Te modele BMW mają coś, o czym my możemy pomarzyć. Nie chodzi o centymetry
Dwie kluczowe nowości marki z Monachium debiutują też w Azji. BMW i3 i iX3 są tam jednak zupełnie innymi samochodami, choć cały czas korzystają z architektury Neue Klasse. Niemiecki producent postawił jednak na wyraźne zmiany konstrukcyjne, wynikające z oczekiwań i wymagań lokalnego rynku.
Wyglądają znajomo, ale jak zaczniecie spoglądać na wybrane elementy, to zauważycie szereg różnic. Co więcej, zmodyfikowano w nich nadwozia, a także wnętrza. Wszystko po to, aby przypodobać się nabywcom z Chin. BMW i3 i iX3 zadebiutowało podczas targów w Pekinie, robiąc tam niemałe zamieszanie. Niemcy chcą być dalej obecni na tym kluczowym rynku, a nowe modele mają pomóc im w utrzymaniu klientów.
Oczywiście nie są to te same auta, które znacie z europejskiego rynku. BMW gruntownie zmodyfikowało obydwa auta, zwiększając w nich przede wszystkim rozstaw osi. W przypadku i3 wpłynęło to także na proporcje tego modelu. Co więcej, obydwa dostały element, którego próżno szukać na Starym Kontynencie. Mowa tutaj o... klamkach.

Ta zmiana wynika w dużej mierze z wchodzących niebawem w życie przepisów, które zabraniają stosowania chowających się w linii nadwozia klamek. Wysuwane urządzenia zawodzą często podczas wypadków, utrudniając wydostanie osoby ze środka. Stąd też zmiana regulacji, która zapewne wpłynie też na produkty oferowane w Europie, a także na ogólne światowe trendy.
BMW i3 i iX3 w Chinach mają po 10 dodatkowych centymetrów. Długość się liczy
Nie od dzisiaj wiadomo, że Chińczycy uwielbiają dłuższe i większe samochody. Niemiecka marka dodała dokładnie 10,3 centymetra do rozstawu osi modelu iX3 i prawdopodobnie tyle samo do i3. Widać to zresztą w linii bocznej obydwu samochodów. i3 całkowicie zmieniło swoje proporcje i jest dużo cięższe wizualnie, a także ma specyficzny profil.
iX3 lepiej maskuje zwiększoną długość, głównie za sprawą sylwetki SUV-a. Swoimi gabarytami ociera się zaś o dużo większe X5. Patrząc na to, że iX3 oferuje dużo miejsca w kabinie już w standardowym wydaniu, to tutaj musi być naprawdę komfortowo.
W obydwu samochodach pojawiły się też inne zmiany. Na przykład multimedia są dopasowane do oczekiwań klientów w Chinach i powstały przy współpracy z lokalnymi partnerami. Różnią się między innymi częścią grafik, dostępnymi aplikacjami i zgodnością z systemami wykorzystywanymi na drogach w Chinach.

Obydwa samochody mają specyfikację zbliżoną do europejskiej, ale liczby, którymi się chwalą, są z innej bajki
Wszystko za sprawą normy CTLC, która jest odpowiednikiem europejskiego WLTP. Różnica polega na tym, że CTLC bardzo zawyża wyniki, a osiągnięcie deklarowanych liczb jest wręcz niemożliwe. Z reguły przyjmuje się, że z deklaracji CTLC trzeba odejmować 15-20 procent minimum, aby osiągnąć faktyczne wyniki.
I tak oto BMW i3 i iX3 w chińskim wydaniu chwalą się bardzo ambitnymi liczbami. Blisko 470-konne samochody oferują odpowiednio 1000 i 900 kilometrów zasięgu. Maksymalna moc ładowania dalej sięga 400 kW, co w Chinach jest dobrym wynikiem, ale konkurencja z Państwa Środka ekspresowo ucieka.
BMW wierzy jednak, że za sprawą ciekawego wyglądu i wydajności swojej konstrukcji, przyciągnie do salonów nowych nabywców - odciągając ich nawet od rodzimych produktów, które stały się problemem dla większości producentów z Europy, Japonii, Korei i USA, działających w Chinach.

W ciągu zaledwie kilku lat udało im się całkowicie zmienić trendy na rynku
Jeszcze 6-7 lat temu w Chinach rządziły "nasze" marki, postrzegane jako lepsze i bardziej prestiżowe. Chińczycy jednak nie tylko szybko nadrobili zaległości, ale także w niektórych aspektach faktycznie przegonili dotychczasowych liderów.
Co więcej, chińskie samochody często są idealnie dopasowane do specyficznych gustów klientów z tego kraju. To, w połączeniu z cenami, które kuszą, często staje się gigantycznym problemem dla producentów z innych zakątków świata, dla których Chiny zawsze były żyłą złota.


