Miał być koniec zabawy bez V8. Tymczasem nowy Dodge Charger zawstydza starego Hellcata. A ma sześć garów
Nie, V8 jeszcze nie powróciło, ale "super pszczółka" ma być rekompensatą - Dodge Charger ma teraz dużo mocy i lepsze osiągi.
Trudno wyobrazić sobie Chargera bez bulgoczącego V8. Dodge jednak musiał to zrobić - nowa generacja najpierw pojawiła się jako elektryczna Daytona (skrajnie kontrowersyjna), a później do gamy dołączył spalinowy Sixpack. Pod tą nazwą kryje się 3-litrowa rzędowa szóstka, całkiem niezła, ale daleka od widlastej ósemki. Dodge najwyraźniej zdaje sobie sprawę, że sam znaczek nie wystarczy, a Charger potrzebuje mocy - do akcji wkracza wersja Super Bee. Ma 600 KM, zmodyfikowane podwozie i chłodzenie, a do 96 km/h rozpędza się szybciej od dodtychczasowego Chargera SRT Hellcat.
Nowy Dodge Charger Super Bee ma 600 KM - tylko z trzech litrów
Punktem wyjścia pozostaje silnik 3.0 Hurricane, czyli rzędowa, sześciocylindrowa jednostka z dwiema turbosprężarkami. Dodge nie ograniczył się jednak do zmiany oprogramowania. Super Bee dostał większe turbosprężarki Garrett o średnicy 56 mm, pracujące przy ciśnieniu doładowania wynoszącym około 2,07 bara.
Zmodyfikowano także dolot i układ wydechowy, a nowe oprogramowanie poprawia reakcję na gaz i sposób oddawania mocy. Efektem jest 600 KM oraz 720 Nm maksymalnego momentu obrotowego. Z jednego litra pojemności Dodge wyciąga więc równe 200 KM.
To również o 50 KM więcej niż w Chargerze Scat Pack. Co ciekawe, moment obrotowy pozostał na tym samym poziomie. Super Bee wykorzystuje dodatkową moc przede wszystkim tam, gdzie silnik może już porządnie rozkręcić turbosprężarki.

Do 96 km/h "pszczółka" jest szybsza od Hellcata. Dalej V8 bierze rewanż
Tutaj zaczyna robić się naprawdę ciekawie. Dodge Charger Super Bee Launch Edition przyspiesza od 0 do 96 km/h w 3,6 sekundy. Pierwszy Charger SRT Hellcat z 2015 roku potrzebował na to 3,7 sekundy.
Tak, sześciocylindrowy Charger jest na starcie szybszy od 707-konnego Hellcata z doładowanym V8 o pojemności 6,2 litra. Dużą rolę odgrywa oczywiście napęd na cztery koła, który pozwala znacznie skuteczniej wykorzystać moc podczas ruszania.
Na dystansie 1/4 mili sytuacja wygląda już inaczej. Super Bee pokonuje go w 11,8 sekundy, podczas gdy stary Hellcat potrzebował 11 sekund. Kiedy kończy się walka o trakcję, 707 KM i potężne V8 zaczynają robić swoje.
Dodge nie zrobił kolejnej wersji "naklejka plus 50 KM"
600 KM dobrze wygląda w materiałach reklamowych, ale Super Bee dostał znacznie więcej zmian. Dodge przygotował samochód tak, aby wysokie osiągi można było wykorzystywać wielokrotnie, także podczas jazdy po torze.
Jednym z najważniejszych elementów jest przebudowany układ chłodzenia. Jego wydajność wzrosła o ponad 50 procent. Przeprojektowany przód przepuszcza więcej powietrza, pojawiły się większe wloty, a za nimi zamontowano dodatkowe chłodnice.
Dużo dzieje się także w układzie hamulcowym. Super Bee wykorzystuje sześciotłoczkowe zaciski Brembo z przodu i czterotłoczkowe z tyłu. W obu przypadkach współpracują one z tarczami o średnicy około 406 mm. Klocki są przy tym o 27 procent większe niż wcześniej.
Opony o szerokości 305 mm naciągnięto na każde z kół. Jest też sztywniejsze zawieszenie
Dodge postawił Super Bee na 20-calowych felgach o szerokości 11 cali. Na każdej znalazła się opona Goodyear Eagle F1 Supercar 3 w rozmiarze 305/35. Do tego dochodzą adaptacyjne amortyzatory z systemem Continuous Damping Control i dwoma zaworami sterującymi. Przednie sprężyny są o 12 procent sztywniejsze, tylne o 6 procent, a sztywność tylnego stabilizatora wzrosła o 20 procent. Dodge zmodyfikował również wybrane elementy prowadzące i tuleje przedniego zawieszenia.

Napęd na cztery koła? Jednym ruchem można się go pozbyć
Nowy Charger Sixpack standardowo korzysta z napędu AWD. To rozwiązanie skuteczne, szczególnie przy 600 KM, ale niezbyt dobrze pasujące do tradycyjnego obrazu amerykańskiego muscle cara.
Dodge znalazł na to rozwiązanie. Super Bee ma specjalny tryb napędu na tylne koła, który odłącza przednią oś. Kierowca może więc korzystać z przyczepności czterech kół podczas szybkich startów, a później przełączyć samochód w RWD.
Na tym arsenał elektronicznych asystentów się nie kończy. Do dyspozycji są tryby Track i Drag, funkcja Line Lock pozwalająca zablokować przednie hamulce podczas rozgrzewania tylnych opon oraz Launch Control. Jest też Torque Reserve, który pomaga przygotować układ napędowy do kolejnych gwałtownych startów.
Dodge Charger Super Bee sam nagra to, co z nim zrobicie
Super Bee jest pierwszą odmianą Chargera Sixpack wyposażoną w Driver Experience Recorder. System korzysta z przedniej kamery nagrywającej obraz w rozdzielczości 1080p.
Samo nagranie to tylko część możliwości. Samochód synchronizuje materiał z danymi zbieranymi podczas jazdy, dzięki czemu kierowca może później przeanalizować swój przejazd. Rozwiązanie ma oczywiście najwięcej sensu podczas jazdy po torze.
Lakier Sucker Punch wygląda dokładnie tak, jak brzmi jego nazwa
Pierwsze egzemplarze powstaną jako Super Bee Launch Edition. Dodge przygotował dla nich lakier Sucker Punch, czyli bardzo intensywny odcień żółto-zielonego. Kontrastują z nim czarne, błyszczące grafiki nadwozia.
Kto wolałby nie być widoczny z kilku przecznic, będzie mógł wybrać Diamond Black. W kabinie pojawią się haftowane zagłówki, kontrastowe przeszycia, skórzana sportowa kierownica oraz specjalna grafika cyfrowego zestawu wskaźników.
Dodge nie podał jeszcze ceny Chargera Super Bee Launch Edition. Wiadomo jedynie, że będzie to wersja o ograniczonej produkcji, choć jej dokładnej wielkości również nie ujawniono. Cennik ma pojawić się jeszcze w 2026 roku.


