy - a jest to pickup, który ma być najważniejszym modelem w USA. Dopiero kilka dni temu pierwsze auta wyjechały na drogi publiczne, choć jak się okazuje testy trwały od miesięcy. Amerykanie zafundowali małego "easter egga" - kod QR na zamaskowanych autach prowadzi do filmu, w którym przedstawiony jest cały proces rozwoju tej konstrukcji.
Dla amerykańskiej marki ma on być początkiem całej rodziny przystępnych cenowo samochodów elektrycznych i jednocześnie odpowiedzią na rosnącą presję ze strony chińskich producentów.
Nowy pick-up ma kosztować około 30 tysięcy dolarów. W przeliczeniu daje to około 110-115 tysięcy złotych. W świecie samochodów elektrycznych jest to poziom cenowy, który dotychczas pozostawał praktycznie nieosiągalny dla samochodów użytkowych. Ford otwarcie przyznaje, że właśnie cena stanowi jeden z głównych celów projektu.
Ford wraca do korzeni - to mały i praktyczny pickup
Co wiemy o tym modelu? Wszystko wskazuje na to, że mały pickup Forda będzie mniejszy nawet od Mavericka. A ten drugi to konstrukcja bazująca na platformie, którą znacie między innymi z Kugi. Tym samym w grę wchodzą naprawdę "kompaktowe" wymiary.
Jednocześnie elektryczna architektura pozwoliła wygospodarować więcej miejsca w kabinie niż sugerowałyby zewnętrzne wymiary. Ford deklaruje nawet przestronność większą niż w Toyocie RAV4. Do dyspozycji kierowcy ma być także przedni bagażnik oraz klasyczna skrzynia ładunkowa.

Sylwetka samochodu różni się od tradycyjnych pick-upów. Krótka maska, mocno pochylona szyba czołowa i bardziej opływowe proporcje mają ograniczać opór powietrza.
Inżynierowie Forda wielokrotnie podkreślali, że aerodynamika stała się jednym z najważniejszych elementów projektu. Według firmy nowa konstrukcja ma być nawet o około 15 procent bardziej efektywna aerodynamicznie niż obecnie oferowane elektryczne pickupy.
Bazą jest tutaj zupełnie nowa architektura
Nowy model będzie pierwszym samochodem zbudowanym na platformie Universal Electric Vehicle (UEV). Ford określa ją jako fundament dla całej przyszłej rodziny przystępnych cenowo samochodów elektrycznych. W kolejnych latach mają pojawić się na niej również SUV-y, vany i mniejsze modele osobowe.
Projekt rozwija specjalny zespół liczący około 500 osób, kierowany przez Alana Clarke'a, byłego inżyniera Tesli. Ford stworzył dla niego osobne centrum rozwojowe w Kalifornii, gdzie pracują specjaliści pozyskani między innymi z branży nowych technologii oraz z motorsportu.
Jednym z kluczowych założeń było radykalne uproszczenie konstrukcji. Producent twierdzi, że nowa platforma wykorzystuje o 20 procent mniej części oraz o 25 procent mniej elementów złącznych niż typowy współczesny samochód. Udało się także skrócić instalację elektryczną o około 1,2 kilometra względem Mustanga Mach-E.
Tanie akumulatory LFP i wydajność to absolutna podstawa
Ford zaznacza też, że w tym modelu stawia na akumulator litowo-żelazowo-fosforanowy (LFP). To rozwiązanie coraz częściej wybierane przez producentów rozwijających przystępne cenowo samochody na prąd. Takie baterie są dużo tańsze w produkcji, lepiej znoszą częste ładowanie do 100 procent i charakteryzują się wysoką trwałością.

Pakiet akumulatorów będzie jednocześnie elementem strukturalnym podwozia. Dzięki temu Ford ogranicza masę pojazdu oraz liczbę komponentów. Według wcześniejszych informacji podstawowa wersja może wykorzystywać akumulator o pojemności około 50 kWh.
Producent postawi także na instalację 400V zamiast droższego systemu 800V. Ford tłumaczy, że taki wybór pozwala zachować rozsądne koszty produkcji bez istotnego pogorszenia codziennej funkcjonalności pojazdu. Dodatkowo samochód ma korzystać z nowoczesnej architektury 48 V oraz obsługiwać dwukierunkowy przepływ energii.
Ford stawia wszystko na jedną kartę
Wbrew pozorom ten pickup to tylko "rozgrzewka". W ostatnich latach Ford ograniczył część inwestycji związanych z elektromobilnością i zrewidował wcześniejsze plany dotyczące dużych samochodów elektrycznych. Nowy projekt ma pokazać, że kluczem do sukcesu jest prostota konstrukcji i niska cena.
Czy przyniesie im to sukces? Patrząc na to, że taki samochód może świetnie sprawdzić się np. w miastach, jako auto do pracy, kierunek w którym podąża Ford zdaje się być rozsądny. Co ciekawe taka konstrukcja miałaby szansę na sukces także w Europie, o ile zachowałaby atrakcyjną cenę.
Jestem ciekaw, czy Amerykanie odważą się zaprezentować swojego "małego" pickupa na prąd na Starym Kontynencie. Widzę dla niego sporo zastosowań - od firm budowlanych, aż po usługi... ogrodnicze.


