Ma wolnossącą dwulitrówkę pod maską i wygląda niczym "Maybach". A to tylko Lexus ES
Lexus ES jest Wam doskonale znany – ale pewnie nie zdajecie sobie sprawy z tego, że może mieć pod maską dwulitrowy wolnossący silnik benzynowy.
Tak, to nie jest błąd - Lexus ES z wolnossącym silnikiem istnieje i jest w salonach. Nie chodzi tutaj o wchodzący na rynek wariant, a o ten, który z niego zaraz zniknie.
Japońska marka sprzedaje limuzynę, która wygląda jak "mini-Maybach", a pod maską kryje się silnik, którego w nowych samochodach tej klasy już nie ma. Jest to klasyczna wolnossąca jednostka benzynowa. Do tego dochodzi cena, która w przeliczeniu sięga 169 000 zł. Mowa tutaj oczywiście o Chinach.
Chce być Maybachem, ma silnik 2.0 i 173 KM. To Lexus ES w "luksusowym" wydaniu
Specjalna wersja Moon Shadow powstała po to, aby utrzymać zainteresowanie schodzącą z rynku generacją modelu ES na rynku chińskim. Lexus pokazał już ósme wcielenie tej limuzyny, ale dotychczasowy model nadal pozostaje w ofercie. Nowy wariant ma więc być magnesem na klientów, szukających tańszej, ale dalej "luksusowej" propozycji.

Najbardziej charakterystycznym elementem tego wariantu jest dwukolorowe nadwozie, które wyraźnie nawiązuje do malowania stosowanego przez Maybacha.
Lexus tłumaczy tę stylistykę w bardziej poetycki sposób, sięgając po magiczne słowa z działu marketingu. Projektanci ponoć mieli inspirować się światłem księżyca odbijającym się na powierzchni rzek i mórz. W praktyce chodzi jednak przede wszystkim o to, aby starszy model zwracał na siebie uwagę, tak po prostu.
Srebrny lakier pokrywa maskę, dach, słupki oraz pokrywę bagażnika. Dolna część nadwozia otrzymała czarne wykończenie, choć na zdjęciach wygląda ono jak bardzo ciemny fiolet. Czy wygląda to dobrze? To kwestia dyskusyjna.
Charakterystyczny grill wykończono lakierem Obsidian Black i ozdobiono chromowanymi detalami. Chrom pojawia się także przy wlotach powietrza w zderzaku oraz w dekoracyjnej listwie z tyłu. Całość uzupełniają 18-calowe felgi aluminiowe z dwukolorowym wykończeniem.

To nadal "stary dobry ES"
W środku znajdziecie 14-calowy ekran systemu multimedialnego oraz 7-calowy cyfrowy zestaw wskaźników. Na liście dodatków pojawiają się podgrzewane i wentylowane fotele z przodu, z elektryczną regulacją w ośmiu kierunkach oraz regulacją podparcia lędźwiowego. Samochód może oferować również oświetlenie nastrojowe, system nagłośnienia z 10 głośnikami oraz kamerę 360 stopni.
Ale, że wolnossący silnik jest pod maską? Toż to klasyka gatunku
Najciekawszy element tego samochodu kryje się pod maską. Lexus ES 200 Moon Shadow korzysta z rozwiązania, które w Europie w tym aucie nigdy nie zagościło. Pod maską pracuje dwulitrowy silnik wolnossący czterocylindrowy silnik benzynowy.
Na dynamikę nie ma tutaj co liczyć. Pod prawą nogą są 173 KM oraz 205 Nm momentu obrotowego. Napęd trafia na przednie koła za pośrednictwem przekładni CVT.
Ta jednostka pochodzi z modeli Toyoty produkowanych na rynek chiński, między innymi z Corolli i Camry. Osiągi pozostają typowe dla spokojnej limuzyny: prędkość maksymalna wynosi 205 km/h, a setka pojawia się na zegarach po 10 sekundach. W Europie Lexus oferuje model ES wyłącznie z napędem hybrydowy, a nowa generacja dodatkowo zaoferuje wersję elektryczna.

Lexus ES z wolnossącym silnikiem za około 169 000 złotych. Jeździlibyście takim samochodem?
Ceny tego samochodu startują od około 307 800 juanów, co po przeliczeniu daje około 169 000 zł. Bazowa wersja ES 200 Premium, skromniejsza wizualnie, kosztuje 299 900 juanów - około 165 000 zł.
Zasadniczo taki Lexus ES na pewno nie będzie bestsellerem w Chinach, ale jest to samochód, który dobrze pokazuje specyfikę tego rynku. Obok elektryków i nowoczesnych hybryd wciąż jest wąski rynek dla klasycznych i prostych konstrukcji, które przemawiają do dużo bardziej konserwatywnych klientów. W Europie na taką konstrukcję chętnych raczej by już nie było.


