Zmienia biegi i ryczy jak V8, choć nie ma ani jednego tłoka pod maską. Tak wygląda Mercedes-AMG przyszłości
Brzmi jak solidne V8 i możesz w nim zmieniać biegi. Za kierownicą widzisz obrotomierz, choć pod maską nie ma ani jednego tłoka. Przed Wami pierwszy elektryczny Mercedes-AMG, niemal gotowy do seryjnej produkcji.
Puryści będą zwijać się z przerażenia, fani elektromobilności przetrą oczy ze zdziwienia, a marka ze Stuttgartu liczy... na wielki sukces. Pierwszy produkcyjny elektryczny Mercedes-AMG jest niemal gotowy do premiery. Już w przyszłym tygodniu zaliczy oficjalny debiut, próbując przekonać do siebie ludzi, którzy na samochody na prąd patrząc z lekką niechęcią. Czy to się uda?
Niemcy postanowili uzbroić swoje nowe dziecko we wszystkie dostępne nowinki techniczne. Jak wiadomo z elektrykami nie jest łatwo. Silniki elektryczne przekazują moc liniowo, nie ma szarpnięć ze skrzyni biegów (a my, pasjonaci, kochamy te niedoskonałości), a dźwięk... cóż, musi płynąć z głośników.

Mercedes twierdzi jednak, że "dowiózł" temat i stworzył samochód idealny. Czyżby? Przyglądam się wszystkim zapowiedziom i widzę, że faktycznie może to być coś ciekawego - na swój sposób.
Elektryczny Mercedes-AMG, jak wszystkie sportowe samochody, musi mieć cechy samochodu spalinowego
Widzicie w tym pewną ironię? Samochody elektryczne miały być "nowym rozdziałem" w historii motoryzacji, wprowadzając zupełnie inny komfort jazdy. I faktycznie, w momencie, w którym jeździcie nimi na co dzień, doceniacie tę płynność i ciszę. Ja osobiście bardzo lubię ten komfort podczas jazdy po mieście. W trasie wciąż kręcę nosem na widok ładowarek, ale i ta kwestia zmieniła się nie do poznania w ostatnich latach.
W przypadku sportowych elektryków temat jest jednak nieco bardziej skomplikowany. Auta, które wywołują emocje, muszą mieć pewne cechy. Skrzynia biegów i przełożenia dają lepszą kontrolę nad samochodem na torze i podczas szybkiej jazdy. Dźwięk jest punktem odniesienia, a nie liczby wyświetlane przed oczami. Bez tego naprawdę ciężko jest bawić się za kierownicą.
I tu właśnie elektryczny Mercedes-AMG spisuje pracę domową z podręcznika dla samochodów spalinowych. Choć jest elektrykiem, to zobaczycie za kierownicą cyfrowy obrotomierz. Nie jest to błąd ani żart. Są też tutaj łopatki, które nie zarządzają rekuperacją, a wirtualnymi biegami. Dzięki temu macie poczuć te same emocje, co w samochodzie spalinowym.
A to wszystko uzupełnia gang V8-ki. Z głośników, rzecz jasna
Nie jest to nowością. Pierwsze testy zamaskowanych egzemplarzy, a także filmy Mercedesa, sugerują całkiem nieźle "zaaranżowane" brzmienie, które nie irytuje sztucznym charakterem. Ciekawe czy faktycznie tak będzie i ten samochód przekona do siebie purystów kochających 4-litrowe V8.
Poza tym dostaniemy tutaj tryb do driftu, a smażenie tylnych kapci będzie czystą formalnością. Moc ma przekraczać poziom 1000 KM, a ładowanie powinno osiągać w szczycie moc 500-600 kW.
Jest to więc wysoko zawieszona poprzeczka. Wiadomo, chińskie marki też mają wiele bajerów, ale wciąż brakuje im tego sportowego sznytu i dopracowania układów jezdnych. Mercedes poza tym chce przekonać progresywnych klientów, gotowych na uzupełnienie kolekcji o szybkiego i odważnego wizualnie elektryka.

Zresztą nazwa tego samochodu, Mercedes-AMG GT 4-Door, wyraźnie sugeruje, że ta nowość w pewnym sensie zastępuje znany i ceniony spalinowy model
Nie myślcie sobie jednak, że Mercedes przestawia dźwignię na pełną elektromobilność. Jak wiadomo wszyscy się na tym przejechali. Niemcy także chcą oferować sensowniejszy miks napędów i wciąż rozwijają silniki spalinowe.
Mercedes-AMG Klasy C żegna się z wersją 43 i 63, a ich miejsce zajmie 6-cylindrowy wariant 53. To samo stało się już w GLC. Poza tym pod maską flagowych produktów pojawi się nowa jednostka V8. Nie jest więc tak źle, jak mogłoby się wydawać.


