Fiat 500 wreszcie stał się restomodem. I jest genialny, ma kółka niczym z LEGO
Fiat 500 jako restomod? Bardzo proszę - ten wygląda doskonale i znacznie lepiej jeździ. Charakterystyczny dźwięk został na swoim miejscu.
Zaskakująco długo nikt nie dobierał się do klasycznej "pięćsetki". To wręcz dziwne, patrząc na potencjał drzemiący w tym samochodzie. Fiat 500 zdaje się być idealnym materiałem na restomod, do tego stosunkowo przystępnie wyceniony.
I jak widać ktoś wreszcie wziął go na celownik. Za projekt odpowiada znane studio, które ma już na swoim koncie kilka podobnych samochodów - design trafił więc w ręce specjalistów. Napęd też nie zawodzi.
Fiat 500 Scattante wygląda rewelacyjnie. Te koła wyglądają niczym z zestawu LEGO
Punktem wyjścia był samochód, który oczekiwał w zapomnieniu. Max Kindersley, założyciel brytyjskiej firmy La Cinquecento, wykorzystał własnego Fiata 500 z lat 70. Samochód przez około 25 lat stał w stodole i zdecydowanie potrzebował czegoś więcej niż standardowej renowacji.

Kindersley nie chciał jednak budować kolejnego klasycznego Fiata 500 doprowadzonego do fabrycznego stanu. Założenie było inne: zachować prostotę, niską masę i charakter oryginału, a jednocześnie poprawić wszystko to, co zdradza wiek konstrukcji.
Do projektu zaproszono studio BorromeodeSilva z Mediolanu. Włosi opracowali między innumi Eccentricę bazującą na Lamborghini Diablo oraz projekty związane z Lancią Deltą. Co jak co, ale mówimy tutaj o ekspertach od restomodów
La Cinquecento wygląda niczym rajdowy Fiat 500
Błotniki są mocno poszerzone, podobnie jak progi. Na przednim zderzaku pojawiły się dodatkowe reflektory, a całość uzupełniają charakterystyczne felgi z niemal pełnymi powierzchniami i matowym wykończeniem. Zmiany są widoczne od razu, ale nie zaburzają oryginalnych proporcji Fiata 500.
Podobną drogą poszli projektanci wnętrza. Czerwień nadwozia pojawia się także w kabinie, gdzie łączy się z kremowymi elementami. Są też klasyczne wykładziny oraz kubełkowe fotele obszyte skórą w koniakowym odcieniu. Ten sam materiał wykorzystano na boczkach drzwi.

Silnik z Fiata 126 dostał zapłon Twin Spark
La Cinquecento nie poszło drogą efektownego swapu i nie próbowało zamienić małego Fiata w absurdalnie mocną zabawkę. Z tyłu nadal pracuje dwucylindrowa jednostka, tyle że pochodzi z Fiata 126 i została odpowiednio zmodyfikowana.
Silnik korzysta z układu zapłonowego Twin Spark, z dwiema świecami na każdy cylinder. Brytyjczycy nie podają jego mocy ani momentu obrotowego. Zapowiadają jedynie lepszą reakcję na gaz i wyższy moment obrotowy względem standardowej konstrukcji.
Znacznie więcej pracy wykonano pod nadwoziem. Gruntownie przebudowano zawieszenie, układ kierowniczy i hamulce. Modernizacja objęła również układ chłodzenia oraz instalację elektryczną. Wszystko podporządkowano jednemu założeniu: samochód ma prowadzić się znacznie lepiej, ale nadal zachowywać lekkość i bezpośredniość starego Fiata 500.
Na jednym egzemplarzu się nie skończy
Gotowy samochód po raz pierwszy pokazano publicznie podczas Tutto Bene Hillclimb we Włoszech. Dla La Cinquecento nie jest to jednak "one-off" zbudowany wyłącznie na potrzeby demonstracji możliwości firmy.
Brytyjczycy chcą stworzyć limitowaną serię numerowanych egzemplarzy i przyjmują już zgłoszenia od zainteresowanych klientów. Nie wiadomo jeszcze, ile samochodów powstanie ani ile będzie kosztowała przebudowa. Przyznam jednak, że sam bym się skusił na taki samochód - to chyba najładniej przebudowany Fiat 500, jakiego widziałem do tej pory.


