Nowy Jaguar obiecuje dużo, porównując się z poprzednikami. Oby w ogóle się ukazał

Nadchodzący Jaguar jest jednym z najbardziej kontrowersyjnych i komentowanych aut ostatnich lat. Nowa sesja zdjęciowa i zapowiedź tylko to potęgują.

Coś, czego nie można odmówić Jaguarowi, to odwaga. Najpierw całkowicie nowe logo i identyfikacja wizualna. Potem koncepcyjny nowy model, podobny zupełnie do niczego. A teraz to. Zapowiedź modelu przez porównanie do poprzedników. Jaguar za punkt odniesienia bierze... XJ Coupe w wersji V12. I pokazuje go m.in. z XJS-em i E-Type.

Jaguar ma bardzo duże ambicje

Co prawda na razie samochód nie ma jeszcze nazwy. I daty premiery. Był już parę razy przekładany, ale powinien pojawić się na jesieni.

Na razie ujawniono hasło. "Spirit of Jaguar Drive" - ma podkreślać związek nowego, elektrycznego, czterodrzwiowego GT z poprzednikami.

XJ Coupe został wybrany jako punkt odniesienia ze względu na połączenie osiągów z komfortem. Według głównego inżyniera, Matta Beckera, tworzą one idealną harmonię w nowym modelu.

Widać jednak pewien zwrot w polityce PR-owej marki. Nawiązanie do poprzedników, mimo kompletnego zerwania ze stylistyką, sugeruje, że jednak Jaguar wcale nie chce być aż tak bardzo "od nowa" i zrywać z tradycją.

A czego konkretnego możemy dowiedzieć się o tym aucie?

Samochód korzystać będzie ze swojej nowej platformy elektrycznej. Wyposażona jest w trzy silniki, osiągające maksymalną moc 1000 KM. Do tego firma samodzielnie opracowała oprogramowanie z wektorowaniem momentu obrotowego, aby potężne wartości przenieść na asfalt teoretycznie z klasą godną Jaguara. Na pewno jest to wyzwanie.

Jaguar

Samochód będzie wielki i ciężki. Mówi się, że ma ważyć 2 700 kg. Aby utrzymać to w ryzach, auto będzie miało aktywne zawieszenie pneumatyczne z podwójnymi zaworami sterującymi twardością amortyzatorów.

Jeśli chodzi o część elektryczną, to kierowca do dyspozycji dostanie akumulator 120 kWh z możliwością ładowania mocą 350 kW. Zasięg nowego Jaguara ma wynosić do 700 kilometrów mierzonych normą WLTP. A 322 kilometrów ma być doładowane w 15 minut.

Czekamy więc, bo zapowiedzi są naprawdę ogromne. Teoretycznie we wrześniu dowiemy się wszystkiego. Także tego, czy sensem było zaprzestanie produkcji wszystkich modeli i przełożenie całej siły na testy nowego, tak zupełnie odrębnego samochodu.