Czy tylko ja mam wrażenie, że każda chińska nowość to ciągle ten sam samochód?
Chińskie marki dosłownie zasypują nas nowościami z wielu segmentów. Część z tych samochodów trafia do Europy, część pozostaje ciekawostką. Nie zmienia to jednak faktu, że patrząc na większość z nich widzę ciągle... ten sam model.
Doskonale zdaję sobie sprawę z faktu, że pewne koncepcje wizualne będą powtarzały się w różnych markach. Trendy rządzą się swoimi prawami, a każdy producent chce dopasować się do aktualnych oczekiwań klientów. Europejskie marki, a także te z Korei i z Japonii, mają jednak talent do tworzenia czegoś "od siebie". Nie zawsze są to porywające projekty, ale z reguły pozwalają nam na szybką identyfikację danego producenta.
A w przypadku chińskich produktów nie jest to takie oczywiste. Owszem, niektóre firmy trzymają się jednej koncepcji designu (w pewnym stopniu, jak np. BYD), ale większość firm skacze przysłowiowo z kwiatka na kwiatek, dokonując recyklingu sztampowych pomysłów. Inni zaś wprowadzają minimalne zmiany i sprzedają de facto jeden produkt pod wieloma markami (tak jak robi to Chery z markami Lepas, Jaecoo czy Omoda).
Tu macie idealne odzwierciedlenie powiedzenia "możesz spisać moją pracę domową, ale pozmieniaj coś, aby nikt się nie połapał".

W Chinach jest to jeszcze bardziej widoczne. Czasami niektóre nowe samochody konkurencyjnych koncernów wyglądają niemal identycznie, lub są do siebie bardzo podobne. Wygląda to tak, jakby nadwozia samochodów były projektowane w taki sam sposób, jak domy z katalogów. Ktoś tworzy domyślny projekt, jakaś firma go wybiera i ewentualnie dopasowuje pod swoje oczekiwania – i gotowe, można szykować się do sprzedaży.
Na przykład nowe Chery QQ3 bardzo przypomina Geely EX2
Nie są identyczne, to oczywiste, ale dzielą wiele bardzo podobnych rozwiązań. Przede wszystkim w obydwu przypadkach mówimy o samochodach z segmentu B, elektrycznych. Obydwa stawiają na pastelowe kolory i mają niemal identyczną "bazę" projektu w postaci linii szyb czy wybranych detali.
Chery jest oczywiście bardziej kanciaste, ale gdyby tak usunąć krągłości z Geely, to wyglądałoby niemal identycznie. To samo tyczy się wnętrza. Tutaj w zasadzie żadna chińska marka nie przepracowuje się tworząc powtarzalne i identyczne kokpity. Duży ekran, półka na smartfona (z ładowarką indukcyjną rzecz jasna), dwuramienna kierownica. Szczerze mówiąc robi się to już przytłaczające, zwłaszcza w sytuacji, w której regularnie przesiadamy się pomiędzy tymi samochodami.
Chiny mają ogromny potencjał w kwestiach technologicznych i produkcyjnych, ale design u nich leży i kuleje
Naprawdę nieliczne marki wyróżniają się z tłumu spójnym językiem stylistycznym i ciekawymi pomysłami. Żadna jednak nie tworzy projektów, które chwytają za serce i mają w sobie coś ciekawego. Jest to o tyle ciekawe, gdyż większość koncernów ściąga znane nazwiska ze świata designu właśnie do Chin.


