Alpina XB7 Manufaktur kończy i zaczyna pewną epokę. 120 sztuk trafi do Ameryki Północnej

Alpina XB7 Manufaktur to pierwszy samochód zaprezentowany po przejęciu firmy przez BMW. I ostatni zbudowany jeszcze "w Alpinie". Będzie bardzo limitowany.

Od połączenia słynnego tunera z gigantem z Monachium minęła już chwila. Pora więc na pierwszą premierę. W końcu debiut ma się tylko jeden. Tym razem postawiono jednak na mocną końcówkę. Alpina XB7 Manufaktur jest bowiem finałową, limitowaną do 120 egzemplarzy, edycją najmocniejszego SUV-a Alpina. Produkcja rozpocznie się w drugiej połowie roku, w amerykańskiej fabryce BMW. I tylko do klientów w USA i Kanadzie trafi ten samochód.

Nie ma tu zbyt wiele wyboru. Ale jest 100% Alpiny, jaką lubimy.

Alpina XB7 Manufaktur to 640 KM, zieleń i granat

Klasyczne lakiery niemieckiego tunera wyróżniają XB7 Manufaktur. Limitowana "X siódemka" dostępna jednak będzie w wersjach matowych. Albo jako Frozen Alpina Green, albo Frozen Alpina Blue.

Oba występują jednak z akcentami Shadowline w połyskującej czerni. Ten kolor pojawił się na nerkach, czy obramówkach okien. Oczywiście są tu 20-ramienne felgi, z których słynie marka. Tym razem również czarne, o średnicy 23 cali. Specjalna wersja XB7 ma dodatkowe oznaczenia "Manufaktur" na słupkach B oraz na tylnej klapie. Geometryczne linie z logiem Alpina tutaj również są czarne, a nie złote, jak było do tej pory.

Alpina XB7 Manufaktur

Każda Alpina XB7 Manufaktur wykończona jest w ten sam sposób. Skóra Tartufo Full Merino, drewno Alpina Walnut Nature Black oraz wyszywane loga marki na zagłówkach. Są też dedykowane dywaniki oraz plakietka z numerem egzemplarza. Wszystko wysokiej klasy, jak to w Alpinie.

W drugim rzędzie BMW X7 ma kapitańskie fotele zaprojektowane na długie podróże, a każdy egzemplarz ma w wyposażeniu dwie skórzane, ręcznie wykonane podróżne torby.

Jeśli chodzi o stronę techniczną, nie ma tu zmian względem zwykłej XB7. To oznacza 4,4-litrowe V8 osiągające 640 KM i 800 Nm momentu obrotowego. Napęd AWD przenosi tę moc na asfalt wystarczająco skutecznie, aby sprint do 100 km/h zajmował 3,9 sekundy.

Alpina dostroiła też zawieszenie pneumatyczne i usztywniła nieco gumy w tylnym zawieszeniu tak aby wielki i ciężki SUV prowadził się znacznie zwinniej. Tak trzeba.

Opcji nie przewidziano. A my patrzymy w przyszłość, jaka będzie pierwsza Alpina, która naprawdę powstanie pod skrzydłami BMW. I czy zachowa swój unikalny charakter sportu połączonego z wysoką elegancją.