Hybrydowe Chery Tiggo 7 to jedyna wersja, która ma sens. Nie oczekujcie jednak ideału

Hybrydowe Chery Tiggo 7 jest jedynym wariantem, który warto rozważyć w ofercie tego samochodu. Dostaniecie tutaj lepszą dynamikę, niskie zużycie paliwa i nie będziecie musieli zaprzyjaźnić się z ładowarkami. Co więcej, nie jest to też wersja, która osuszy Wam portfel.

Przyznam Wam szczerze, że sam zaczynam gubić się w tej mnogości chińskich marek. Niezmiennie uważam jednak, że z tego grona ponad 35 różnych producentów, tylko wąskie grono zostanie na dobre w naszym kraju. Chery bez wątpienia zaliczy się do tego grona. Jako marka-matka dla Omody, Jaecoo i Exlantix (a niebawem także Lepasa), stawia na samochody prostsze, dające priorytet praktyczności i uniwersalności. I tutaj hybrydowe Chery Tiggo 7 wychodzi na pierwszy plan - jako potencjalnie najważniejszy samochód tej marki.

Dlaczego? Odpowiedź jest prosta: uważam, że silnik 1.6 T-GDI, który jest fundamentem oferty w Tiggo 7, należy do grona "paliwożernych, ale za to mało dynamicznych". Hybryda plug-in wymaga z kolei regularnego ładowania z gniazdka, aby wykorzystała cały swój potencjał. Tu znika nam konieczność regularnego spoglądania na gniazdka, dostajemy lepszą dynamikę i rozsądniejsze zużycie paliwa.

Przede wszystkim hybrydowe Chery Tiggo 7 łączy dobrą dynamikę i sensowne zużycie paliwa

Zacznijmy od samego napędu. Ten nie jest nowością, gdyż identyczne rozwiązanie znajdziecie między innymi w samochodach Jaecoo i Omody, co oczywiście nie jest zaskoczeniem. Pod maską pracuje tutaj silnik 1.5 T-GDI, generujący 143 KM. Chery chwali się jego wysoką sprawnością cieplną, sięgającą 44,5%.

W dużym uproszczeniu: oznacza to, że jednostka mniej energii zamienia w efekt uboczny w postaci ciepła, a więcej wykorzystuje do faktycznego generowania mocy. Zużycie paliwa jest więc niższe, a wydajność wyższa.

To wszystko połączono z akumulatorem o pojemności 1,83 kWh i z silnikiem elektrycznym, który generuje 204 KM. Łączna moc systemowa to 224 KM, a moc na koła przekazuje przekładnia 1DHT.

Jak na chińską hybrydę przystało, Chery pracuje w różnych trybach napędu. W zależności od prędkości zmienia się sposób przekazywania mocy na koła (silnik działa jak generator lub bezpośrednio przenosi moc na koła). Wszystko po to, aby zoptymalizować zużycie paliwa.

Czy to oznacza, że mamy do czynienia z idealną hybrydą?

Nie do końca. Zacznijmy od zalet. Przede wszystkim w mieście hybrydowe Chery Tiggo 7 jest faktycznie oszczędne. Zużycie paliwa wynosi około 4,5-5 litrów, co jest naprawdę dobrym wynikiem jak na auto o tych gabarytach.

W trasie zaś jest to około 7,3-8 litrów przy prędkościach 120-140 km/h. Problem w tym, że nie policzycie tego w dokładny sposób. Komputer pokładowy podaje wynik z ostatnich 50 kilometrów, a w systemie multimedialnym sprawdzicie tylko "teoretyczną" liczbę spalonych litrów.

Dlaczego teoretyczną? Nie ma tutaj bowiem klasycznego przepływomierza, a zużycie paliwa jest wyliczane wyłącznie na bazie algorytmu. A ten zbyt dokładny nie jest.

Hybrydowe Chery Tiggo 7 Hybrid

Jeśli więc szukacie samochodu, który w codziennej jeździe zużywa mało paliwa, a w trasie pozostaje stosunkowo oszczędny, to hybryda będzie strzałem w dziesiątkę. Zapewnia też znacznie lepszą dynamikę od wersji 1.6 T-GDI, oferującej "tylko" 147 KM.

Nie ma jednak róży bez kolców. Z bliżej nieznanego mi powodu napęd hybrydowy w Chery, Omodzie i Jaecoo pracuje tylko w dwóch trybach: ECO i SPORT. W efekcie reakcja na gaz albo jest bardzo ospała, albo dostajecie auto wręcz nadwrażliwe, zbyt ostro reagujące na każdy ruch prawej stopy.

Co więcej, hybrydowe Chery Tiggo 7 nie jest zbyt dobrze wyciszone. Do 120 km/h w kabinie jest przyjmenie, ale powyżej tej prędkości hałas zaczyna dawać o sobie znać. Szczerze mówiąc po pokonaniu ponad 400 kilometrów w tym samochodzie zacząłem zastanawiać się, dlaczego azjatyckie marki cały czas tak niechętnie podchodzą do idei lepszego wygłuszenia.

Muszę wspomnieć o jeszcze jednym plusie - poprawiono tutaj wnętrze

O ile wygląd nadwozia nie różni się od standardowego Chery Tiggo 7, o tyle we wnętrzu zmodyfikowano jeden kluczowy element - dodano fizyczny panel klimatyzacji. Jest to bardzo dobra zmiana, która odpowiada na oczekiwania klientów. Wiele osób skarżyło się na obsługę klimy z ekranu (gdyż fakt faktem była upierdliwa). Teraz ten problem znika.

Hybrydowe Chery Tiggo 7 bagażnik

Bagażnik dalej ma 500 litrów pojemności (jest ustawny), a z tyłu nie brakuje przestrzeni na nogi. Zasadniczo więc dostajemy całkiem rozsądną rodzinną propozycję, która może Was skusić ceną.

Hybrydowe Chery Tiggo 7 kosztuje 124 900 złotych - wyjściowo

I uważam, że jest to świetna oferta. Już bazowa wersja ma w zasadzie kompletne wyposażenie. Jeśli chcecie mieć na pokładzie absolutnie wszystko, od systemów wspierających kierowcę i automatyzujących jazdę, przez panoramiczny dach i "skórzaną" tapicerkę, to musicie wydać 134 900 złotych.

Moim zdaniem jest to całkiem niezła oferta. Owszem, wiele elementów w Chery może irytować (siedzi się bardzo wysoko, zakres regulacji fotela pozostaje ograniczony, a dźwięk kierunkowskazów doprowadza mnie do szewskiej pasji), ale obiektywnie rzecz biorąc jest do rozsądny rodzinny samochód.

Poza tym w tej cenie trudno znaleźć inną, równie przestronną hybrydę. A to może być coś, co Was skusi.