Odbudowują Bugatti Chiron po kosztach i odkryli, że poduszka powietrzna jest z Audi A3. To nie jest takie proste
Czy da się odbudować rozbite Bugatti Chiron, do tego w unikalnej wersji Pur Sport, robiąc to... po kosztach? Teoria pokazuje, że teoretycznie jest to możliwe. Praktyka to jednak coś zupełnie innego.
Nie jest tajemnicą, że koncern Volkswagena zamiennie korzysta z wielu podzespołów w swoich samochodach. Nikogo nie powinno więc dziwić to, że część z nich pojawiła się także w tych najdroższych samochodach, takich jak Bugatti Veyron i Chiron. Teoretycznie więc te konkretne części można "podmienić" na tańsze - tym bardziej, że ceny narzucane przez markę z Molsheim są bardzo wysokie.
W pewnym sensie po raz pierwszy możemy zajrzeć "od kuchni" do świata napraw Chirona. Wszystko to za sprawą rozbitego egzemplarza modelu Pur Sport. Należy on do amerykańskiego "wpływacza" (po angielsku nazywa się ich influencerami, czas przerzucić się na równie urocze polskie słowo").
Tu zadział się piękny ubezpieczeniowy oberek, tak swoją drogą. Właściciel rozbił samochód, dostał wypłatę z ubezpieczenia, a "wrak" trafił na aukcję (Copart). Jak myślicie, kto kupił ten samochód? Oczywiście - jego dotychczasowy posiadacz.
Mając pieniądze z ubezpieczenia, swoje własne fundusze i rozbitego Chirona, podjął się wyzwania odbudowy tego samochodu. I tu zaczynają się schody.
Bugatti Chiron nie jest tanią zabawką. Naprawić można je tylko w Molsheim we Francji, a kwota rzuca na kolana
Po pierwsze, Bugatti takie naprawy przeprowadza tylko w swojej centrali w Molsheim. Marka z Francji chciała więc, aby rozbity samochód przyleciał z USA do Europy. Początkowo koszty naprawy wyceniono nawet na 1,8 miliona dolarów, aczkolwiek finalnie obniżono je do około 800 tysięcy dolarów.
Właściciel pojazdu nie chce jednak płacić aż tyle (do tego doliczcie koszt wysyłki samochodu do Europy), więc podjął wyzwanie złożenia Chirona we własnym zakresie. Projekt prowadzi youtuber Mat Armstrong, oczywiście dokumentując cały proces.

I tu robi się ciekawie, gdyż zaglądając w miejsca, w które nie sięga nikt, poza mechanikami Bugatti, można odkryć wiele zaskakujących faktów. Na przykład poduszka kolanowa i pasażera to elementy, które mają taki sam numer części, jak te w Audi A3. Z kolei poduszka w kierownicy to teoretycznie ten sam element, co w Astonie Martinie DB11.
Poza tym jeszcze wiele innych podzespołów, tych "zwyczajnych", Bugatti Chiron Pur Sport dzieli z popularnymi samochodami. Teoretycznie więc można obniżyć koszty naprawy, pomijając elementy, które oferuje wyłącznie Bugatti. Tu jednak do akcji wkracza Mate Rimac, który dokładnie wyjaśnił dlaczego "ten sam numer części" wcale nie oznacza dokładnie "tej samej części".
Różnice mogą być duże (ale nie muszą). A pewnych rzeczy nie da się przeskoczyć
Z odpowiedzią na zarzuty o "kasowanie" ogromnych kwot za popularne części przyszedł sam Mate Rimac. Szef Bugatti otwarcie wypowiada się na wiele tematów na Instagramie i pokazuje zakulisowo działanie zarówno marki z Molsheim, jak i jego własnej.

Przede wszystkim ta sama poduszka powietrzna może różnić się kilkoma elementami, w tym siłą ładunku. Dlaczego? Jest to według Rimaca wynik chociażby grubości skóry na desce rozdzielczej. W Veyronie i Chironie mamy materiał najwyższej jakości, który może być dużo bardziej wymagający.
To samo tyczy się kierownicy, zwłaszcza w porównaniu z popularnymi samochodami. Pozostałe podzespoły są z kolei na tyle unikalne, że Bugatti niechętnie "dzieli się nimi" z zewnętrznymi firmami.
Mowa tutaj chociażby o przednich lampach, które kosztują ponad 150 000 dolarów. Właściciel samochodu podjął więc wyzwanie naprawienia uszkodzonych, aby "zaoszczędzić".
Prawda jest taka, że ten cały "show" z naprawą Bugatti Chiron po kosztach, nie ma większego sensu
Znakomita większość właścicieli takich samochodów bez mrugnięcia okiem wysłałaby swój samochód do centrali na naprawy. Tu jednak chodzi o kliknięcia i zasięgi, które pompują biznesy właściciela tego samochodu.