Opinia: Alfa Romeo musi pudrować Giulię i Stelvio. Problemem pozostają jednak ceny

Koncern Stellantis mocno opóźnił premierę nowej generacji Stelvio, a Giulia odsunęła się w czasie na bliżej nieokreśloną przyszłość. Moja opinia może być kontrowersyjna, ale uważam, że Alfa Romeo, choć próbuje "pudrować" swoje kluczowe modele, to wiele nimi nie zdziała. Problemem pozostaje cena.

Alfa Romeo Stelvio miała trafić na drogi na w przyszłym roku. Niestety, do 2028 roku nie zobaczymy tego pojazdu w salonach. Stellantis, całkiem słusznie zresztą, całkowicie zmienia strategię i rozwija wersje spalinowe, które pojawią się w tym modelu. Początkowo, jeszcze za czasów Carlosa Tavaresa, postawiono wyłącznie na model elektryczny, co byłoby ślepą uliczką. Włoska marka, aby nie pozostać z dwoma modelami (Junior i Tonale), przywróciła do oferty dotychczasową Giulię i Stelvio, a teraz konsekwentnie dorzuca drobne poprawki do tych samochodów. Moja opinia może być jednak dość kontrowersyjna, ale uważam, że Alfa Romeo nie ma szans na to, aby cokolwiek zdziałać tymi samochodami.

Mówimy tutaj o 10-letnich pojazdach, świetnych wizualnie i genialnych pod kątem właściwości jezdnych, to fakt. Nie będę ukrywać, że sam byłem bliski zakupu Stelvio i uważam, że jest to jeden z najciekawszych samochodów "dla kierowcy".

Dlaczego więc finalnie ominąłem ten model szerokim łukiem? Przede wszystkim odrzuciła mnie obsługa u dealerów - w dwóch salonach byłem traktowany jak niechciany petent. Jednocześnie ceny tych modeli są oderwane od rzeczywistości.

Alfa Romeo Giulia Opinia

To w zasadzie fakt, a nie opinia - Alfa Romeo Giulia i Stelvio są niewspółmiernie drogie w stosunku do tego, co oferują

Teraz, w ramach kolejnego pakietu drobnych poprawek, Włosi dorzucili tutaj topowe nagłośnienie do wszystkich wersji (jako opcja). Debiutują tutaj także adaptacyjne amortyzatory z wersji Quadrifoglio w ramach pakietu Performance.

Cóż, szkoda, że wiele to nie zmieni. Cały czas mówimy o samochodach z archaicznymi multimediami. Co więcej, dorzucono tutaj wiele nowych rozwiązań (wymaganych prawnie), które ciężko "wygasić" bez miliona kliknięć.

A jakby tego było mało, to Alfa Romeo utknęła w miejscu z ofertą. Silniki rozczarowują na tle konkurencji. Liczba dostępnych konfiguracji jest skromna, a to wszystko kosztuje blisko 300 000 złotych (wyjściowo!) w Stelvio. Nie dziwię się, że u dealerów stoją dziesiątki niesprzedanych samochodów, czasami nawet dwuletnich, przecenianych nawet o blisko 100 000 złotych.

To będzie kontrowersyjne: Włosi potrzebują resetu, nawet czegoś na kształt rewolucji w Jaguarze

Nie mam tutaj na myśli całkowitego zerwania ze swoim stylem. Alfa Romeo realnie jednak nie ma obecnie żadnych szans na to, aby rywalizować z markami premium. Obawiam się też, że nowe modele, utrzymując abstrakcyjne ceny i oferując w zamian rozwiązania dzielone z tańszymi produktami, również nie będą w stanie przyciągnąć uwagi na rynku.

Jestem ciekaw jak długo Stellantis będzie w stanie podtrzymywać tę markę przy życiu, próbując ją jednocześnie rozwinąć na rynku. Obawiam się, że może to być bardzo trudne zadanie, raczej bez happy-endu.