To była najbardziej rewolucyjna dekada w motoryzacji. Co się zmieniło?

Cóż to była za dekada! To dziesięciolecie w motoryzacji było nie tylko rewolucyjne, ale także wyjątkowo imponujące. Układ sił na rynku całkowicie się zmienił, przyjęto nowy kierunek rozwoju samochodów, a w międzyczasie powstało kilka maszyn o fascynujących możliwościach.

10 lat temu zadebiutował pierwszy iPad, otwarto najwyższy budynek świata Burdż Chalifa, a w Tunezji rozpoczęła się tak zwana "Jaśminowa Rewolucja". Świat powoli wychodził też z kryzysu finansowego, ciągnącego się wówczas od dwóch lat. Rok 2010 rozpoczął też unikalny okres w świecie motoryzacji - okres rewolucji. Ta dekada przyniosła ogromne zmiany i całkowicie zmieniła rozkład sił w branży. Powspominajmy więc i podyskutujmy o przyszłości.

Dekada 2011-2020. Motoryzacja zmieniła się nie do poznania

Tak naprawdę od 2011 roku przez nasz rynek nie przewinęło się zbyt wiele kolejnych generacji popularnych modeli. Te jednak znacząco zmieniły się nie tylko pod kątem oferowanego wyposażenia, ale przede wszystkim znacząco urosły. Klienci zmienili też swoje upodobania dotyczące segmentów.

W 2011 roku podział był bardzo naturalny - hatchbacki z segmentu B doskonale sobie radziły, nad nimi stały samochody kompaktowe, a "klasa średnia" święciła triumfy. SUV-y tak naprawdę dopiero nabierały rozpędu, aczkolwiek już wtedy stanowiły ważny i lukratywny segment rynku.

Rok 2011 to także początek downsizingu. Wtedy jednak nie był to standard, a raczej nowoczesne podejście do ekonomii i ekologii. Poza tym wciąż królowały diesle, jednostki wolnossące i nasze ulubione silniki mające więcej niż 4 cylindry. Volvo wciąż produkowało swoje świetne 5-cylindrowe konstrukcje, a nawet w popularnych autach z klasy średniej montowano V6-ki (np. w Oplu Insigni).

W roku 2010-2011 elektryki były egzotykami

Tesla miała w ofercie tylko jeden model - był to Roadster. Nissan wkroczył na rynek z Leafem, planując wielką rewolucję na rynku. Do takiej nie doprowadził, ale na pewno zwiększył świadomość tyczącą się samochodów elektrycznych.

Warto wspomnieć, że pierwszy Leaf miał baterię o pojemności 24 kWh. Teraz takie akumulatory znajdziemy w niektórych hybrydach plug-in. Wówczas plug-inów w zasadzie nie było. Trudno do nich zaliczyć Opla Amperę i Chevroleta Volta, czyli auta, które używały jednostki benzynowej jako generatora, a nie głównego źródła napędu.

W 2010 roku wciąż obowiązywała norma Euro 4

Euro 5 było już jednak zatwierdzone i gotowe do wprowadzenia - od stycznia 2011 roku wszystkie samochody musiały spełniać nową, znacznie bardziej restrykcyjną normę. To ona przyspieszyła zmiany w kierunku upowszechnienia downsizingu, a później, wraz z debiutem Euro 6, rozpoczęła się era elektryfikacji motoryzacji.

Dekada Dekada według Toyoty - nudny Auris i atrakcyjna Corolla. Ta marka całkowicie zmieniła swój wizerunek.

Nie da się ukryć, że ogromną cegiełkę dołożyła do tego Tesla

Firma Elona Muska w 2012 roku wprowadziła na rynek Model S. O tym samochodzie można mieć różne opinie, ale jedno jest pewne - wyprzedził on swoje czasy i konkurencję. Kiedy inni dopiero zaczynali spoglądać na elektromobilność, Tesla miała już kompletne rozwiązania, które były konsekwentnie rozwijane. Dopiero teraz tak naprawdę "hegemonia" tej marki zaczyna zanikać, gdyż inne firmy wprowadzają coraz więcej atrakcyjnych samochodów.

Po lewej produkcyjna Tesla Model S z 2012 roku. Po prawej prototyp, który zaprezentowano w 2009 roku.

Znacząco zmieniło się wyposażenie w samochodach

W 2011 roku systemy multimedialne w małych autach były ewentementem, a w pojazdach kompaktowych z reguły wymagały słonej dopłaty. Nawet klasa średnia nie oferowała w standardzie wielu udogodnień. Tymczasem teraz nawet najtańsze auta potrafią oferować sensowne multimedia, a niektóre segmenty oferują zaawansowane rozwiązania także w bazowych wersjach wyposażeniowych.

Warto też wspomnieć o osiągach aut. Na przykład w 2010 roku bazowym silnikiem w Volkswagenie Golfie była 80-konna jednostka 1.4 MPi, zastąpiona pod koniec produkcji modelu konstrukcją 1.2 TSI. Sprint do setki w tych autach trwał od 14 do 12 sekund. Tymczasem teraz najsłabszy, 95-konny Golf rozpędza się do setki w nieco ponad 10 sekund.

Standardem w autach kompaktowych stały się też mocniejsze warianty napędowe. Te 10 lat temu typowy hatchback oferował 110-120 KM. Teraz jest to zwykle od 130 do 150 KM. Upowszechniły się również automatyczne skrzynie biegów. U niektórych producentów stają się one standardem, wypierając manualne konstrukcje z oferty.

Ta dekada dała nam także wiele fascynujących samochodów

Długo zastanawiałem się nad najlepszymi samochodami tego dziesięciolecia. Tych powstało wiele, choć na pierwszym miejscu niezmiennie stawiam produkty Christiana von Koenigsegga i moje ukochane Pagani Huayra.

Zejdźmy jednak na ziemię i spójrzmy na popularniejsze marki. Po kilkudniowej analizie samochodów z tego 10-lecia wybrałem kilka modeli i marek, zasługujących na szczególną uwagę.

Listę otwierają dwa modele BMW, o których już zresztą pisałem - to i3 i M2. Te fantastyczne maszyny nie chcą się zestarzeć i wciąż oferują więcej niż wiele nowszych modeli.

Na szczególną uwagę zasługuje także rewolucja w Alfie Romeo. Giulia (i Stelvio) pokazują, że Włosi wciąż potrafią projektować cudownie jeżdżące i porywające auta. Co prawda w przypadku tych modeli marketing i podejście do sprzedaży nie jest najlepsze, ale wierzę, że FCA - już jako Stellantis - rozwiąże ten problem.

Złota dekada w Korei. Rewolucja w Hyundaiu i Kii to temat na książkę

W 2010 roku Hyundai oferował jeszcze pierwszą generację modelu i30, a KIA sprzedawała ciepło przyjętego cee'd-a. To były udane auta, choć miały w sobie wciąż pierwiastek "dalekowschodniego" klimatu. Koreańczycy z roku na rok robili jednak wielkie postępy. Ta dekada to dla nich przeskok o lata świetlne. Obecnie i30 i Ceed to jedne z najlepszych modeli na rynku. Kolejne technologie wdrażane przez te firmy okazują się być naprawdę udane i dopracowane. Co więcej, w drodze jest "wielka elektryfikacja", w której pomoże platforma E-GMP. To konstrukcja, która jest odpowiedzią na volkswagenowski "MEB". Patrząc na to jak udane są auta na prąd Koreańczyków (vide Kona czy e-Soul), to ich nowe modele na E-GMP mogą okazać się absolutnym przełomem i rewolucją.

dekada Dekada w wydaniu Hyundaia. Po lewej pierwsze i30 - naprawdę dobre i udane auto. Po prawej najnowsze wcielenie tego auta, wyróżniające się ciekawą i odważną stylistyką.

Toyota i Lexus to także zupełnie inne marki

W 2010 roku jedno słowo idealnie opisywało te firmy - NUDA. Solidne, ale nijakie auta, "beżowe" z charakteru. Tyle, że to już przeszłość. Nowa Corolla ma swoje wady, ale wygląda bardzo dobrze i oferuje świetny napęd hybrydowy. Yaris? Wersja GR to absolutny szok, a jej popularność zaskoczyła nawet polskiego importera - wszystkie 430 sztuk rozeszło się w trybie ekspresowym.

Lexus z kolei postawił na kontrowersyjny, acz unikalny design, który wyróżnia tę markę na tle konkurencji. I jak widać to się sprawdza, gdyż klienci chętnie wybierają takie auta jak NX czy UX.

Mazda poszła swoją własną drogą

W 2008 roku Mazda dopiero oficjalnie trafiła do Polski. Wtedy budowała auta, które dzieliły część podzespołów z Fordem. Teraz to producent, który idzie pod prąd z trendami, stawiając na swoje własne rozwiązania. Klienci to doceniają i chętnie wybierają samochody z Hiroszimy.

Mercedes odmienił swój wizerunek

Mercedesy sprzed 10 lat stawały się coraz bardziej wyraziste wizualnie, ale wciąż przyciągały raczej starszych klientów. W zaledwie dekadę Niemcy całkowicie odświeżyli swój wizerunek, docierając do wielu młodych osób. Pomogła w tym efektowna Klasa A, która dała początek nowej stylistyce aut z gwiazdą.

dekada

Teraz Mercedesy to samochody, w których bardzo często widzimy młode osoby. Hothatche tej marki to swego rodzaju fenomen i częsty wybór dwudziestoparoletnich ludzi o zasobnym portfelu. Dekadę temu byłoby to nie do pomyślenia.

Chińczycy stworzyli Volvo na nowo

Kanty odeszły w niepamięć, a ich miejsce zajęły nowoczesne linie i ujednolicone konstrukcje. Nowa platforma SPA to strzał w dziesiątkę, a czysta i "szwedzka" stylistyka kupiła klientów. Szybko zapomnieli oni o braku mocniejszych i większych objętościowo silników. Sprzedaż poszła w górę, a marka cieszy się z sukcesów.

Kolejna dekada będzie nie mniej fascynująca

Rozpoczynamy okres elektryfikacji. Nowe normy wymuszają na producentach wiele zmian i szybkie wprowadzanie "prądu" do kolejnych modeli. Samochody stają się coraz droższe, a władze konsekwentnie dokładają do nich obowiązkowe systemy, które w zasadzie non-stop monitorują naszą jazdę. Dokąd to zaprowadzi i czego się spodziewać? Na pewno niektórzy producenci będą ciąć koszty poprzez fuzje i tworzenie wspólnych konstrukcji z innymi markami. PSA i FCA zaraz się połączą, a Ford i Volkswagen podali sobie ręce w kwestii aut dostawczych i potencjalnie elektrycznych. Nie zdziwcie się więc widokiem stworzonego przez BMW i Mercedesa samochodu - to nie będzie opowieść science-fiction, a rzeczywistość.