Toyota Probox jest stara, ale nie martwa. I dostała przedziwne właśnie pakiet przedziwnych opcji

Japończycy najwyraźniej doszli do wniosku, że Toyota Probox trafia do specyficznego grona klientów. I postanowiła im pomóc nowym wyposażeniem.

Osobowo-dostawcza, robocza Toyota Probox należy do naszych ulubionych japońskich samochodów. Jest bezpretensjonalna, tania, stworzona do pracy i wyjątkowo praktyczna. I bardzo popularna. Obecna generacja jest dwanaście (!) lat na rynku i na razie nic nie zapowiada zmiany. Na japońskich ulicach zobaczycie ją bardzo często.

Ale wygląda na to, że Japończycy z Toyoty sprawdzili, kto jeździ Proboxem.

Nam wydawało się, że po prostu pracownicy firm. Monterzy, robotnicy, kurierzy, instalatorzy itd. itp.

Toyota Probox ma funkcje dla ludzi zagubionych i spokojnych

Nie jest tajemnicą starzenie się japońskiego społeczeństwa i coraz dłuższy okres, w którym mieszkańcy Kraju Kwitnącej Wiśni są aktywni zawodowo. W przypadku Proboxa, również za kierownicą.

Na nowy rok modelowy auto dostało pakiet wyposażenia, który można nazwać raczej usługami. Oparto go na DCM (urządzeniu komunikacyjnym Toyoty) oraz pięcioletnim pakiecie usług T-Connect.

Toyota Probox

Funkcje systemu HelpNet mogą wywołać lekką konsternację. Jedną z nich jest bowiem usługa eCare. W momencie, kiedy w samochodzie zapali się niechciana kontrolka, kierowca może połączyć się z centrum pomocy. Na przykład, jeśli nie jest pewien, czy może kontynuować podróż dalej, czy jednak powinien się zatrzymać. Centrum pomocy udzieli także porady, jak zaradzić problemom.

Poza tym, Toyota Probox chyba należy do najwolniejszych pojazdów na drodze. W ramach usług wprowadzono bowiem funkcję powiadamiania o wypadkach. To nie dziwi. Ale system, który powiadamia organy ścigania, jeśli wykryje agresywną jazdę? W teorii, ma pomóc namierzyć samochód skradziony lub gdy kierowca jest w niebezpieczeństwie.

"Rada dla złodziei" - nie jechać szybko.

Są też nowe funkcje aplikacji "MyToyota+". Raczej standardowe w naszej części świata. Czyli informacja o zamknięciu drzwi, powiadomienie o ich odblokowaniu, czy o stanie świateł.

Reszta pozostaje bez zmian. Czyli wciąż mamy do wyboru albo prostą benzynę o mocy 109 KM, lub 100-konny napęd hybrydowy. Oba z silnikami 1.5.

Ceny również należą do tych atrakcyjnych. Auto kosztuje od niecałych 2 mln jenów (47 000 zł) do 2,3 mln za topową wersję z hybrydą. To jakieś 55 000 zł.

i wciąż uważamy, że u nas byłoby miejsce na takie auto na rynku.