Mercedes Klasy C zyskał przydomek EQ. Rzuca wyzwanie BMW i3, stawia na "gwieździsty" styl
Wyścig w gronie marek premium z Niemiec trwa w najlepsze. Mercedes Klasy C z dopiskiem EQ to odpowiedź na BMW i3. Marka ze Stuttgartu wyposażyła swoją nowość w rozwiązania z najwyższej półki, a całość opakowała w nadwozie, które ma być odpowiedzią na oczekiwania klientów. Czy jest to dobra strategia?
- Mercedes Klasy C EQ to kolejny elektryczny model w gamie tego producenta
- Niemiecka marka bierze na celownik BMW i3
- Elektryczna Klasa C nie wyprze z rynku spalinowej wersji - to uzupełnienie oferty
- Postawiono tutaj na architekturę 800V
- Początkowo na rynek trafi Mercedes C 400 4MATIC EQ
Nowa era marki ze Stuttgartu nabiera rozpędu. Niemcy całkiem słusznie uznali, że gama EQ w dotychczasowej formie nie ma szans na sukces. Szybko się z nią pożegnano, zostawiając w ofercie jedynie odświeżonego EQS-a, którego "uzbrojono" w architekturę 800V. Ostoją elektromobilności w gamie "gwiazdy" będą zaś modele, które łączą dwa napędy pod jednym nadwoziem, lub które są odpowiednikami spalinowych modeli. Idealnym przykładem jest tutaj CLA (elektryczne i hybrydowe), czy nowe GLC (dwa równolegle oferowane modele). Teraz tę rodzinę uzupełni Mercedes Klasy C z dopiskiem EQ.
Moment premiery nie jest przypadkowy. Dosłownie kilka tygodni temu światło dzienne ujrzało BMW i3, czyli największy konkurent tego samochodu, pochodzący z rodzimego podwórka. Obie marki kierowały się podobnymi założeniami, ale projekty rozwinęły w zupełnie inny sposób.
Gama "Neue Klasse" jest kolejnym resetem designu BMW, bardzo odważnym i ciekawym. Mercedes zaś uznał, że po tworzeniu dziwnych i jajowatych modeli EQ, czas na coś bardziej konwencjonalnego i czerpiącego częściowo z historii marki. W efekcie dostaliśmy samochód, który ma pewne elementy wizualne pochodzące z gamy EQ, ale posiada też zupełnie inny pas przedni i tylny, których design doskonale już znacie.

Mercedes Klasy C EQ idzie ścieżką, którą "wydeptało" GLC. Te samochody są do siebie bardzo podobne
Projekt powstawał jeszcze pod okiem Gordena Wagenera i widać, że nie podjęto tutaj jakiegokolwiek ryzyka. Niemcy zdecydowali się zaprojektować ten samochód w dokładnie taki sam sposób, jak spokrewnione z nim GLC.
Klasa C EQ dzieli z SUV-em design pasa przedniego i tylnego. Kształt świateł i wielki podświetlany grill są tutaj w zasadzie identyczne. To samo tyczy się tylnych lamp, przykrytych ciemną blendą.
Przyznam szczerze, że jest to moim zdaniem dość kontrowersyjny ruch. O ile w GLC ta masywność pasuje do bryły nadwozia, o tyle tutaj całość wygląda dość ciężko. Zakładam jednak, że klienci Mercedesa będą zadowoleni, gdyż ostatnie projekty raczej przypadły im do gustu.
We wnętrzu mamy ekran "od słupka, do słupka". Przed Wami nowy, ponad 39-calowy Hyperscreen
Mercedes pokazał to rozwiązanie w GLC EQ i nikogo nie powinno dziwić to, że znalazło się też w elektrycznej Klasie C. Ba, wnętrza są tutaj identyczne! Oczywiście pewne detale dopasowano do niższej sylwetki nadwozia, niemniej zarówno cała deska rozdzielcza (a w zasadzie ekran), jak i wszystkie elementy ozdobne w kabinie, są dokładnie takie same.

Czy jest to cięcie kosztów? Na pewno, choć inne marki działają tak samo. W końcu BMW i3 i iX3 także dzielą ze sobą prawie całe kokpity. Do obsługi w Mercedesie trzeba będzie więc przywyknąć, zwłaszcza pod kątem sterowania systemem MB.OS. Nie jest on skomplikowany, aczkolwiek filozofia nieco się zmieniła względem zwykłej Klasy C. Część po stronie pasażera pozwala na odtwarzanie filmów/sterowanie większością funkcji, aczkolwiek cały czas uważam, że jest to bardziej "bajer", niż faktycznie przydatna rzecz.
Spójrzmy na dane techniczne. Czym wyróżnia się nowy Mercedes Klasy C EQ?
Przede wszystkim jest większy od spalinowego wariantu - ma 4883 mm długości (i waży 2460 kilogramów). Sam rozstaw osi to tutaj 2962 mm, o blisko centymetr dłuższy, niż w spalinowej wersji. Do tego inne rozlokowanie podzespołów sprawiło, że udało się tutaj wygospodarować w teorii więcej miejsca.
W praktyce jednak odczujecie to głównie z przodu. Na tylnej kanapie dają o sobie znać dwie rzeczy. Po pierwsze, brakuje przestrzeni na stopy pod fotelem. Po drugie, płasko ulokowana kanapa sprawia, że mamy mocno podniesione nogi. Nad głową też nie ma zbyt wiele miejsca.
Plusem jest za to przestrzeń ładunkowa, choć i tutaj widzę nieco zmarnowaną szansę. Bagażnik ma 470 litrów pojemności, aczkolwiek dostaniecie się do niego przez wąski otwór załadunkowy (to klasyczny "sedan"). Przy tej bryle nadwozia dużo wygodniejszą opcją byłoby opracowanie liftbacka. Pewnie w oczach wielu osób byłoby to kontrowersyjnym ruchem, niemniej popularność BMW Serii 4 (i i4) pokazuje, że jednak da się to połączyć.

Atutem Klasy C jest także przedni kufer, czyli "frunk", który ma 101 litrów pojemności. Dostaniecie się do niego w bardzo wygodny sposób - wystarczy nacisnąć znaczek na masce.
Na początku w ofercie pojawi się jedna wersja - to Mercedes C 400 4MATIC EQ
Nowa elektryczna Klasa C bazuje na platformie MB.EA, tej samej, którą znajdziecie w modelu GLC EQ. Co więcej, wariant 400 ma identyczną specyfikację.
Podstawą jest tutaj architektura 800V, która zapewnia szybkie ładowanie z mocą do 330 kW. Mercedes obiecuje, że w 10 minut dostaniemy 325 kilometrów zasięgu. Warto też dodać, że ładowanie prądem przemiennym (AC) odbywa się z mocą 11 kW (standardowo) i 22 kW (opcjonalnie). To rzecz, do której zdecydowanie warto dopłacić.
Mercedes podkreśla też rolę rekuperacji. Ta osiąga moc do 300 kW, co faktycznie pozwala na wydajne doładowywanie akumulatora. Jednocześnie obniża to zużycie klocków i tarcz hamulcowych.

Akumulator ma 94,5 kWh pojemności, a dwa silniki elektryczne generują 489 KM. To przekłada się na przyspieszenie do setki w 4,3 sekundy
Mercedes stosuje tutaj także nietypową "skrzynię biegów". Silniki elektryczne łączą się z przekładnią z dwoma przełożeniami. Wszystko po to, aby zoptymalizować zużycie energii przy wyższych prędkościach. Patrząc na obiecujące wyniki z GLC i lepszą aerodynamikę Klasy C, zasięg może być tutaj bardzo imponujący. Oficjalnie są to 762 kilometry według normy WLTP.
Mercedes Klasy C EQ 2026. To dopiero początek
Niemiecka marka niebawem uzupełni gamę tego modelu o kolejne wersje, w tym słabsze, tylnonapędowe. To właśnie one mogą być najwydajniejsze i zarazem bardziej przystępne cenowo. W planach jest też wariant AMG, który odda w ręce kierowcy około 700-800 KM.
Nowe portfolio elektryków ze Stuttgartu będzie już tylko i wyłącznie skupiało się na tworzeniu odpowiedników modeli spalinowych. W drodze jest też Klasa E EQ. Tutaj jednak na premierę trzeba poczekać do końca przyszłego roku.


