Stellantis wnosi czerwony sztandar. Chińczycy chcą produkować w Europie, szukają "wolnej" fabryki
Stellantis i Hongqi prowadzą rozmowy na temat produkcji chińskich samochodów w Europie. Międzynarodowy koncern mógłby zaoferować Chińczykom jeden ze swoich zakładów w zamian za szerszą współpracę i odpowiednią sumę pieniędzy.
- Stellantis może zaoferować swoją fabrykę w Saragossie marce Hongqi
- Chińczycy szykują się do rozwoju oferty w Europie
Chińczycy ostrzą sobie zęby na rynek europejski, ale coraz częściej widzą, że bez fabryk na Starym Kontynencie nie zajdą daleko. Kolejni producenci zmieniają swoje strategie, planując budowę zakładów, lub szukając partnerów. Rozmowy na tym polu są zaawansowane w wielu markach. Na przykład grupa Chery, poza fabryką pod Barceloną (dawny zakład Nissana), prawdopodobnie wykorzysta też zakład JLR w Wielkiej Brytanii. BYD już buduje się na Węgrzech, a Changan szuka gruntów pod potencjalną inwestycję. Stellantis także nie próżnuje i przyciąga partnerów, aby zagospodarować swoje fabryki - i tu ruszyły rozmowy z Hongqi. Chiński gigant chce wejść do Europy z szerszą ofertą modeli elektrycznych, ale potrzebuje do tego odpowiedniego zaplecza.
Współpraca pomiędzy tymi koncernami zawiązała się w dość nietypowy sposób. FAW (Hongqi) i Stellantis rozmawiają przy wsparciu grupy Leapmotor, z którą Stellantis ma spółkę joint-venture w Europie.
Hongqi potrzebuje fabryki w Europie, Stellantis chce oddać przestrzeń w Saragossie. Dzieliliby ją z Leapmotorem
Fabryka w Hiszpanii jest gotowa do produkcji i tak naprawdę trzeba ją tylko przygotować do montażu nowych samochodów. Dla Hongqi i grupy FAW jest to więc idealna okazja do przyspieszenia ekspansji w Europie, przy jednoczesnym ograniczeniu kosztów.
Z kolei dla Stellantisu byłaby to żyła złota, którą mogą wykorzystać na rozwój nowych konstrukcji. Co ciekawe rozmowy prowadzone są poprzez grupę Leapmotor, a w grę wchodzi także stworzenie modeli Hongqi z DNA Leapmotor, aby ułatwić montaż pojazdów obydwu marek w Europie.
Widać więc, że Chińczycy ewidentnie są gotowi na pewne poświęcenia, aby tylko zwiększyć swoją obecność na Starym Kontynencie. Tajemnicą pozostaje tylko to, czy Stellantis, niczym spółki joint-venture w Chinach, będzie mógł wyciągnąć chiński "know-how", który jest cenny w obecnych czasach. Być może jest to furtka dla wielu koncernów, która da im szanse na walkę z ekspresowo rozwijającymi się markami z Chin.
Póki co Hongqi, Stellantis i Leapmotor nie potwierdzają, ale też nie zaprzeczają doniesieniom. Pozostaje więc czekać na oficjalne komunikaty w tej sprawie.
Hongqi w Europie - podsumowanie
- Hongqi chce wprowadzić na rynek europejski większą liczbę samochodów elektrycznych
- Produkcja w Europie jest optymalnym rozwiązaniem pod kątem kosztów
- Budowa nowej fabryki to czasochłonne i drogie przedsięwzięcie
- Stellantis jest gotów "wynająć" swój zakład w Saragossie