Volkswagen: znika 100 000 miejsc pracy, cztery fabryki bez przyszłości. Zatwierdzono plan restrukturyzacji
Volkswagen rozpoczyna największą restrukturyzację w swojej historii. Niemiecki koncern wyraźnie ograniczy zatrudnienie, zmniejszy gamę modelową i produkcję. Cztery niemieckie fabryki będą musiały odnaleźć się w nowych rolach.
Rada nadzorcza koncernu Volkswagen jednogłośnie zatwierdziła "Future Plan 2030". To szeroki program zmian, który ma przywrócić koncernowi konkurencyjność i poprawić jego rentowność. Zarząd dostał tym samym zielone światło do realizacji planu, który w ostatnich miesiącach był przedmiotem ostrego sporu ze związkami zawodowymi i władzami Dolnej Saksonii.
Powiedzmy sobie szczerze: mówimy tutaj o rewolucji. Volkswagen ograniczy zatrudnienie o kolejne 50 000 stanowisk (łącznie będzie to około 100 000 miejsc pracy), zmniejszy gamę modelową o około połowę i ograniczy liczbę oferowanych konfiguracji o około 75 procent. Niemcy chcą też zlikwidować problem nadmiernych mocy produkcyjnych w Europie. Cztery niemieckie zakłady nie mają zapewnionej produkcji samochodów w następnej dekadzie - ale ich przyszłość może wyglądać nieco inaczej.
Volkswagen zredukuje 50 000 kolejnych miejsc pracy
To jedna z najważniejszych decyzji zawartych w strategii Future Plan 2030. Volkswagen uznał, że musi przeprowadzić kolejną korektę liczby pracowników, dopasowując ją do aktualnej sytuacji firmy.
Niemiecki koncern zakłada redukcję około 50 000 stanowisk na całym świecie. Obejmie ona również kadrę kierowniczą, na wielu szczeblach. Volkswagen nie podał jeszcze harmonogramu zmian ani ich podziału pomiędzy poszczególne marki, kraje i zakłady. W praktyce oznacza to, że skala zmian w całej grupie może sięgnąć około 100 000 miejsc pracy.
Future Plan 2030 przewiduje także skrócenie procesów decyzyjnych, ograniczenie struktur zarządczych i wprowadzenie wspólnego systemu oceny oraz premiowania menedżerów.
Zmieni się również sposób podejmowania części decyzji. Rada nadzorcza ma ograniczyć zakres spraw wymagających jej bezpośredniej zgody i podnieść progi dla decyzji trafiających pod głosowanie. Volkswagen chce w ten sposób zbliżyć sposób zarządzania do standardów stosowanych w innych dużych niemieckich spółkach giełdowych.
Volkswagen ma zbyt wysokie moce produkcyjne. Trzeba to ograniczyć
Redukcja zatrudnienia jest tylko częścią problemu. Volkswagen oficjalnie przyznaje, że jego europejskie fabryki mogą obecnie produkować o ponad 500 000 samochodów rocznie więcej, niż wynika z rzeczywistego zapotrzebowania.
Do końca czerwca przyszłego roku koncern ma przygotować nową koncepcję europejskiej sieci produkcyjnej. Punktem wyjścia będzie wolumen około 9 milionów samochodów rocznie w całej grupie.
Na liście zakładów z najbardziej niepewną przyszłością znajdują się Emden, Zwickau, Hanower i należąca do Audi fabryka w Neckarsulm. Volkswagen nie jest obecnie w stanie zapewnić im kolejnych przydziałów produkcyjnych po zakończeniu obecnych programów.
Zmiany będą następowały stopniowo w latach 2031-2034. Nie oznacza to jednak, że Volkswagen zatwierdził zamknięcie czterech fabryk. Koncern oficjalnie zapowiada poszukiwanie dla nich alternatywnego wykorzystania. Analityk Ferdinand Dudenhoeffer powiedział Reutersowi, że najbliższe 10 miesięcy przyniesie rozmowy dotyczące przyszłości wszystkich czterech lokalizacji.
Jeszcze pod koniec sierpnia dyrektor finansowy Volkswagen Group Arno Antlitz mówił, że dla tych zakładów brakuje ekonomicznego uzasadnienia dla przydzielenia kolejnych programów produkcyjnych. Problemem są między innymi koszty, które wypadają niekorzystnie na tle innych europejskich fabryk koncernu.
Co więc może zrobić Volkswagen?
Pierwszą opcją jest wykorzystanie zakładów w innej roli. Mowa tutaj na przykład o wsparciu przemysłu zbrojeniowego, na co decyduje się coraz większa liczba producentów. Niemcy do tej pory wykluczali ideę sprzedaży lub wynajęcia fabryk zewnętrznym klientom, ale teraz taka koncepcja może znów pojawić się na stole.
Volkswagen ograniczy gamę modelową - nawet o połowę
Cięcia obejmą również samochody. Do 2035 roku Volkswagen Group chce zmniejszyć liczbę oferowanych modeli we wszystkich markach o około 50 procent.
Jednocześnie o około 75 procent spadnie złożoność oferty. Niemcy chcą ograniczyć liczbę wersji wyposażenia, konfiguracji oraz innych elementów zwiększających koszty produkcji i rozwoju.
Volkswagen zamierza także skoncentrować środki na mniejszej liczbie samochodów sprzedawanych w większych wolumenach. Ma to zwiększyć efekty skali i ograniczyć nakłady potrzebne do rozwijania produktów o niewielkim znaczeniu dla całej grupy.
Zmieni się również podejście do technologii. Platformy, architektury elektroniczne, systemy wspomagające kierowcę i oprogramowanie będą mocniej dostosowywane do konkretnych regionów. Volkswagen odchodzi w ten sposób od założenia, że te same rozwiązania muszą odpowiadać jednocześnie potrzebom klientów w Europie, Ameryce Północnej i Chinach.
Volkswagen pozbędzie się także części swoich biznesów
Koncern bierze pod lupę także rozbudowane portfolio spółek i udziałów. Docelowo chce ograniczyć je o około jedną trzecią. Każda działalność ma być oceniana pod kątem znaczenia strategicznego i finansowego dla podstawowego biznesu motoryzacyjnego.
Aktywa, które nie spełnią tych kryteriów, mogą zostać sprzedane lub zrestrukturyzowane. Osobnym przeglądem zostanie objęty portfel nieruchomości. Future Plan 2030 nie wskazuje jeszcze konkretnych spółek przeznaczonych do sprzedaży. Volkswagen podkreśla natomiast, że podstawowa działalność motoryzacyjna ponownie staje się centralnym elementem grupy.
Tu można odnieść się do artykułu WirtschaftsWoche, który powoływał się na 147-stronicowy raport, będący bazą dla głosowania rady nadzorczej. Wynika z niego, że sieć wypożyczalni Europcar, należąca w dużej mierze do grupy, może trafić na giełdę. Cały czas mówi się też o sprzedaży Ducati, a wczoraj "gruchnęła" wieść o potencjalnym wygaszeniu SEAT-a.
Volkswagen może też sprzedać wiele nieruchomości, które posiada - i mowa tutaj nie tylko o fabrykach. Już sam taki ruch ma przynieść ponad 2 miliardy euro.
Oliver Blume chce osiągnąć poziom 9 procent marży operacyjnej
Restrukturyzacja ma doprowadzić do wyraźnej poprawy wyników finansowych. Volkswagen wyznaczył sobie cel osiągnięcia 9 procent marży operacyjnej w 2030 roku. Punkt wyjścia jest dużo niższy. W pierwszej połowie 2026 roku marża operacyjna całej grupy wynosiła 3,8 procent.

Przy sprzedaży około 9 milionów samochodów rocznie Volkswagen zakłada osiągnięcie około 31 miliardów euro wyniku operacyjnego. Koszty ogólne mają wynosić około 37 miliardów euro.
Koncern nie zamierza przy tym zamrażać inwestycji. W latach 2027-2031 Volkswagen przewiduje łącznie około 135 miliardów euro nakładów inwestycyjnych oraz wydatków na badania i rozwój. Szczegółowy podział tych środków ma zostać zatwierdzony w ramach kolejnej rundy planowania.
W Ameryce Północnej grupa skoncentruje się na najbardziej rentownych segmentach rynku. W Chinach dostosuje działalność do słabszych prognoz wzrostu i jednocześnie zwiększy eksport samochodów z tego kraju na inne rynki.
Porozumienie kończy jeden spór, ale otwiera negocjacje o fabrykach
Przyjęcie Future Plan 2030 poprzedziły tygodnie negocjacji pomiędzy zarządem, głównym akcjonariuszem Porsche SE, związkami zawodowymi i Dolną Saksonią, która jest ogromnym udziałowcem. Przedstawiciele pracowników i związków zawodowych sprzeciwiali się przede wszystkim zamykaniu niemieckich zakładów.
Zarząd rozważał nawet zwołanie nadzwyczajnego walnego zgromadzenia, które mogło pozwolić na przełamanie oporu wobec restrukturyzacji. Po osiągnięciu porozumienia ten scenariusz na szczęście można było odłożyć.
Rynek pozytywnie zareagował na osiągnięte porozumienie. Po jego ogłoszeniu notowania Volkswagena we Frankfurcie wzrosły o 7,9 procent. Według źródeł Reutersa przeciągający się konflikt pomiędzy zarządem, pracownikami i akcjonariuszami mógł przerodzić się w bezprecedensowy kryzys wewnątrz największego europejskiego producenta samochodów.


