Mercedes zajrzał do szuflady Gordena Wagenera. Znalazł tam czerwoną świnię
Gorden Wagener żegna się z marką ze Stuttgartu, ale Mercedes na odchodne dostał od niego prezent. Znany stylista zostawił czerwoną świnię w nowoczesnym wydaniu.
Nazwa "Rote Sau" jest doskonale znana każdemu pasjonatowi motoryzacji. To był tak na dobrą sprawę pierwszy pokaz możliwości nowopowstałej manufaktury AMG, która niespodziewanie rzuciła wyzwanie większym graczom. Niemiecka firma opracowała samochód, bazując na konstrukcji, która nigdy nie ocierała się o świat motorsportu. Gorden Wagener, żegnając się z marką Mercedes, zostawił "w prezencie" nowoczesne wydanie tego samochodu.
Gorden Wagener sprawił, że Mercedes "Rote Sau" powrócił w nowoczesnym wydaniu. Idea jest słuszna
Wszystko zaczęło się od dwóch byłych inżynierów Mercedesa. Hans-Werner Aufrecht oraz Erhard Melcher odeszli z firmy, aby założyć własny warsztat. AMG (Aufrech-Melcher-Großaspach) zabrało się za modyfikowanie samochodów z gwiazdą, dając im więcej mocy i więcej charakteru.

Niewielka działalność nie była związana z Mercedesem, ale czerpała z potencjału tej marki. Jej właściciele posiadali cenną wiedzę, która otwierała im drzwi do wyciskania z konstrukcji niemieckiej marki stu procent możliwości.
Pierwszym takim projektem była właśnie "czerwona świnia", czyli "Rote Sau". Bazę projektu stanowił Mercedes-Benz 300 SEL 6,3. Kontrowersyjnie wybrano luksusowego sedana z potężnym silnikiem V8. AMG rozwierciło jednostkę z 6,3 do 6,8 litra. Moc wzrosła do około 428 KM, a moment obrotowy przekroczył 600 Nm.
Samochód osiągał ponad 260 km/h i przyspieszał do 100 km/h w około 4,5 sekundy. Mimo imponujących parametrów auto zachowało masę przekraczającą 1,6 tony. Charakterystyczny czerwony lakier i ogromne poszerzone nadwozie przyniosły mu przydomek "Rote Sau”, czyli właśnie nasza tytułowa "Czerwona Świnia".

W 1971 roku AMG zgłosiło samochód do wyścigu 24 Hours of Spa
Za kierownicą zasiedli Hans Heyer oraz Clemens Schickentanz. Ciężka limuzyna zaskoczyła rywali tempem i wytrzymałością. Zespół ukończył rywalizację na drugim miejscu w klasyfikacji generalnej i wygrał swoją klasę. Sensacja w padoku była ogromna, gdyż nikt nie spodziewał się, że tak wielki i ciężki samochód da sobie radę z konkurentami.
Sukces ze Spa zwrócił uwagę całej branży na AMG. Regulaminy w kolejnych sezonach ograniczyły pojemność silników, dlatego dalsze starty w tej konfiguracji straciły sens. Samochód trafił później do Francji, gdzie kontynuował karierę w wyścigach turystycznych.
Teraz Gorden Wagener powrócił do tej idei, tworząc ten samochód na nowo - i bazą nie jest żaden Mercedes. To wirtualna wizja nowego wcielenia klasycznego modelu. Jest w niej wiele elementów z produkcyjnych modeli marki (w tym gwieździsta sygnatura świetlna), ale cała reszta mocno nawiązuje do pierwowzoru.
Ciekawostką jest to, że Mercedes już kilkanaście lat temu stworzył nową "czerwoną świnię". Na bazie wersji AMG generacji W221 opracowano samochód będący hołdem dla 300 SEL. Poszerzone nadwozie, klatka bezpieczeństwa i identyczna kolorystka a także oklejenie idealnie oddawały klimat pierwowzoru.


