Rivian zaczynał od czegoś zupełnie innego. Zmienili całkowicie koncepcję i słusznie

Czy wiecie, że znany z elektrycznych SUV-ów i pickupów Rivian tak naprawdę planował podbić świat małym, sportowym coupe? W ostatniej chwil się wycofali.

Rivian swoje auta buduje od 2021 roku. Ale firma zaczynała dobre 10 lat wcześniej i plan na swoją przyszłość był zupełnie inny. Choć teraz marka znana jest z elektrycznych pickupów, SUV-ów i aut, które możemy nazwać crossoverami (świetny, nadchodzący model R3), to koncepcja zakładała zupełnie inny typ auta. Typ, który... chyba nie miał szans na powodzenie.

Rivian miał być małym, hybrydowym autem sportowym

Firma, która na początku nazywała się Avera, miała inne cele. Choć od początku miała to być elektryfikacja, to pierwsze warsztaty, zatrudniające 15 inżynierów, zajmowały się czymś zupełnie innym.

Co ciekawe, nazwa przetrwała, bo koncepcyjnym modelem, który miał wprowadzić firmę "na drogi", był Rivian R1.

Ale projekt zakładał auto prowadzące się jak supersamochód, o sportowym, agresywnym wyglądzie i wydajności przewyższającej Priusa. No i oczywiście w przystępnej cenie. Plany są zawsze ambitne. Avera R1/Rivian R1 miała być coupe w układzie 2+2.

Przypomina Wam to coś? Jak dla mnie Amerykanie usiłowali wymyślić na nowo Hondę CR-Z. Samochód tyleż ciekawy, co nigdy nie będący hitem sprzedaży.

Auto nawet zapowiedziano, ale potem rozpoczęła się batalia sądowa z Hyundaiem. Koreańczycy uznali, że "Avera" brzmi jak ich model "Azera" (to inna nazwa na Grandeura) i im się to nie spodobało. Tak powstał Rivian. Przy okazji RJ Scaringe zatrudnił Petera Stevensa, czyli projektanta McLarena F1. Ten miał pomóc wizualnie dopracować koncepcyjne auto.

Po drodze jednak ktoś spojrzał na ten projekt i zapytał. "Czy świat potrzebuje małych, oszczędnych, sportowych coupe?!" Gdyby zapytał nas, na pewno odpowiedzielibyśmy, że tak, owszem. Poprosimy dwa. W końcu nie ma jak fun, ale bez wyrzeczeń i wysokich kosztów.

Ale nas tam nie było, a Rivian uznał, że cały projekt leci do kosza i wymyślą coś innego. Wymyślili elektrycznego pickupa. A potem SUV-a. I co by nie mówić, jakoś im się to finalnie spina. Nawet na tyle, że współpracują z Volkswagenem w kwestii oprogramowania.

Tylko "starej R1" trochę żal. Bo ten segment nijak nie może się przebić znów do mainstreamu.