Chrysler szykuje trzy nowości. Tylu samochodów nie pokazali od lat dziewięćdziesiątych

Chrysler powraca do gry i szykuje ciekawe nowości. Amerykańska marka stawia przede wszystkim na cenę - ta ma być bardzo niska.

Podczas dzisiejszej prezentacji strategii na kolejne lata, koncern Stellantis ujawnił nowe plany dla marki Chrysler. Trzymajcie się mocno - ta marka dostanie trzy nowe modele. Pamiętajcie, że dziś żyje wyłącznie dzięki Pacifice. Do 2030 roku oferta ma powiększy się o trzy nowe crossovery. Chrysler jednocześnie chce, aby jego nowości były... tanie.

To jedna z największych zmian w strategii tej marki od wielu lat. Chrysler przez długi czas funkcjonował w cieniu innych marek grupy Stellantis, a liczba modeli systematycznie malała. Do tego zawsze aspirowały one do aut z wyższymi cenami. Teraz przyszedł czas na coś nowego..

Chrysler ma trzy nowości w planach. Dwie budzą moje zainteresowanie

Do gamy Chryslera dołączą modele Airflow, Arrow oraz Arrow Cross. Producent nie ujawnił jeszcze szczegółowych danych technicznych ani pełnej specyfikacji tych samochodów, jednak zdradził kilka kluczowych informacji dotyczących ich pozycjonowania. Co więcej, moje małe dochodzenie naprowadziło mnie na pewien trop.

Pierwszym nowym modelem tej marki będzie Chrysler Airflow. Samochód będzie kompaktowym crossoverem i powstanie na platformie STLA One.

Dużo ciekawsze są dwie kolejne nowości, które Chrysler wprowadzi do 2030 roku. Mowa tutaj o modelach Arrow oraz Arrow Cross. Oba samochody mają wykorzystywać "sprawdzone platformy z Europy".

Chrysler Nowości

I tu do akcji wkracza zdjęcie, które przedstawia sylwetki tych samochodów. Widzicie pewne unikalne detale? Moim zdaniem będzie to samochód, który wykorzysta platformę STLA Smart/City, a punktem wyjścia dla tego samochodu będzie Citroen C3 Aircross, Opel Frontera i przede wszystkim Fiat Grizzly. Te charakterystyczne linie nadwozia, zwłaszcza ze "ściętym" dachem, zbliżają te auta właśnie do włoskich nowości

Chrysler ma być tani

Najważniejszym elementem nowej strategii wydaje się jednak kwestia cen. Stellantis zapowiedział, że jeden z nowych modeli Chryslera, na 90% Arrow, będzie kosztował od 25 do 30 tysięcy dolarów. To może być strzał w dziesiątkę, gdyż Chevrolet Trax, tani model General Motors, sprzedaje się w USA bardzo dobrze.

Nowe crossovery Chryslera mają być promowane pod hasłem "value by design" - czyli to design ma być ich "wartością", a nie cena na metce. Producent podkreśla też, że samochody otrzymają różne warianty napędowe - od miękkiej hybrydy, aż po elektryka.

Wykorzystanie istniejących platform z Europy również nie jest przypadkowe. Dzięki temu Stellantis może znacząco ograniczyć koszty opracowania nowych modeli, a jednocześnie szybciej wprowadzić je na rynek. Dla Chryslera ma to ogromne znaczenie, ponieważ marka od lat cierpiała z powodu bardzo ograniczonej oferty i braku nowych produktów.

Chrysler potrzebował takiego ruchu, a te nowości są strzałem w dziesiątkę

Nowa strategia wygląda na próbę odbudowy marki praktycznie od podstaw. Chrysler przez lata stopniowo tracił znaczenie, a ograniczona gama modelowa sprawiła, że marka przestała realnie uczestniczyć w najważniejszych segmentach w USA.

Moim zdaniem to bardzo rozsądny ruch ze strony Stellantis. Chryslerowi od dawna brakowało nowych modeli oraz samochodów dostępnych dla szerszego grona klientów. W USA coraz wyraźniej rośnie zainteresowanie tańszymi autami. Takie rozszerzenie gamy i wejście w niższe przedziały cenowe może dać tej marce potrzebne odbicie od dna.