Mercedes przywiózł do Warszawy samochód, którego nikt nigdy nie umyje. Ma w tym cel
Zaraz, jak to – producent ze Stuttgartu przywiózł brudny samochód na prezentację? Owszem, w tym przypadku nie chodzi o byle jaki egzemplarz. Ten konkretny Mercedes GTXX pobił 25 rekordów na torze Nardo. To także zapowiedź przyszłości tej marki.
Pierwszym samochodem ze stajni AMG, który nie był spokrewniony w jakimkolwiek stopniu z drogowymi modelami marki, a także powstawał głównie w Affalterbach, był Mercedes-AMG GT. Owszem, SLS czy SLR to równie unikalne modele, ale wtedy AMG było jeszcze de facto częścią tej marki, a nie submarką o dużej niezależności. Od tamtej pory na drogi wyjechał jeszcze tylko jeden taki model - GT 4-Door. W tym roku szalony Mercedes GTXX zacznie pisać kolejny rozdział historii, gdyż po raz pierwszy litery AMG pojawią się na elektryku, który nie ma "standardowego" odpowiednika.

Dla producenta ze Stuttgartu jest to bardzo ważny projekt. Niemcy chcą pokazać, że przodują pod kątem wielu rozwiązań i wiedzą jak je wykorzystać w sporcie. To odważny ruch, zwłaszcza w oczach bardziej konserwatywnych klientów. Niemcy chcą jednak patrzeć w przyszłość i spoglądają na tych bardziej progresywnych nabywców, nie bojących się nowych rozwiązań.
A Mercedes GTXX pod kątem ich liczby będzie przodować. Naładujecie go z mocą do 850 kW. Pod prawą nogą będzie ponad 1000 KM, a silniki elektryczne o strumieniowaniu osiowym, konstrukcja firmy YASA, mają być "gamechangerem".
Mercedes GTXX pobił 25 rekordów na torze Nardo. Właśnie dlatego nikt nie myje tego egzemplarza
W ubiegłym roku Niemcy postanowili pokazać na co stać ich nową konstrukcję. Tor Nardo to legenda, która wciąż budzi respekt wśród kierowców. Liczący 12,5 kilometra okrąg jest wbrew pozorom przekleństwem dla maszyn i kierowców. Samochody pędzą tam godzinami z maksymalną prędkością, testując limity wydajności i wytrzymałości opon.
Kierowcy muszą zaś pozostawiać w najwyższym stopniu skupienia. A przeszkód jest wiele, gdyż w nocy na tor często wybiegają dzikie zwierzęta. Poza tym w każdej chwili może dość do eksplozji jednej z opon.
Kliknij tutaj, aby zobaczyć mój film o elektrycznym Mercedesie ze stajni AMG - YouTube
W ciągu 24 godzin Mercedes GTXX pokonał na torze Nardo 5479 kilometrów, poprawiając poprzedni wynik o ponad 1500 kilometrów. Cały test trwał 7 dni, 13 godzin, 24 minuty i 7 sekund, w trakcie których samochód przejechał 40 075 kilometrów. Jest to dystans odpowiadający obwodowi Ziemi. Łącznie ustanowiono 25 rekordów wydajności, utrzymując średnią prędkość w przedziale od 240 do 300 kilometrów na godzinę.
Warunki dla kierowców były bardzo trudne
W ciągu dnia panował 35-stopniowy upał, który w nocy wcale nie malał. Obydwa samochody nie miały klimatyzacji, więc kierowcy musieli zmierzyć się ze swoimi limitami. I choć byli to wybitni atleci, startujący w wyścigach długodystansowych (i w Formule 1, gdyż za kierownicą pojawił się także George Russell), to mając brak zakrętów i ciągłą jazdę z prędkością maksymalną, walczyli konsekwentnie ze znużeniem.

Produkcyjna wersja pojawi się w maju
Będzie miała nieco inny pas przedni, przeprojektowane wnętrze i zyska ponad 1000 KM. Studyjny wariant przywodzi mi na myśl model EQXX na sterydach. Wygląda tak, jakby ktoś wstrzyknął mu dużą dawkę testosteronu, po czym kazał zasuwać na bieżni.
Jest to też rozgrzewka przed kolejnym "niezależnym" modelem AMG na prąd. Obok tego czterodrzwiowego coupe pojawi się również SUV, który światło dzienne ujrzy oficjalnie pod koniec tego roku.


