Hyundai IONIQ 6 N miał mnie znudzić jak "piątka". Ale jest genialny! Test samochodu

Nie myślałem że to powiem. Po dość finalnie nijakim IONIQ 5 N miałem może nieduże oczekiwania. AIe Hyundai IONIQ 6 N jest o niebo lepszy. I przede wszystkim, to pierwszy usportowiony "elektryk", który dawał mi niewymuszoną frajdę.

Hyundai IONIQ 5 N wiele obiecywał. I okazało się, że jest samochodem tyleż świetnym i kompetentnym, co znikającym z pamięci kilka dni po teście. Teoretycznie wyposażony w ten sam napęd IONIQ 6 N powinien być "tym samym, tylko większym". Mimo to jednak w trakcie testu bawiłem się świetnie. Mam wrażenie, że samochód został w jakiś sposób dopracowany. Ale przede wszystkim, okazało się że prawdą jest stare powiedzenie. "Punkt widzenia, zależy od punktu siedzenia".

Hyundai IONIQ 6 N jest tym samym, ale zupełnie inaczej

Przede wszystkim, w tym aucie inaczej się siedzi. w "piątce" mimo kubełkowych foteli, siedziało się wysoko. Tutaj wszystko mamy "normalnie. Genialne fotele, będące świetnym kompromisem między trzymaniem bocznym a komfortem, są umieszczone nisko nad ziemią. Do tego wnętrze z poliftowego IONIQ 6 wciąż jest ergonomiczne. Wszystko jest pod ręką. A właśnie tego oczekujecie od auta sportowego. czy może usportowionego. Tak czy inaczej, nie ma problemu z odnalezieniem się i łatwym dostępem do funkcji.

Ioniq 6 N

No, poza... funkcjami "N". Ale to dlatego, że jest ich po prostu upiornie dużo. Od funkcji dźwięku, przez inicjator driftu, ustawienia ESP, aż po przyciski na kierownicy, które odpalają poszczególne funkcje. Czasem aż się człowiek gubi, co można ustawić. Do tego oczywiście stosy parametrów. Tutaj Hyundai podszedł gadżeciarsko, choć kompleksowo. Na szczęście nie trzeba będzie patrzeć na wszystko.

Zwłaszcza, że trzeba patrzeć na drogę, bo ta ucieka błyskawicznie.

W życiu bym nie powiedział, ale IONIQ 6 N wywołał we mnie emocje. Oczywiście, auto z trybem N Active Sound brzmi trochę jakbym grał w Gran Turismo... ale na bardzo dobrym zestawie audio. W środku jest głośno i choć zdecydowanie słychać, że brzmienie jest sztuczne, to daje klimat. Mam wrażenie, że znacznie lepszy niż w 5-ce, którą jeździłem.

Auto "warczy", "strzela z wydechu", a przekładnia imitująca działanie klasycznej skrzyni biegów działa w punkt. Zmiany biegów tuż przed fikcyjnym odcięciem dają genialnego kopa, redukcje nie tylko powodują zwiększenie głośności i, subiektywnie, znacznie lepiej czułem co dzieje się z autem. Oczywiście, to bajka. Ale naprawdę ładna i fajna.

Tryb Sport bez tych wszystkich bajerów jest nudny, nijaki i nic nie daje. Tzn. daje - atomowe osiągi, bo IONIQ 6 N ma przecież 650 KM w trybie boost, rozpędza się do ponad 250 km/h i 100 km/h osiąga w nieco ponad 3 sekundy.

I to pierwszy elektryczny samochód, w którym wrażenia z jazdy były tak dobre, że nie znudziły mnie te osiągi po kilku szybkich przyspieszeniach.

Nie tylko forma, ale i treść

Ale ekspresowe przyspieszanie okraszone dźwiękiem to jeden element, który nie każdemu musi pasować. Choć zakładam że nikt nie będzie narzekał.

Ale Hyundai IONIQ 6 N to również diabelnie kompetentne i precyzyjne auto. Nie znam auta elektrycznego, które tak precyzyjnie i dość naturalnie prowadziło się w zakrętach.

Owszem, są momenty, kiedy czuć masę ponad 2 ton. Albo kiedy lekko wyrzucamy tył na zewnątrz łuku, przód zaczyna dociągać i samochód leci nieco za bardzo prosto i traci tą naturalność prowadzenia. Ale to drobnostki, bo wgryza się w asfalt jak nienormalny, katapultując na wyjściu z łuków potężnym momentem obrotowym. Nie traci też dużo na komforcie. Jest oczywiście autem sztywnym, ale nie nerwowym i nie "zabetonowanym", co zdarza się usztywnionym samochodom elektrycznym. Tutaj jest taki solidny kompromis. Plomby Wam nie wypadną.

Do tego hamulce, które są naprawdę dobre i bardzo wydajne. Owszem, są wspierane rekuperacją, ale, w przeciwieństwie do wielu mocnych aut elektrycznych, są łatwe do wyczucia i działają naturalnie. Podobnie jak układ kierowniczy, co po jeździe wieloma współczesnymi autami na prąd lekko mnie zszokowało.

Fakt, przy manewrowaniu IONIQ 6 N wciąż potrzebuje znacznie więcej miejsca do zawracania niż auta o podobnej wielkości od konkurencji. Ale za to wyczucie na drodze tego, co dzieje się z kołami jest naprawdę na poziomie auta usportowionego sprzed kilku lat. To duży komplement.

Czy więc IONIQ 6 N ma wady?

Ograniczona praktyczność to jego cecha, nie wada

Tak, ma mniej miejsca w bagażniku, gdzie znajdują się potężne rozpórki ograniczające otwór załadunkowy po złożeniu siedzeń. Nie ma frunka.

I... "pali" tyle co powinien samochód sportowy. Mimo zastosowanie dużego akumulatora tylko w mieście można zejść do przyzwoitych wyników. Faktycznie zdarzyło mi się jechać na spokojnie w mieście i zejść do ok. 16-17 kWh/100 km. Ale średnio to raczej ok. 20-ki po mieście. Przy naprawdę dynamicznej jeździe mieszanej dorzućcie jeszcze 30-40% i nagle okaże się, że Hyundai potrzebuje ładowania co ok. 250 km. A myślę, że przy upalaniu na torze, znacznie częściej.

Ale czy ktoś, kupując auto z "N" na końcu, spodziewał się niskiego zużycia?

Większym problemem może być cena auta. Przynajmniej dla przeciętnego miłośnika usportowionych sedanów. Hyundai wycenia 6 N na 343 700 zł bez promocji. W wyposażeniu jest już wszystko, czyli naprawdę dużo. Jedynie... fotel jest sterowany manualnie. Ten wyjątkowo wygodny kubełek nie ma elektryki, choć ma ogrzewanie i wentylację. Da się przeżyć. Podobnie jak konieczność wyłączania paru asystentów przy normalnej jeździe. No tak ma, jak to Hyundai.

Ale za to w cenie jest błękitny lakier oraz to gigantyczne skrzydło z tyłu. O matko, ten samochód, zwłaszcza że "N-ka" jest już poliftingowa, wygląda naprawdę dobrze z przodu oraz z tyłu. Ja mam z IONIQ-iem 6 ogólny problem, jeśli chodzi o bryłę, a w N-ce z tym czarnym panelem z tyłu, ale całość jest niezła. Jest agresja, trochę przesady i bardzo dużo charakteru.

To jak, za niecałe 350 000 zł może ma to sens? Auto na ten moment nie ma konkurencji, choć niedługo klientom dojdzie bardzo poważna alternatywa, czyli nowy Mercedes-AMG CLA 45 Electric.

Hyundai IONIQ 6 N - opinia i podsumowanie testu

Jestem zaskoczony. Spodziewałem się auta szybkiego, kompetentnego ale nudnego. Tymczasem mam wrażenie, że to dużo bardziej dopracowane pod kątem przyjemności z jazdy auto, niż IONIQ 5 N. Dało mi kupę frajdy i na pewno nie czułem się nim znudzony. Dużo daje poprawiony dźwięk, ale również pozycja za kierownicą, która odpowiada też za lepsze wrażenia i czucie auta.

Czy to oznacza, że elektryczne samochody zastąpiły już modele spalinowe w kwestii sportowej?

Nie! Wciąż dużo więcej radości daje mi naturalnie rozwijana moc z silnika spalinowego, naturalny dźwięk i znacznie lżejsze auto, nawet jeśli tak  precyzyjnie nie trzyma się zakrętu. Ale miło wiedzieć, że jest firma, która potrafi jednak się przyłożyć do takiego samochodu.

Zalety
  • Świetne prowadzenie
  • Genialne osiągi
  • W końcu jest fun z jazdy
  • Bardzo dobre fotele
  • Dobrze zestrojone zawieszenie
  • Wciąż dobra ergonomia
Wady
  • Nie każdemu będzie odpowiadać jego charakter
  • Zużycie energii jest bardzo duże
  • Asystenci jazdy wciąż lubią sobie na Was ponarzekać

DANE TECHNICZNE PRODUCENTA
MOC MAKSYMALNA 448 kW (609 KM) (w trybie Boost 478 kW/650 KM)
MAKS. MOMENT OBROTOWY 740 Nm (w trybie Boost 770 Nm)
NAPĘD AWD
BATERIA 84 kWh
MAKSYMALNA MOC ŁADOWANIA 250 kW
ZAWIESZENIE PRZÓD kolumny MacPhersona
ZAWIESZENIE TYŁ wielowahaczowe
HAMULCE tarczowe went./tarczowe went.
BAGAŻNIK 371 l
TYP NADWOZIA sedan
LICZBA DRZWI / MIEJSC 5/5
WYMIARY (DŁ./SZER./WYS.) 4935/1940/1495 mm
ROZSTAW OSI 2965 mm
MASA WŁASNA / ŁADOWNOŚĆ 2166/469 kg
MASA PRZYCZEPY / Z HAMULCEM -/-
PRZYSPIESZENIE 0-100 km/h 3,2 s
PRZĘDKOŚĆ MAKSYMALNA 257 km/h
GWARANCJA MECHANICZNA 5 lat
GW. PERFORACYJNA / NA LAKIER 12 lat/3 lata
GWARANCJA NA BATERIĘ / SILNIK 8 lat lub 160 tys km
CENA WERSJI PODSTAWOWEJ 343 700 zł
CENA WERSJI TESTOWEJ 343 700 zł
CENA EGZ. TESTOWANEGO 343 700 zł