Stara KIA Xceed to teraz nowa KIA Xceed. Koreańczycy ją przypudrowali, ale czy to wystarczy? Pierwszy test

Nowa KIA Xceed sprawiła, że zadałem sobie jedno pytanie: skoro udało się odświeżyć tego crossovera, to dlaczego podobnej kuracji nie przeszedł standardowy hatchback i kombi?

Z jednej strony zmiana strategii koreańskiego koncernu cieszy, gdyż KIA uznała, że musi postawić na większą liczbę samochodów spalinowych. Tak oto pożegnaliśmy Ceeda, ale w zamian na rynek wjechała KIA K4, którą wspiera Seltos i teraz także nowa KIA Xceed. Z drugiej zastanawiam się na jednym: dlaczego przy okazji wprowadzania takich zmian nie poprawiono także standardowego Ceeda?

To pozostanie tajemnicą. Pewne jest to, że liczący już 7 lat Xceed zyskał całkowicie nowy wizerunek, ale w praktyce pod nadwoziem skrywa sprawdzone rozwiązania. I z jednej strony widzę tutaj sporo zalet, ale uważam, że KIA mogła pójść o krok dalej.

Nowa KIA Xceed. Co się tutaj zmieniło?

Przede wszystkim Koreańczycy dopasowali wygląd nadwozia do nowego języka stylistycznego marki. Przód zyskał masywne "pionowe" światła i nowy kształt zderzaka. Zmieniono wzory felg, a z tyłu wprowadzono światła nawiązujące designem do przednich, połączone ledową listwą.

Nowa KIA Xceed lifting test

Zmienono też wnętrze. Ze Sportage'a zaczerpnięto dotykowy panel klimatyzacji, który jednocześnie obsługuje multimedia. Są też nowe ekrany, o przekątnej 12,3 cala, połączone jedną taflą szkła. Nieco zmieniono także wygląd boczków i konsoli środkowej, a to wszystko uzupełniono zmienioną kolorystyką plastików i materiałów.

Zmiany są więc zaskakująco duże, jak na lifting. W praktyce to takie "pół nowego modelu". Diabeł oczywiście tkwi w szczegółach, a dokładniej w elektronice. Na przykład zegary i multimedia korzystają ze starszego oprogramowania. Nie znajdziemy tutaj nowocześniejszej architektury ccNC, która ma ładniejszą grafikę i więcej funkcji. Szkoda - tego zdecydowanie zabrakło.

Oczywiście lifting nie wpłynął na przestrzeń w kabinie

Nie jest tutaj ciasno, ale Xceeda wielkim samochodem nie nazwiecie. Z tyłu dość wygodnie usiądą dwie osoby, a bagażnik o pojemności 426 litrów pomieści większe bagaże.

Nowa KIA Xceed lifting wnętrze

Pod maską znajdziemy, póki co, dwa silniki - 1.0 T-GDI i 1.6 T-GDI

W moje ręce trafiła mocniejsza wersja tej drugiej jednostki, oferująca 180 KM. Jest domyślnie spięta z 7-biegową dwusprzęgłową skrzynią biegów, co teoretycznie daje nam komfortowy zestaw do codziennej jazdy.

Jest to też duet dla leniwych. Może i mocy jest sporo, ale koreański silnik bardzo niechętnie zabiera się pracy. Wciskając gaz można odnieść wrażenie, że zadaje nam pytanie "czy naprawdę muszę to robić?" - i bardzo ustępliwości ze strony naszej prawej stopy dopiero zmusza go do działania.

Nie jest to też najbardziej ekonomiczny zestaw. Przy płynnej i spokojnej jeździe osiągniecie dobre wyniki, ale większe korki lub prędkości autostradowe sprawiają, że paliwo zaczyna sprawnie znikać ze zbiornika.

Natomiast pod kątem właściwości jezdnych "nowa" KIA Xceed nie zawodzi. Ma dobrze zestrojone zawieszenie, które jest komfortowe w codziennej jeździe i przyjazne na krętych odcinkach. Zasadniczo tutaj punkt wyjścia był bardzo dobry, więc większe zmiany nie były konieczne.

Atutem jest cena. Nowa KIA Xceed kosztuje tyle, ile poprzednik

Obecnie, w promocji, ceny startują od 99 900 złotych za bazową wersję M z silnikiem 1.0 T-GDI o mocy 115 KM. Droższe warianty L i Business Line dostępne są już tylko z mocniejszym silnikiem 1.6 T-GDI 150 KM lub 180 KM, zawsze z 7-biegową skrzynią DCT.

Nowa KIA Xceed lifting cena

Za 114 500 złotych dostaniecie więc sensownie wyposażony 150-konny wariant tego samochodu, a to jest świetna cena. Testowany egzemplarz wyceniono na 140 500 złotych, co także cieszy portfel.

Myślę, że tutaj kryje się największa zaleta tego samochodu. Jeśli nie podoba Wam się KIA K4, a chcielibyście samochód praktyczny, uniwersalny i sprawdzony, to Xceed jest ciekawą propozycją. Nie jest też tak "pudełkowaty" jak nowy Seltos. Wybór staje się więc naprawdę duży.

Niemniej cały czas zastanawiam się, czy stworzenie dla Europy modelu K4 podyktowane było wprowadzeniem nowszej architektury, czy po prostu klamka zapadła z dużym wyprzedzeniem, przed ewaluacją potencjału drzemiącego w Ceedzie.