Mercedes wreszcie obudził się z letargu. GLC ma sześć cylindrów, optymalną moc i... tryb driftu

Na chwilę autorefleksji trzeba było czekać kilka lat, ale w Stuttgarcie wreszcie ktoś poszedł po rozum do głowy. Mercedes-AMG GLC 53 wjeżdża na rynek i wypełnia przestrzeń po czterocylindrowej wpadce.

Nie wiem, jak wiele osób żyło w przekonaniu, że czterocylindrowa "superhybryda" może być doskonałym substytutem dla jednostki V8. W Mercedesie wszyscy długo łudzili się i czekali na moment, w którym ich pomysł "chwyci" na rynku. Tak się jednak nie stało. Niemcy rezygnują ze swojego nietypowego pomysłu, choć w tłumaczeniu decyzji o zmianie ani razu nie pada słowo "błąd". Rewolucja pod maską to wynik nowych norm i poziomu skomplikowania hybrydowej czterocylindrowej jednostki, którą ciężko dopasować do wymagań EURO 7. Rozwiązaniem jest więc... Mercedes-AMG GLC 53. Krótko mówiąc: cztery cylindry odchodzą do lamusa, rezygnujemy też z hybrydy. Pod maską debiutuje sześciocylindrowa konstrukcja, dużo słabsza (aż o 230 KM), ale za to także lżejsza.

Silnik, który tutaj debiutuje, nie jest żadną nowością. Tę konstrukcję znajdziecie także w Mercedesie-AMG CLE 53. Aż trudno uwierzyć w to, że dopiero teraz uznano taką decyzję za słuszną. I niemal pewne jest to, że słupki sprzedaży wystrzelą w górę.

Mercedes-AMG GLC 53 2026

Mercedes-AMG GLC 53 ma to, czego brakowało szybkiemu SUV-owi - silnik

Tak, czterocylindrowa konstrukcja była nieco szalona, oferowała dużo mocy, ale brakowało jej charakteru. Do tego cena należała do okrutnie wysokich, a sam układ, za sprawą skomplikowanej konstrukcji, budził pewne wątpliwości.

Tutaj więc dostajemy klasyczną rzędową szóstkę, którą wspiera układ miękkiej hybrydy. Pod prawą nogą kierowca znajdzie 449 KM i 600 Nm, a przy overbooście nawet 640 Nm na krótką chwilę.

Taka moc zapewnia sprint do setki w 4,2 sekundy, czyli w czasie dużo lepszym, niż dotychczasowa czterocylindrowa wersja GLC 43. Jednocześnie jednak tracimy blisko sekundę względem GLC 63 S E Performance. Plusem jest to, że prędkość maksymalna to wciąż nawet 270 km/h po zdjęciu elektronicznego kagańca.

Mercedes-AMG GLC 53 2026

Nowa wersja, nowe umiejętności. GLC nauczyło się jazdy bokiem

Po raz pierwszy w tym modelu dostaniemy Drift Mode. Występuje on w połączeniu z pakietem AMG Dynamic Plus i pozwala na odpięcie przeniesienia mocy na przednie koła. W trybie Drift nie ma także wsparcia ze strony ESC.

W efekcie dostajemy samochód, który chętnie się ślizga i pozwala na dobrą zabawę, oczywiście w odpowiednich warunkach.

Dość zaskakujący jest fakt, że Mercedes wprowadza wersję 53 w momencie, w którym za chwilę zadebiutuje... wariant po liftingu

Odświeżone GLC przechodzi ostatnie testy i potencjalnie trafi na drogi w drugiej połowie roku. Widocznie Niemcy nie chcieli czekać i uznali, że przyszedł czas na naprawienie błędów. To samo tyczy się zresztą Mercedesa Klasy C. Tutaj także w wersji AMG pojawi się ten sam silnik.

Moim zdaniem to bardzo dobry ruch ze strony tej marki, jednak nie daje on szans na realną walkę z BMW M3. Powody są proste. Po pierwsze, M3 oferuje więcej mocy. Ma o 60 KM więcej i renomę na rynku. Mercedes ewidentnie dotarł do granic możliwości rzędowej szóstki, przynajmniej w wydaniu bez hybrydy plug-in na pokładzie.

Mercedes-AMG GLC 53 2026

Po drugie ta zmiana przyszła zbyt późno. Wiele osób zraziło się do Mercedesa, który zafundował wszystkim terapię szokową. Z ośmiu cylindrów w układzie V została prosta rzędowa czwórka, którą uznawano za kolejny cud świata. Problem w tym, że klientom nie chodzi tylko i wyłącznie o osiągi, ale i o charakterystykę samochodu. A tutaj jednostka R6 ma sporą przewagę.