Czy to już koniec ery "taniego chińskiego premium"? Cena niestety nie argumentuje wyboru

Denza Z9GT, która w Polsce zaskoczyła swoją ceną, może być zalążkiem zmian. Chińskie marki mają dość pełnienia roli "taniej alternatywy". Ich apetyt na osiągnięcie statusu znanych europejskich marek jest ogromny. Problem w tym, że metka z ceną nie sprawia, że mamy tutaj do czynienia z wybitnym samochodem.

Choć zmienia się to w ekspresowym tempie, to słowo "Chiny" w świecie motoryzacji wciąż utożsamia się z określeniem "tanio". Tanio nie oznacza już "źle". Tu przede wszystkim chodzi o korzyści dla portfela, nawet kosztem pewnych ustępstw. Problem w tym, że czasy tej "idylli" mogą dobiegać końca. Chińscy producenci mają coraz większy apetyt, ale są też dość pyszni. Twierdzą, że stać ich na wiele (w co nie wątpię), ale nie rozumieją też, że na pewien status trzeba zapracować. I to jest to, czego jeszcze nie rozgryźli w rynku europejskim.

W Chinach zadziałało to ekspresowo. Mnogość produktów z wyższej półki sprawiła, że wiele osób przesiadło się z samochodów takich marek jak Mercedes czy Porsche do "rodzimych" pojazdów. Te faktycznie potrafią imponować. Są naszpikowane nowinkami technicznymi i mają szereg rozwiązań, których czasami próżno szukać w odpowiednikach ze Starego Kontynentu.

Problem w tym, że to nie jest wszystko. W Chinach cena i "lokalny patriotyzm", w połączeniu z zagubieniem europejskich firm, podziałały na korzyść producentów z ChRL. Europa inaczej patrzy jednak na samochody, zwłaszcza te drogie. One zawsze były pewnym symbolem statusu. Płaciło się więcej za znaczek, ale ten znaczek rezonował w otoczeniu.

chińskie samochody premium

Wiadomo - teraz, gdy, dostępność samochodów z metką premium (a nawet tych luksusowych) jest dużo większa, wygląda to już zupełnie inaczej. Nie zmienia to jednak faktu, że takie nazwy jak Porsche, Mercedes, BMW, Audi czy Bentley wciąż mają szczególne znaczenie dla nabywców. I tutaj chiński produkt, który jest porównywalnie wyceniony, nie ma większych szans na sukces.

Nowa Denza Z9GT to idealny przykład. Elektryczna wersja kosztuje w Polsce ponad 500 000 złotych. Jeśli sprowadzicie ją z Chin własnym sumptem, to zapłacicie połowę tej kwoty

Polityka cenowa chińskich producentów będzie się zmieniać. Po pierwsze: władze tego kraju powiedziały "dość" wojnie cenowej. Cięcie marży do zera i sprzedawanie samochodów ze stratą nie wchodzi już w grę.

Po drugie: Chińczycy, tak jak wspomniałem, chcą grać na tych samych zasadach z europejskimi markami - i powoli szykują się do zerwania z tytułem "taniej alternatywy". Jednocześnie jednak ich produkty, tak na dobrą sprawę, nie są tutaj jakąś rewolucją.

Przede wszystkim brakuje im własnego stylu i charakteru. Denza Z9GT nie wygląda źle, ale jest też dość... nijaka. I choć za projektem stoi Wolfgang Egger, który światu dał taką piękność jak Alfa Romeo 8C, to tutaj ewidentnie nie miał przestrzeni do szaleństw. Chińczycy nawet nie grają bezpiecznie. Oni po prostu, w niemal każdej marce, grają... dokładnie w ten sam sposób.

chińskie samochody premium

Identyczne wnętrza. Te same pomysły na ekrany. Niemal identycznie rozlokowane przełączniki. Samochód, który kosztuje 500 000 złotych, wygląda anonimowo i jednocześnie zlewa się z innymi produktami z Chin, niekiedy tańszymi.

Jeśli Chińczycy chcą być faktyczną alternatywą, to muszą popracować nad wieloma aspektami w samochodach

Włożenie potężnego silnika i wielkiego akumulatora, a także ładowania z mocą do 1,5MW (!) może i jest ciekawe. Ale czy potrzebne? Maksymalizm cały czas króluje w świecie elektromobilności, a tym, czego tak naprawdę potrzebujemy, jest "produkt w punkt". Optymalny cenowo, dobrze wyposażony, ładujący się sprawnie (nie musi przygaszać świateł w okolicznej miejscowości przy ładowaniu) i zapewniający solidny zasięg. To wystarczy.

Wydaje mi się, że ta magia "1000+" koni mechanicznych przestaje już działać. I jest to w dużej mierze efekt działań chińskich marek, które tak mocne napędy wsadzają już do co trzeciego samochodu elektrycznego. Temat mocy jest mocno "rozwodniony" i nie imponuje. A ludzie zaczynają dostrzegać, że ta moc jest im absolutnie zbędna, natomiast dobra cena i solidny zasięg grają większą rolę. A tutaj mogą jednak zdecydować się na coś tańszego, ze znanym sobie znaczkiem, co może budzić większe zaufanie.