Test

BMW M2 M Performance | fot. Maciej Kuchno

BMW M2 M Performance | TEST

Łobuz

Pochodzi z dobrej rodziny. Odebrał porządną edukację, choć nie jest typem kujona. Bliżej mu raczej do wrednego chłopaka w skórzanej kurtce, który potrafi z sekundy na sekundę zamienić się w czarującego dżentelmena.

To nie jest przyjazny osobnik. Już na pierwszy rzut oka widać, że nie warto z nim zadzierać. Białe nadwozie przyozdobione malowaniem nawiązującym do wyścigowych barw BMW, karbonowe dokładki, wyraźnie zmniejszony prześwit – wszystko to wskazuje, że nie mamy do czynienia z byle przeciętnym M2. Egzemplarz ten uzbrojono po zęby w dodatki z katalogu M Performance, które może i skupiają się głównie na zmianie wyglądu auta, ale także dodają kilka elementów wpływających na odczucia z jazdy. W efekcie samochód ten przypomina łobuza, który ma wielką ochotę spuścić łomot wszystkim w okolicy, wliczając to samego kierowcę.

BMW M2 M Performance | fot. Maciej Kuchno

BMW M2 przeszło niedawno delikatny lifting. Co się zmieniło? Przede wszystkim przestylizowany lampy przednie i tylne, upodobniając je do nowszych modeli. Moim zdaniem zmiana jest bardzo korzystna – kształt ledów z przodu jest atrakcyjniejszy, zaś inne wypełnienie tylnych świateł odświeżyło nieco wizerunek M2. Prezentowany egzemplarz oklejono zestawem naklejek (120 zł), dzięki którym nawiązuje on do malowania samochodów z BMW Motorsport. Biały lakier zyskał niebiesko-granatowo-czerwone pasy oraz wstawki w tym samym kolorze na zderzakach. Zadziornego charakteru dodają tutaj także elementy z włókna węglowego M Performacne, dostępne na specjalne zamówienie. W „naszym” M2 na przednim zderzaku zamontowano tzw. płetwy (wyceniane na 4 280 zł), osłony lusterek (2 960 zł), nakładki na progi (4 280 zł), dyfuzor tylny (4 280 zł) spoiler na klapie (2 670 zł) oraz lakierowany na czarno grill przedni oraz wloty boczne (odpowiednio 1 200 i 600 zł).

BMW M2 M Performance | fot. Maciej Kuchno

Nie będzie lekko

BMW M2 tak naprawdę ma w sobie najwięcej z charakteru starych M-ek. Moc wędruje tylko i wyłącznie na tylną oś, a pod maską drzemie podkręcony silnik. Nie znajdziemy tutaj zaawansowanych i skomplikowanych systemów elektronicznych sterujących działaniem napędu – M2 jest „zero-jedynkowe” w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Wszystko to sprawia, że wsiadając do tego samochodu trzeba przygotować się na naprawdę ostrą zabawę. Choć w tej chwili jest to model otwierający całą rodzinę M, to jednak właśnie w nim poczujecie się najlepiej. Surowy charakter koreluje z prostym i mało skomplikowanym wnętrzem. Plastiki? Szczerze mówiąc nie rzucają na kolana i ujawniają wiek konstrukcji. Nieco więcej sportowego klimatu dodaje tutaj opcjonalna listwa z karbonu i alcantary za 1 810 zł, elementy z włókna węglowego na konsoli centralnej i tunelu środkowym (3 140 zł) oraz pedały ze stali nierdzewnej (610 zł). Fotele? Choć są usportowione, to nie wyglądają jak fikuśne „kubełki”, twardo spinające kierowcę w jednej pozycji. Zresztą bardzo, ale to bardzo brakuje tutaj kubełkowych foteli z prawdziwego zdarzenia. Nie tylko dodałyby one charakteru wnętrzu tego auta, ale przede wszystkim sprawdziłyby się lepiej podczas szybkiej jazdy po torze.

Kierownica w seryjnym BMW M2 jest dość irytująca. W naszym egzemplarzu pojawił się opcjonalny wolant z pakietu M Performance (7 010 zł). Miejsca chwytu wykończono alcantarą, zaś na szczycie znajdziemy wyświetlacz, który przekazuje podstawowe informacje. W zależności od naszych upodobań możemy ustawić „shift light”, podgląd na temperaturę najważniejszych płynów czy wgląd w zużycie paliwa. Sterowanie jest bardzo proste, choć wymaga chwili zapoznania – w górnej partii wieńca zamaskowano dwa przyciski odpowiedzialne za przełączanie pomiędzy kolejnymi funkcjami.

W wersji po liftingu pojawił się także nowy zestaw zegarów, z bardzo ciekawą iluminacją. Czerwone strzałki w połączeniu z biało-niebieskim podświetleniem robią doskonałe wrażenie i prezentują się dużo lepiej od klasycznych pomarańczowych wskaźników, typowych dla starszych BMW.

BMW M2 M Performance | fot. Maciej Kuchno

Zastanawiam się tylko czy cała ta otoczka wizualna ma tutaj jakiekolwiek znaczenie. Wszak w M2 najważniejsze są wrażenia z jazdy. Pierwsze ciarki przechodzą po plecach w momencie, w którym nasz palec spotyka się z przyciskiem startera. Chrapliwy dźwięk sześciocylindrowej rzędowej jednostki potrafi wywołać gęsią skórkę, zwłaszcza przy odpalaniu samochodu w garażu. A to dopiero rozgrzewka – w jednym z uchwytów na kubki znajduje się bowiem „magiczny” pilot, odpowiadający za sterowanie aktywnym wydechem (opcja za 11 700 zł). Urządzenie to wystylizowano w formę „detonatora bomby”. Początkowo myślałem, że jest to przesada, ale byłem w dużym błędzie. Jedno naciśnięcie czerwonego przycisku aktywuje tryb Sport. Dwa – tryb Track. Oczywiście nie posłuchałem się instrukcji obsługi, która wielkimi czerwonymi literami sugeruje, iż tryb torowy przeznaczony jest – jak łatwo się domyślić – na tor. Poniżej, nieco mniejszym drukiem dopisano o braku homologacji tego ustawienia. Cóż, batalię myśli, która toczyła się przez chwilę w głowie zagłuszyłem jedynym słusznym utworem, który idealnie komentował całą sytuację. Z głośników sygnowanych przez Harman/Kardon popłynął utwór „Breaking The Law” w wykonaniu Judas Priest.

BMW M2 M Performance | fot. Maciej Kuchno

Z samochodami lubię zapoznawać się powoli, krok po kroku poznając jego możliwości. Z M2 miałem już jednak do czynienia, tak więc samochód ten – przynajmniej jak myślałem – był mi znany. Nic bardziej mylnego. Prezentowany egzemplarz wyposażono w opcjonalne zawieszenie gwintowane, wyceniane na 11 100 zł, które dawało o sobie znać już po pierwszych metrach przejechanych po warszawskich ulicach. Oczywiście przezornie nikt go maksymalnie nie „skręcił” – choć leżący w dedykowanym opakowaniu klucz korcił i zachęcał do wizyty w warsztacie. M2 zawieszone było jednak nieco niżej oraz oczywiście stało się jeszcze sztywniejsze. Jakiekolwiek wychyły nadwozia zostały zminimalizowane, przez co BMW M2 prowadzi się jeszcze precyzyjniej, przekazując przy tym znacznie więcej informacji. Czuć je po prostu wszędzie – na kierownicy, na fotelu, na plecach. Ten samochód zwyczajnie rozmawia z kierowcą, sugerując to, co będzie się działo za chwilę.

Jedno się też nie zmieniło – BMW M2 jest niezwykle narowiste i potrafi zaskoczyć w najmniej oczekiwanym momencie. Może to być ostry start spod świateł, ale może to być także przepięcie z drugiego na trzeci bieg. W zakrętach jest za to niesamowicie posłuszne. Potrzeba naprawdę mocnego strzału w gaz lub ostrego szarpnięcia autem/nagłego przeniesienia masy, aby wprowadzić je w kontrolowany poślizg. Krótkie przełożenie układu kierowniczego pozwala z kolei na szybkie założenie kontry, bez zbędnego przekładania rąk. Tylna guma („skromne” 265 mm szerokości) doskonale klei i pozwala na wykorzystanie możliwości układu jezdnego tego samochodu. Hamulce też są pieruńsko skuteczne. Nawet intensywne traktowanie na krętych drogach ich nie dobija, zaś każde mocniejsze wciśnięcie pedału niemal roluje asfalt przed samochodem.

Nie bez powodu wiele osób uznaje M2 za najlepszy produkt BMW M. W samochodzie tym drzemie najwięcej pierwotnego charakteru, nawiązującego w pewnym stopniu do kultowego BMW M3 E30. Wszystko dzieje się tutaj „szybko i głośno”. Nie ma miejsca na półśrodki czy też przesadny komfort. M2 nie udaje auta, które lubi być delikatnie traktowane. Owszem, można nim wygodnie podróżować, ale to nie jest żywioł, w którym się odnajduje.

BMW M2 M Performance | fot. Maciej Kuchno

BMW M2 stworzono do szybkiej jazdy. W mieście samochód ten zwyczajnie się męczy. Dwusprzęgłowa przekładnia o siedmiu przełożeniach non-stop szarpie i lekko się gubi, cały czas skacząc pomiędzy niewłaściwymi biegami. Objawy te znikają zadziwiająco szybko – wystarczy po prostu wykrzesać potencjał silnika. A 370 koni mechanicznych i 465 Nm momentu obrotowego potrafi zrobić solidny przeciąg. Sprint do setki trwa zaledwie 4,3 sekundy, zaś prędkość maksymalna, przynajmniej według danych technicznych, to „skromne” 250 km/h. Wartość ta jest jednak jedynie na papierze, gdyż ogranicznik w tym aucie był zdjęty. Niestety na wycieczkę do Niemiec czasu nie było, ale spodziewamy się, że do 280 km/h to maleństwo rozpędziłoby się bez większego problemu.

Mimo swojego zadziornego charakteru i ogromnego apetytu na paliwo przy wykorzystywaniu potencjału silnika, M2 potrafi być także dość oszczędnym autem. Przy 100 km/h z baku znika zaledwie 8 litrów benzyny na każde sto kilometrów, zaś przy 140 km/h jest to 10,3 litra. Osiągnięcie takich wartości wymaga jednak ogromnej wstrzemięźliwości. Mogę przyznać się bez bicia, że nam to nie wyszło. W przeciągu pięciu dni testu samochód tankowaliśmy… pięć razy.

Zużycie paliwa:BMW M2 M Performance
przy 100 km/h:7,8 l/100 km
przy 120 km/h:8,9 l/100 km
przy 140 km/h: 10,3 l/100 km
w mieście:17,9 l/100 km

BMW M2 M Performance | fot. Maciej Kuchno

Do potęgi

Opisywanego BMW M2 niestety już nie dostaniecie. Na szczęście w salonach oferowana jest teraz „odrobinę” lepsza wersja Competition. Moc wzrosła do 410 KM, zaś pod maską zagościła jednostka S55 z BMW M4. Oznacza to jeszcze lepszą charakterystykę rozwijania mocy oraz więcej sportowego klimatu. Zyska także brzmienie, które nawet przy seryjnym wydechu jest znacznie lepsze w jednostce S55. Ceny BMW M2 Competition startują z poziomu 297 700 zł za wersję z przekładnią manualną, oraz 312 782 zł za wersję ze skrzynią M Drivelogic. Nie jest to mała kwota, lecz zdecydowanie warto ją wydać. Po pierwsze – samochód ten w zasadzie nie ma konkurencji. Alpine A110 i Porsche Cayman to zupełnie inna bajka. M2 ma w sobie coś ze starej motoryzacji. Z jednej strony nawiązuje do M3 E30 i surowego 1M, a z drugiej oferuje przyzwoity komfort i codzienną użyteczność. Lepiej chyba być nie mogło.

Jako ciekawostkę dodam tylko, że wszystkie dodatki M Performance, które pojawiły się w tym aucie, kosztują łącznie 57 730 zł.

Zalety:
  • fantastyczny wygląd
  • genialne prowadzenie
  • cudowny dźwięk wydechu
  • unikalny charakter

Wady:
  • teraz kupisz już tylko M2 Competition
  • skrzynia M Drivelogic lubi się pogubić
  • przeciętne fotele

Podsumowanie

W tym aucie zachowało się najwięcej charakteru starych „M-ek”. M2 jest surowe, brutalne i niezwykle precyzyjne. Do tego wciąż wyróżnia się stosunkowo atrakcyjną ceną. Jeśli macie odpowiedni budżet i szukasz takiego auta, to pędźcie do salonu BMW po nowe M2 Competition. Będziecie zadowoleni.

Dane techniczne
Dane techniczne producentaBMW M2 M Performance
Silnikt. benz., R6, 32 zaw.
Typ zasilania paliwemwtrysk bezpośredni
Pojemność2979 cm³
Moc maksymalna272 kW (370 KM) przy 6500 obr./min.
Maks. moment obrotowy465 Nm przy 1400-5560 obr./min.
Skrzynia biegówautomatyczna, siedmiobiegowa
Napędtylny
Zawieszenie przódwielowahaczowe
Zawieszenie tyłwielowahaczowe
Hamulcetarczowe went./tarczowe went.
Oponyp: 245/35ZR19, t: 265/35ZR19
Bagażnik / po złożeniu siedzeń390/- l
Zbiornik paliwa52 l
Typ nadwoziacoupe
Liczba drzwi / miejsc2/4
Wymiary (dł./szer./wys.)4468/1854/1414 mm
Rozstaw osi2693 mm
Masa własna /ładowność1520/490 kg
Masa przyczepy / z hamulcemb.d kg
Spalanie: miasto/trasa/średnie10,5/6,4/7,9
Emisja CO2185 g/km
Prędkość maksymalna250 km/h
Przyspieszenie 0-100 km/h4,3 s
Gwarancja mechaniczna2 lata
Gw. perforacyjna /na lakier12 / 3 lata
Okresy międzyprzeglądowewg wskazań komputera
Cena wersji podstawowej- zł
Cena wersji testowej- zł
Cena egz. testowego357 730 zł