Jeździłem Mercedesem, o którego istnieniu nawet nie masz pojęcia. To Klasa V z benzynowym silnikiem. I jest świetna

Tak, dobrze przeczytaliście: w ofercie niemieckiej marki jest samochód o nazwie Mercedes V300, gdzie za liczbą nie ma żadnej litery. Pod maską znajduje się tutaj dwulitrowy silnik benzynowy z układem miękkiej hybrydy. I ten napęd w wielkim vanie jest zaskakująco dobry!

Muszę przyznać, że też nie wiedziałem o istnieniu takiego wariantu. Obecny Mercedes Klasy V zawsze kojarzył mi się z wysokoprężnymi jednostkami, które idealnie pasują do jego charakteru. Pamietam, że poprzednik korzystał z jednostki 3.5 V6, ale to był prawdziwy rarytas. Tu z kolei pod nazwą Mercedes V300 kryje się dwulitrowa turbodoładowana "benzyna", która generuje 231 KM.

Swoją drogą – wiecie, że obecna (jeszcze) Klasa V to tak naprawdę bardzo głęboko przebudowany poprzednik, który zadebiutował w 2003 roku?

Mniejsza z tym. Jak taka dwulitrówka radzi sobie z dużym rodzinnym vanem? Spodziewałem się wysokiego zużycia paliwa, przeżyłem... ogromne zaskoczenie. I jest to propozycja zdecydowanie warta uwagi.

Mercedes V300, wbrew pozorom, nie jest paliwożerny. Powiem więcej – to dla mnie ogromne zaskoczenie

Ten model doskonale znacie, więc pozwólcie, że nie będę rozwodzić się o kabinie i o wyglądzie. Tym razem na celownik wziąłem samą jednostkę napędową. Dwulitrowe silniki benzynowe w Mercedesie nie są wybitnie oszczędne. Konkurencyjne marki, z BMW na czele, tworzą dużo oszczędniejsze konstrukcje.

Mercedes V300 2.0 benzyna

Wiedząc o tym i widząc monumentalne kształty Klasy V nie oczekiwałem rewelacyjnych wyników. Ba, spodziewałem się raczej wiru w zbiorniku paliwa, zwłaszcza powyżej 120 km/h. I tu pojawiło się pierwsze zaskoczenie.

Nic z tych rzeczy. Nie do końca wiem jak to możliwe, ale Klasa V wykazuje się wręcz zaskakującą "wstrzemięźliwością". W mieście bez problemu zamykałem się w 11-11,5 litra, a w trasie, jadąc z prędkościami 120-140 km/h, sięgało ono z kolei 10-11,6 litra.

przy 100 km/h: 7,1 l/100 km
przy 120 km/h: 9,4 l/100 km
przy 140 km/h: 10,8-11,4 l/100 km
w mieście: 10,6-11,6 l/100 km

Bardzo pomaga tutaj 9-biegowa skrzynia automatyczna, dzięki której przy 120-140 km/h mamy raptem 2000 obrotów. Silnik pracuje więc w optymalnym zakresie i nie pije w ekspresowym tempie zawartości zbiornika paliwa.

Kolejną rzeczą, która mnie urzekła w Mercedesie V300, jest kultura pracy. Dwulitrowy diesel, który pojawił się po zmianach, pracuje miękko i przyjemnie, ale daje o sobie znać. Do tego na zimno lubi klasycznie poklekotać, przypominając o swojej konstrukcji.

Mercedes V300 2.0 benzyna

W benzynowej wersji tego nie uświadczcie. Jednostka miękko startuje za sprawą systemu miękkiej hybrydy (silnik-generator pełni też rolę rozrusznika), a w czasie jazdy pracuje niemal niezauważalnie. Nawet gdy wdrapiecie się na czerwone pole obrotomierza, nie uświadczycie nieprzyjemnych odgłosów - jest tutaj zaskakująco cicho.

Szczerze mówiąc zastanawiam się teraz, dlaczego tak mało osób decyduje się na Klasę V z benzyną

Oczywiście taka jednostka ma swoje wady. Zapewne gdy zapakujemy się pod korek, z kompletem osób i bagażami, niższy moment obrotowy da o sobie znać. Problemem może być także ciągnięcie przyczep. Tutaj diesel ma dużą przewagę.

Z ciekawości zajrzałem na pewien znany portal z ogłoszeniami, aby zobaczyć, czy gdziekolwiek takie Klasy V można dostać od ręki. Nie ma ani jednej, a dwie dostępne do zmodyfikowane używki.

Mercedes V300. Moja opinia

Zasadniczo ten samochód można traktować jako rarytas dla osób, które nie chcą diesla. Mercedes V300 sprawdzi się doskonale jako shuttle dla hoteli, głównie za sprawą sensownego zużycia paliwa w mieście, a także wysokiej kultury pracy. Wśród osób, które pokonują dużą liczbę kilometrów, diesel wciąż króluje. Ciekawe ile to jeszcze potrwa, patrząc na następcę, który może być wyłącznie... elektryczny.