Wojsko Polskie mówi stanowcze "nie" samochodom z Chin. Wcale mnie to nie dziwi

Wojsko Polskie nie wpuści samochodów z Chin na teren swoich jednostek. To kwestia bezpieczeństwa - i wbrew pozorom całkiem słuszna decyzja.

Wojsko Polskie przedstawiło oficjalne stanowisko w sprawie chińskich samochodów. Pogłoski z ubiegłego miesiąca są jak najbardziej potwierdzone - auta z Państwa Środka nie wjadą na teren jednostek wojskowych. Nie jest to spontaniczna decyzja i wbrew pozorom ma dużo sensu. Tutaj trzeba spojrzeć szczegółowo na przepisy dotyczące cyberbezpieczeństwa i na sposób przechowywania danych w pojazdach z Chin.

Samochody z Chin nie wjadą do jednostek wojskowych. Wojsko Polskie podjęło decyzję

W oficjalnym komunikacie w skrócie przedstawiono powody, dla których samochody z Chin straciły dostęp do jednostek wojskowych.

„W wyniku przeprowadzonej analizy ryzyka związanego z rosnącą integracją systemów cyfrowych w pojazdach oraz potencjalnej możliwości niekontrolowanego pozyskiwania i wykorzystania przez te systemy danych, szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego podjął decyzję o wprowadzeniu zakazu wjazdu pojazdów mechanicznych wyprodukowanych w Chińskiej Republice Ludowej na tereny chronionych obiektów wojskowych.”

Wojsko Polskie chińskie samochody

Warto też dodać, że zakaz tyczy się ogólnie samochodów wyprodukowanych w Chinach. Teoretycznie więc Cupra Tavascan, czy MINI Cooper E/SE, także wypełnia założenia tego zakazu.

Wiele osób zada teraz pytanie: dlaczego więc auta europejskie mogą wjechać bez problemu, a te z Chin już nie? Albo dlaczego Volvo, które należy do chińskiego właściciela, może pojawić się na terenie jednostki wojskowej?

W tym miejscu odniosę się do wspomnianych przepisów z zakresu cyberbezpieczeństwa. Chińskie marki przechowują dane z samochodów często na chińskich serwerach. Mają też nieco inne sposoby przetwarzania danych pozyskanych z aut. A jak wiemy mamy tutaj zestawy kamer, łączność online i możliwość zdalnego sterowania pojazdem.

Zasadniczo więc, po analizie zagrożeń, uznano, że może pojawić się tutaj szansa na uzyskanie takiego dostępu do samochodu przez sieć. Wówczas auto może zamienić się w wielkiego "konia trojańskiego", obserwującego i słuchającego otoczenia.

Nie są to wyimaginowane teorie. Szczegółowe badania samochodów, przeprowadzone przez ekspertów od cyberbezpieczeństwa, zwracają uwagę na potencjalne słabsze punkty, które mogą dawać dostęp nieupoważnionym stronom do danych i do samego pojazdu.

Warto dodać, że Wojsko Polskie zwiększa także ogólny poziom zabezpieczeń. Większość samochodów z kamerami będzie musiała spełnić konkretne, dość wyśrubowane wymagania.

„Ograniczenia obejmują również inne pojazdy mechaniczne wyposażone w integralne lub dodatkowe urządzenia umożliwiające rejestrację położenia, obrazu lub dźwięku. Pojazdy takie będą mogły przebywać na terenach chronionych obiektów wojskowych pod warunkiem wyłączenia określonych funkcji oraz przy zastosowaniu odpowiednich środków prewencyjnych wynikających z zasad ochrony obiektu.”

Problemem są także smartfony. Jeśli pracownicy wojska mają chińskie samochody, to nie tylko nie wjadą nimi na teren chroniony. Nie mogą podłączać także telefonów do multimediów w samochodzie

Chodzi oczywiście o wykluczenie ryzyka związanego z wgraniem oprogramowania szpiegującego z multimediów samochodów na telefon. Jak wiadomo na terenie jednostek wojskowych są strefy, do których nie można wnosić żadnych urządzeń elektronicznych. Nie zmienia to jednak faktu, że w tym przypadku wybrano strategię "dmuchania na zimne" i wykluczania zbędnego ryzyka.

Wojsko Polskie chińskie samochody

Europejskie konstrukcje spełniają dużo bardziej wyśrubowane normy i są starannie kontrolowane przez regulatorów. Chińskim producentom nie możemy niestety patrzeć na ręce, a to wymusza specjalne działania. Wojsko twierdzi, że tutaj postawiono na klasyczną strategię identyfikacji "friend or foe".