Volkswagen ID. Tiguan wpadł do Polski. Niemcy testują swojego superbohatera

Koncern z Wolfsburga dopracowuje swojego superbohatera - a będzie nim Volkswagen ID. Tiguan. Niemcy poprawiają to, co krytykowano i zostawią to, co się sprawdza.

Zapytacie pewnie o co chodzi z tym superbohaterem. Odpowiedź jest prosta - dla Volkswagena ten model ma być jednym z kluczowych produktów w kolejnych latach. Jego wygląd będzie przyjaźniejszy klienteli marki, wnętrze zyska wyczekiwane zmiany, a napęd będzie wydajniejszy. Jednocześnie cena ma, w teorii, być atrakcyjna. Volkswagen ID. Tiguan ma więc przed sobą bardzo trudne zadanie. Czy uda mu się je zrealizować?

Przede wszystkim Volkswagen ID. Tiguan to coś więcej, niż tylko lifting modelu ID.4

W przypadku modelu ID.3 Volkswagen zdecydował się na dopisanie słowa NEO do nazwy. Symbolizuje ono zmiany w tym samochodzie, ale pokazuje też, że de facto jest to cały czas "ten sam samochód".

W przypadku elektrycznego Tiguana będzie nieco inaczej. Owszem, punktem wyjścia pozostaje ID.4. Gołym okiem jednak tych korzeni nie zauważycie. Niemiecki koncern gruntownie przeprojektował nadwozie, aby bardziej przypominało popularnego spalinowego SUV-a.

Przód zyska prostszą i dużo bardziej kanciastą formę, nawiązującą właśnie do wersji z jednostkami zasilanymi benzyną i olejem napędowym. To samo tyczy się tyłu - tutaj także będzie dużo zmian. Co więcej, Volkswagen odświeżył również linię boczną. Zobaczycie tutaj nieco inaczej narysowane szyby.

Kluczowe jest także wnętrze

Jak pewnie wiecie w gamie ID bardzo krytykowano odejście od fizycznych przycisków. Wcale mnie to nie dziwi - ani to praktyczne, ani przyjemne, ale za to mało ergonomiczne. Tutaj także uznano, że obrano złą drogę. Volkswagen ID. Tiguan zyska kokpit w dużej mierze przypominający ID.3 NEO i ID. Polo.

Znajdziemy tutaj fizyczny panel klimatyzacji, nowe multimedia i prostszą kierownicę z klasycznymi przełącznikami. Pojawią się także większe zegary, a materiały wykończeniowe będą nieco lepsze.

Ważne są też zmiany "pod nadwoziem"

Oczywiście to kolejna ewolucja platformy MEB. Największą nowością będą silniki. Bazowa wersja zyska nową jednostkę APP 350, która jest wydajniejsza i zużywa mniej energii. Topowe wersje wykorzystają zaś silnik APP 550. Standardowo dostaniemy napęd na tylne koła, a flagowe wersje zyskają wariant 4x4, tworzony przed dwa silniki.

Volkswagen ID. Tiguan 2027

W ID. Tiguanie zobaczymy także nowe akumulatory. Nie wykluczone jest wprowadzenie do oferty wersji z "baterią" o pojemności 86 kWh, znaną z ID.7. Przy większej wydajności powinno to gwarantować znacznie lepszy zasięg.

Niestety, Niemcy nie dopracowali kwestii ładowania. Tutaj nie oczekujcie rewolucji - wartości w przedziale 140-175 kW będą standardem. A szkoda, bo podnosząc poprzeczkę i wchodząc na poziom 200 kW na pewno znaleźliby nową klientelę i poprawili komfort użytkowania pojazdu.

Moim zdaniem są to zmiany na lepsze

Przyjaźniejszy design, bliższy klasycznym Volkswagenom, na pewno będzie dobrze odebrany przez klientów. Jednocześnie Niemcy stawiają na przyjaźniejsze wnętrze i wydajność. Szkoda tylko, że to wciąż nie są rewolucyjne zmiany, a ceny mogą być nieco zbyt wysokie. Idealnym przykładem jest Volkswagen ID.3 NEO, który w mojej opinii powinien być tańszym samochodem. O ID. Polo też trzeba wspomnieć - dostępne akutalnie wersje kosztują ponad 150 000 złotych, co nie jest propozycją konkurencyjną wobec Renault 5, czy nadchodzących chińskich nowości.

Zdjęcia nadesłał Max Pietkiewicz