Zrobili z Mitsubishi Pajero "londyńską taksówkę". Wygląda to tak źle, jak sobie wyobrażacie
Japończycy mają na koncie wiele nietypowych samochodów. Mitsubishi Flying Pug przebija jednak większość z nich - wygląda jak londyńska taksówka, a pod spodem skrywa małe Pajero.
Lata dziewięćdziesiąte były pięknymi czasami. Producenci samochodów mieli pieniądze, odwagę i najwyraźniej znacznie mniej spotkań, na których ktoś pytał: "ale właściwie na co nam to?". Dzięki temu powstawały samochody takie jak Mitsubishi Flying Pug - czyli Mitsubishi Pajero w bardzo dziwnym przebraniu. To mała terenówka z napędem na cztery koła, która za wszelką cenę chciał wyglądać jak coś wyciągniętego z londyńskiej ulicy.
Pomysł nie zdobył serc klientów. Mitsubishi planowało wyprodukować 1000 egzemplarzy, ale skończyło na zaledwie 139 samochodach. Jeden z nich we wrześniu trafi na aukcję w Nashville.
Mitsubishi Flying Pug to małe Pajero w bardzo osobliwym garniturze
Tutaj zaczyna się krótka podróż po japońskiej rodzinie Pajero. Bazą dla Flying Puga był Pajero Junior (nie mylić z Pajero Pinin!), produkowany w latach 1995-1998 niewielki samochód terenowy przeznaczony na rynek japoński.

Pajero Junior wyrosło z koncepcji mniejszego Pajero Mini, ale nie musiało spełniać restrykcyjnych wymagań kategorii kei car. Mitsubishi mogło więc zastosować większy silnik. Pod maską znalazła się benzynowa jednostka o pojemności 1,1 litra i mocy 80 KM. Łączono ją z trzybiegowym automatem i napędem na cztery koła.
Flying Pug zachował ten układ napędowy. Mitsubishi nie kombinowało również z terenowymi proporcjami samochodu. Cała fantazja projektantów została skierowana w stronę designu nadwozia. I to był problem
Ktoś spojrzał na Pajero i zobaczył londyńską taksówkę
Okrągłe reflektory, ogromna pionowa atrapa chłodnicy, dużo chromu i mocno zaznaczone błotniki całkowicie zmieniły charakter niewielkiego Mitsubishi. Zamiast małego japońskiego samochodu terenowego powstało coś, co wygląda jak londyńska taksówka, lekko skurczona w praniu.
Flying Pug miał tylko troje drzwi i zachował spory prześwit Pajero Juniora. Trudno więc pomylić go z czymkolwiek innym. Jeszcze trudniej zgadnąć bez patrzenia na emblemat, że jest to Mitsubishi.
Co ciekawe, za tą stylistyczną ekstrawagancją stał całkiem normalny samochód. Flying Pug miał klimatyzację, elektrycznie sterowane szyby, radio, przyciemniane tylne szyby, felgi aluminiowe i odchylane tylne siedzenia.

Mitsubishi Flying Pug miał trafić do 1000 odważnych klientów. Znalazł 139 chętnych
Flying Pug pojawił się w 1997 roku i miał być niewielką serią dla osób szukających czegoś zdecydowanie mniej konwencjonalnego niż zwykłe Pajero Junior. Mitsubishi zakładało produkcję 1000 egzemplarzy.
Rynek szybko zweryfikował te plany. Produkcja zakończyła się na 139 sztukach. Wynik fatalny dla Mitsubishi, ale bardzo dobry z perspektywy kolekcjonerów niemal trzy dekady później.
Jeden z tych samochodów pojawi się we wrześniu na aukcji Mecum w Nashville. Jest to egzemplarz z 1998 roku, wyposażony w 80-konny silnik 1.1, automat i napęd na cztery koła. Na znalezienie drugiego identycznego na parkingu pod supermarketem właściciel raczej nie musi się przygotowywać.


