Mercedes VLE 2026. Poznałem z bliska nową dużą "gwiazdę". Jest nowatorska i kontrowersyjna

Marka ze Stuttgartu chce na nowo przygotować definicję "luksusowego i nowoczesnego vana". Mercedes VLE 2026 wygląda zupełnie inaczej, bazuje na nowej architekturze i przede wszystkim... traci diesla.

Być może nawet o tym nie wiecie, ale Mercedes Klasy V jest bardzo głębokim liftingiem samochodu, który na drogi wyjechał w 2003 roku. Naprawdę, te auta bazują na jednej homologacji, a konstrukcja "V-ki" zyskała po prostu szereg modyfikacji. Łatwo więc domyślić się, że czas tego samochodu już nastał, a następca musi być nowatorski i przełomowy. Mercedes VLE 2026 idzie jednak o krok dalej i wchodzi w świat elektromobilności.

Niemcy postawili tutaj na pełną elektryfikację. Spokojnie, Klasa V póki co zostanie w ofercie, a ptaszki ćwierkają, że w VLE pojawi się diesel, tylko nieco później. Będzie to więc samochód zbudowany wokół podobnej strategii, co nowe CLA i GLB.

Kliknij tutaj, aby obejrzeć moją wideoprezentację nowego Mercedesa VLE - YouTube

W pewnym sensie z tymi dwoma samochodami dzieli też filozofię projektu, oczywiście "rozbudowaną" pod kątem gabarytów samochodu. I to zdaje się być bardzo przemyślanym pomysłem, który może kupić fanów marki.

Mercedes VLE 2026 Maciej Kuchno

Mercedes VLE 2026. Akumulator o pojemności do 115 kWh, ładowanie z mocą przekraczającą 300 kW, ponad 700 kilometrów zasięgu według normy WLTP

Niemiecka marka zbudowała ten samochód na platformie VAN.EA. To konstrukcja, która staje się kręgosłupem gamy pojazdów użytkowych. Największą zaletą jest jej modułowa konstrukcja, przez co Mercedes może ją wykorzystać także w Vito i Sprinterze.

Tu od razu muszę zaznaczyć jedną rzecz. Tak, jest też opcja zainstalowania na niej silników spalinowych. I patrząc na to jak wygląda rynek, to można spodziewać się, że VLE też dostanie taki napęd. Trzeba jednak uzbroić się w cierpliwość.

Jest to naprawdę wielki samochód. Ma ponad 5,3 metra długości oraz 3,34 metra rozstawu osi. W przyszłości pojawi się także dłuższa wersja, która będzie miała ponad 5,4 metra i 3,4 metra rozstawu osi.

Mercedes VLE 2026

Platforma VAN.EA korzysta z architektury 800V, co przekłada się oczywiście na możliwość szybkiego ładowania prądem stałym. Moc w szczycie przekracza tutaj 300 kW, a teoretycznie w 15 minut przy szybkiej ładowarce dostajemy ponad 320 kilometrów zasięgu. Na pewno jest to gigantyczny krok naprzód względem modelu EQV.

Poza tym zadbano tutaj także o szybkie ładowanie prądem przemiennym (AC). Standardowo jest to 11 kW, ale opcjonalnie dostajemy ładowarkę o mocy 22 kW.

W opcji pojawi się też konwerter DC-DC (z 400V na 800V), który da dostęp do starszych ładowarek pracujących pod napięciem 400V. Bez tego urządzenia na pokładzie nie naładujecie się na takich stacjach.

Mercedes VLE AMG Plus 2026

Początkowo pojawi się akumulator o pojemności 115 kWh, potem dołączy do niego konstrukcja o pojemności 80 kWh

Ten pierwszy, większy, zbudowany jest w technologii niklowo-manganowo-kobaltowej. Mniejszy akumulator to konstrukcja LFP (litowo-żelazowo-fosforanowa). Standardowo Mercedes VLE 2026 jest samochodem przednionapędowym i korzysta z silnika synchronicznego z magnesami trwałymi.

Wersje z napędem na cztery koła (VLE 400 4MATIC) mają dodatkowy silnik przy tylnych kołach. Elektronika jednak dołącza go i rozłącza na bieżąco, aby zoptymalizować zużycie energii. Tu warto dodać, że sprawność układu to 93%. Realnie więc tylko 7% energii tracimy pomiędzy baterią a silnikiem.

Ciekawostką jest także standardowa pompa ciepła, która korzysta z wielu źródeł pozyskiwania powietrza. Poza czerpaniem go z otoczenia, wykorzystuje też ciepło generowane przez silnik i przez akumulator. W efekcie zużywa 1/3 energii zużywanej przez standardowe pompy ciepła.

Mercedes VLE AMG Plus 2026

W takim samochodzie kluczowa jest także rekuperacja energii. Jej moc sięga tutaj 200 kW, a przy hamowaniu realnie korzystamy głównie z tego układu. To oczywiście wpływa na zmniejszone zużycie klocków i tarcz, jednocześnie maksymalizując zasięg samochodu.

Warto jeszcze dodać, że Mercedes VLE 2026 obsługuje także funkcje V2G i V2L. Może więc oddawać prąd do sieci (tam, gdzie jest to możliwe), a także można z niego uczynić jeden wielki jeżdżący powerbank.

Nowością jest też regulowane zawieszenie Airmatic, a także skrętna tylna oś

Pneumatyka umożliwia nie tylko zmianę wysokości w zakresie 40 mm, ale także dostosowuje się do drogi, czytając dane z Google Maps (topograficzne). Ma to także przełożyć się na większą wydajność tego samochodu.

Skrętna tylna oś zapewnia do 7 stopni skrętu kół, zmniejszając średnicę zawracania do około 11 metrów. Miałem okazję przejechać się na placu zamaskowanym egzemplarze z tym systemem i faktycznie robi to spore wrażenie. Generalnie zwrotność tego samochodu, zwłaszcza w porównaniu z poprzednikiem, jest abstrakcyjna.

Przejdźmy do wyglądu i do wnętrza. Mercedes VLE 2026 wzbudzi tutaj wiele kontrowersji

Pamiętacie pokazany rok temu prototyp? Produkcyjna wersja wiernie go odzwierciedla. Z pewnością wielu osobom nie przypadnie do gustu, ale jednego nie można odmówić temu modelowi - rzuca się w oczy.

Gdy ściągnięto z niego płachtę materiału, od razu moim oczom ukazał się grill, którego nie przeoczycie. To nowa "sygnatura" designu nadchodzących Mercedesów. Podobne rozwiązanie znacie chociażby z elektrycznego GLC. Tutaj różnica jest taka, że nie mamy podświetlenia "pikseli" na obudowie, a podświetlenie rantu jest opcją.

Przednie światła mają charakterystyczną sygnaturę świetlną, z dwoma gwiazdami – typową dla nowych modeli marki. Linia boczna nawiązuje do Klasy V za sprawą kształtu szyb, ale jest dużo bardziej "masywna". Uwagę zwracają też klamki. Te przednie wysuwają się, ale ta od tylnych przesuwanych drzwi wygląda na wiecznie ukrytą.

I nie jest to przypadek, gdyż... de facto stała się przyciskiem. Każdy Mercedes VLE, niezależnie od wersji i ceny, ma elektryczne sterowane drzwi. Niektórzy z pewnością docenią taką zmianę.

Z tyłu zaś zadebiutowały całkowicie nowe światła. Kojarzycie te charakterystyczne piksele w Hyundaiu IONIQ-u 9, które otaczają tylną szybę? Tu rozwiązano to w bardzo podobny sposób, ale same lampy są dużo smuklejsze.

Zachowano też osobno otwieraną szybę i pokrywę bagażnika. Za to należy się bardzo duży plus, gdyż zyskujemy większy komfort dostępu do przestrzeni ładunkowej.

Mercedes oferuje ten samochód w trzech różnych stylach

Bazowa wersja, czyli ten czarny egzemplarz ze zdjęć i z mojego filmu, ma skromniejszy wygląd zewnętrzny, mniejsze koła i brak dodatkowych podświetlanych elementów. W kabinie uwagę zwraca zaś brak zabudowy konsoli środkowej.

Wariant AMG Plus zyskuje sportowo stylizowane zderzaki, czerwone pasy bezpieczeństwa i nieco "bogatsze" wizualnie wnętrze. Wysoka konsola może skrywać schowek, lub lodówkę. Wybór jest więc duży.

Wersja Exclusive ma dużo łagodniejszy design zderzaków, tak jak i bazowa wersja dumnie pręży się z gwiazdą ma masce, a w nadkolach ukryto 22-calowe monobloki.

Wnętrze wygląda tak, jakby wyciągnięto je z Mercedesa CLA i dopasowano do większego vana

To najkrótszy opis kokpitu VLE, jaki mogłem przygotować. W zależności od wersji dostajemy tutaj dwa ekrany (zegarów i multimediów), a we flagowych wersjach nawet trzy (jest także po stronie pasażera).

Wszystkim steruje system MB.OS, z garścią zmian dopasowanych do potrzeb VLE. Nowy software bazuje w dużej mierze na usługach Google i na dostępie do sieci. Kolorystyka kokpitu jest oczywiście uzależniona od wersji i wyboru klienta.

Nim przejdę do tego, co najlepsze, skupię się na kluczowych zmianach. W zależności od wyboru wnętrze Mercedesa VLE może być 5-8 osobowe. Wreszcie dopracowano tutaj system mocowania foteli i nie trzeba już walczyć z potencjalnie najgorszą listwą, w którą ciężko jest wpasować fotele. Teraz jest to banalnie proste, a do tego przesuwają się one w dużo prostszy sposób.

Bez wątpienia najwygodniejsze konfiguracje to te, które mają po dwa fotele w drugim rzędzie. I tu, cała na biało (w prezentowanym podczas pokazu egzemplarzu), wjeżdża wersja Exclusive, która staje się w pewnym sensie "substytutem" Klasy S.

Naprawdę wiele osób wymienia limuzyny na wygodne vany. Wiecie – Ci wszyscy wielcy dyrektorzy i prezesi czasami wolą dyskretniejsze wizualnie samochody, w których paradoksalnie jest... wygodniej.

Wariant Exclusive korzysta z nowych pojedynczych foteli w drugim rzędzie, bardzo rozbudowanych i w pełni regulowanych. Są bajecznie wygodne, a obsługuje się je z poziomu nowego wyciąganego z fotela z przodu pilota.

Mercedes VLE 2026 Exclusive

Mercedes zrezygnował też z ekranów na oparciach foteli z przodu i postawił na zestaw kina domowego. Kojarzycie patent z BMW Serii 7, gdzie wyświetlacz kryje się pod dachem? Tutaj jest dokładnie tak samo.

Wielki panoramiczny ekran wyjeżdża z obudowy i tworzy rewelacyjne kino domowe z nagłośnieniem Dolby Atmos. Samochód automatycznie zasłania wtedy tylne rolety i tylną szybę, aby nikt jadący za samochodem nie podglądał Waszych treści.

Mercedes VLE Dolby Atmos

Jest tutaj także kamera i system Meetings (Microsoft Teams) na pokładzie, więc możecie prowadzić Wasze korpo-spotkania także w podróży.

Jakość tworzyw w środku robi dobrze wrażenie, ale na pełną ocenę poczekam do momentu jazd pierwszymi egzemplarzami

Mercedes obiecuje naprawdę wiele. Ponoć wygłuszenie jest bardzo dopracowane (grubsze laminowane szyby, lepsze maty wygłuszające), zwiększono sztywność konstrukcji, a także wprowadzono elastomerowe elementy oddzielające zawieszenie od karoserii. Wszystko po to, aby Mercedes VLE 2026 dawał jak najlepsze wrażenia z jazdy.

Pierwsze sztuki tego samochodu już niebawem opuszczą hiszpański zakład marki. Pod koniec tego roku zobaczymy zaś nowe Vito, które ma być zupełnie innym wizualnie samochodem. Bardziej użytkowa wersja powstawać będzie w nowej fabryce marki w Jaworze w Polsce, razem z nadchodzącym Sprinterem.