Denza Z ma być cichym pogromcą supersamochodów. Reklamuje ją Daniel Craig, ale czy to wystarczy?

Denza Z bierze na celownik Porsche i Maserati. Stworzył ją znany stylista, twarzą w kampanii promocyjnej jest "James Bond", a moc przekracza poziom 1000 KM. Ale czy to tak naprawdę wystarczy?

Tak, doszliśmy do tego miejsca, w którym chińskie marki chcą walczyć z Porsche. Co więcej, nie boją się tej walki i twierdzą, że wyjdą z niej obronną ręką. Denza Z ma być idealnym przykładem.

To pełnoprawny samochód sportowy, oczywiście wyłącznie na prąd. Chińska marka nie ogranicza się do jednej wersji. W gamie pojawii się coupe, zaprezentowany kabriolet oraz odmiana torowa. Plany są bardzo ambitne.

Denza Z 2026 ma być problemem dla znanych marek. Czy faktycznie tak będzie?

Denza Z jest punktem wyjścia dla całej rodziny modeli. Niebawem poznamy wersję coupe, która ma najbardziej klasyczny charakter. Kabriolet stawia z kolei na styl i proporcje.

Denza Z 2026 Kabriolet

Postawiono tutaj na miękki dach i zachowano cztery miejsca w kabinie. W efekcie stworzono samochód, który obok stylu ma też oferować praktyczność. To bez wątpienia będzie tutaj ważne.

Wariant torowy, który poznamy dopiero za jakiś czas, zyska bardziej agresywną konfigurację nadwozia - z rozbudowaną aerodynamiką. Denza chwaliła się już prototypem, ale produkcyjna wersja ma być nieco inna wizualnie.

Europejski styl, chińska technologia. To ma być przepis na sukces

Za projekt odpowiada Wolfgang Egger, który wcześniej pracował dla wielu znanych marek, w tym dla Audi i Alfy Romeo. Można jednak śmiało powiedzieć, że ten samochód nie jest najbardziej porywającym autem, przynajmniej od strony wizualnej.

Wygląda dobrze i ma ciekawe proporcje, ale brakuje mu jakiegoś unikalnego stylu, który zapadłby w pamięć. Niemniej punkt wyjścia może się podobać.

Do tego jest to bardzo zaawansowane technicznie auto. BYD obdarowało Denze wszystkim, co najlepsze w ich portfolio. Pojawiło się więc zaiweszenie elektromagnetyczne DiSus-M, system wsparcia kierowcy „Eye of the God” i architektura kompatybilna z ultraszybkim ładowaniem.

Denza Z 2026 Kabriolet

Standardowo dostajemy tutaj... ponad 1000 KM

Najważniejszym elementem w samochdozie sportowym pozostaje układ napędowy. Denza Z stawia tutaj na kontrowersyjny zestaw, gdyż mówimy o elektryku z trzema silnikami i z napędem na cztery koła.

Łączna moc systemowa wynosi około 1014 KM (746 kW). To poziom supersamochodów, jednak producent nie pozycjonuje tego modelu jako egzotyka. Denza chce wejść do segmentu GT, który w Europie zdominowały marki premium. Tak jak wspomnieliśmy, wśród rywali jest między innymi Porsche 911, czy Mercedes-AMG GT.

Denza Z ma być modelem globalnym, mocno skupionym na Europie. Pierwszy debiut odbył się podczas targów w Pekinie, a kolejnym krokiem będzie dynamiczna prezentacja w czasie Festiwalu Prędkości w Goodwood.

Cena będzie najważniejsza. Denza Z ma być... tania

Największe zaskoczenie pojawia się przy cenie. W Chinach Denza Z ma kosztować od 400 000 juanów, czyli około 220 000 zł. Topowe wersje wyceniono na 500 000 juanów, czyli około 275 000 zł.

Tu warto jednak pamiętać, że europejskie cenniki będą w innym miejscu. Denza Z9GT w elektrycznym wydaniu kosztuje ponad 500 000 złotych. Zakładamy więc, że tutaj kwota wyjściowa może sięgać 600 000 złotych.