Tego się nie spodziewaliście. Japończycy uznali, że mają zbyt dużo modeli. Toyota widzi w tym problem

Toyota twierdzi, że liczba modeli w ofercie jest zbyt duża. Japończycy chcą zrobić ostre cięcie. Po co i dlaczego?

Toyota chce uprościć swoją ofertę. Takiej frazy zapewne nikt się nie spodziewał, ale wbrew pozorom ma ona sens.

Japoński koncern teoretycznie właśnie zakończył kolejny rekordowy rok i po raz szósty z rzędu utrzymał pozycję największego producenta samochodów na świecie. Mimo sprzedaży przekraczającej 10,5 miliona aut nowy szef firmy uważa, że Toyota to marka, w której liczba modeli, wersji i odmian jest zbyt duża - a one generują koszty oraz komplikują proces rozwoju nowych samochodów.

Toyota twierdzi, że duża liczba modeli nie jest dobra. Rekordowa sprzedaż nie oznacza, że wszystko działa idealnie

W 2025 roku Toyota i Lexus dostarczyły klientom 10 536 807 samochodów. To wynik lepszy o 3,7 proc. niż rok wcześniej. Dla większości producentów byłby to sygnał, że obecna strategia działa bez zarzutu. W Toyocie pojawia się jednak inne spojrzenie na biznes.

Nowy prezes koncernu, Kenta Kon, zwraca uwagę, że sama wielkość sprzedaży nie jest najważniejszym wskaźnikiem. Producent może zarabiać więcej nawet przy mniejszej liczbie sprzedanych samochodów, jeśli ograniczy koszty i poprawi rentowność poszczególnych projektów.

Dlatego w centrum uwagi znalazła się rozbudowana gama modelowa. Według prezesa problemem nie jest liczba samych modeli, lecz ogromna liczba odmian, lokalnych specyfikacji, wersji wyposażenia i konfiguracji technicznych przygotowywanych na różne rynki świata.

Inżynierowie mają coraz więcej pracy. Toyota: duża liczba modeli ogranicza możliwości

Po wizytach w centrach badawczo-rozwojowych Kenta Kon zauważył, że zespoły projektowe są angażowane w coraz większą liczbę wariantów poszczególnych samochodów. Każda dodatkowa wersja oznacza kolejne testy, homologacje, procesy produkcyjne i prace rozwojowe.

Z perspektywy klienta różnice między poszczególnymi odmianami bywają niewielkie. Z perspektywy producenta oznaczają jednak dodatkowe koszty oraz większe obciążenie dla inżynierów.

Toyota chce więc sprawdzić, które elementy oferty rzeczywiście tworzą wartość dla klientów, a które jedynie zwiększają stopień skomplikowania całej organizacji. Na razie firma nie mówi o konkretnych modelach przeznaczonych do wycofania, jednak pierwsza decyzja już zapadła.

Lexus skasował nowy model przed debiutem

Ofiarą nowej strategii stał się elektryczny sedan Lexusa opracowywany na bazie koncepcyjnego LF-ZC. Samochód miał trafić do produkcji w najbliższych latach i stanowić jeden z filarów elektrycznej ofensywy marki premium.

Toyota liczba modeli

Projekt jednak anulowano. Producent uznał, że zmieniająca się sytuacja rynkowa oraz koszty związane z opracowaniem nowego modelu nie gwarantują odpowiedniego zwrotu z inwestycji. Decyzja pokazuje, że Toyota zamierza znacznie dokładniej analizować opłacalność kolejnych projektów, nawet jeśli dotyczą one strategicznych segmentów rynku.

Nie każdy niszowy samochód zniknie z oferty

Nowa strategia nie oznacza jednak masowego usuwania mniej popularnych modeli. Dobrym przykładem jest Toyota Land Cruiser 70, jeden z najstarszych samochodów pozostających obecnie w regularnej produkcji.

Ten model zadebiutował w 1984 roku i nadal można go kupić między innymi w Japonii oraz Australii. Toyota przez lata modernizowała samochód, aby spełniał aktualne wymagania techniczne i środowiskowe, jednak podstawowa konstrukcja pozostała praktycznie niezmieniona.

Land Cruiser 70 nadal znajduje nabywców wśród klientów oczekujących prostoty, trwałości i wysokich możliwości terenowych. Dla Toyoty jest to dowód, że nawet bardzo wyspecjalizowany model może pozostać rentowny, jeśli odpowiada na konkretne potrzeby rynku.

Toyota: mniejsza liczba modeli nie oznacza rezygnacji z tego, co jest dla marki najważniejsze. Hybrydy są dziś przed elektrykami

Jednym z najważniejszych zadań nowego prezesa jest zwiększenie możliwości produkcyjnych samochodów hybrydowych. Toyota obserwuje utrzymujący się wysoki popyt na takie napędy w wielu częściach świata i zamierza dalej rozwijać ten segment.

Nie oznacza to jednak rezygnacji z innych technologii. Japoński koncern nadal chce oferować szeroką gamę układów napędowych. W salonach pozostaną samochody benzynowe, klasyczne hybrydy, hybrydy plug-in, wybrane modele z silnikami wysokoprężnymi oraz warianty elektryczne.

Toyota liczba modeli

To kontynuacja strategii określanej przez Toyotę jako podejście wielotorowe. Firma zakłada, że tempo elektryfikacji będzie różne w zależności od regionu świata, dlatego nie zamierza uzależniać swojej przyszłości od jednego rodzaju napędu.

Akio Toyoda nadal stawia na silniki spalinowe

Takie podejście od lat wspiera Akio Toyoda, przewodniczący rady nadzorczej koncernu. Na początku 2025 roku stwierdził, że samochody elektryczne nie przekroczą 30 procent globalnej sprzedaży nowych aut.

Dziś przyznaje, że elektromobilność rozwija się szybciej, niż wielu obserwatorów przewidywało. Jednocześnie nadal uważa, że silniki spalinowe pozostaną istotnym elementem rynku przez wiele kolejnych lat.

Niektórzy twierdzą, że Toyota z powodu takiej strategii stanie się "Nokią motoryzacji". Czy tak będzie? Nie sądzę.

Uważam, i jestem tutaj pewnie w mniejszości, że nieco bardziej ostrożne podejście do elektromobilności i inwestowanie w rozwiązania kompromisowe jest dobrym ruchem. Poza tym Japończycy mają to do siebie, że potrafią wyciągnąć z rękawa kartę, której nikt się nie spodziewał.