Mate Rimac mówi wprost: Supersamochody będą jeszcze długo spalinowe
Mało kto wie tyle o elektrycznych hiperautach co Mate Rimac. A ten w wywiadzie przyznaje, że klienci chcą, aby supersamochody były na benzynę.
Człowiek, którego kariera rozpoczęła się od przebudowy BMW E30 na samochód elektryczne i wizjoner, który stworzył elektryczne hiper- i supersamochody, ma teraz zupełnie inne zdanie. Przekonali go do tego klienci. I trudno nie przyznać mu racji. Rynek stał się dość specyficzny.
Supersamochody jak szwajcarskie zegarki
Mate Rimac przyznaje, że według niego rynek aut dla najbardziej wymagających klientów jeszcze długie dekady zdominowany będzie przez modele spalinowe. Sytuacja się zmieniła, i najbogatsi klienci odwracają się od "elektryków", którymi zachwycali się jeszcze niedawno. Gdy Rimac wprowadzał swoje modele, były to gadżety dla technogeeków, zafascynowanych technologią.
Ale obecnie, już jako szef Bugatti, Chorwat ma zupełnie inną perspektywę.
Klienci nie szukają tylko osiągów i nowoczesności. Szukają duszy, mechaniki, inżynierii i "tego czegoś" co spowoduje, że wydadzą swoje miliony euro, dolarów, czy jenów.
O ile w masowej motoryzacji, elektryfikacja wciąż będzie się rozwijać, to klient wymagający, czy świadomy, kupi coś innego.
CEO Bugatti porównuje tę sytuację do rynku zegarków. Smartwatche są wydajniejsze, mają więcej funkcji i wygodniejsze dla wielu użytkowników. Ale "klienci na zegarki" wydają fortunę na szwajcarskie (i nie tylko) mechaniczne czasomierze, z wieloma komplikacjami i prawdziwym rzemiosłem i inżynierią, które za nimi stoją.

Dokładnie ta sama sytuacja spotka motoryzację. I rosnące ceny paliwa w tej sytuacji wcale nie sprawią, że klienci się odwrócą. Ich i tak stać na takie auta, więc i na drogą benzynę (czy naturalną, czy syntetyczną) wysupłają kilkaset dolarów.
Nasza opinia
Mate Rimac to porządny facet, który naprawdę wie, o co chodzi w motoryzacji. I to co mówi ma dużo sensu. Jeśli ktoś z zarządów producentów będzie słuchał wywiadu dla CNBC, to my byśmy tylko chcieli przypomnieć. Tak jak w świecie zegarków, mechaniczne małe arcydzieła powstają też w bardziej globalnych firmach, dla nieco uboższych klientów. I o to samo byśmy poprosili w motoryzacji. O auta dla miłośników, którzy cenią inżynierię i rzemiosło.