Volkswagen ID.Polo GTI to nowe otwarcie, ale założenia nawiązują do klasyki. Sprawdziłem, czy tak jest
Jest elektryczny, ale to GTI. Niemcy bardzo mocno podkreślają charakter nowego modelu. Volkswagen ID.Polo GTI ma być godnym swojej nazwy. Zajrzałem do niego, żeby to sprawdzić.
Na prawdziwe testy przyjdzie jeszcze pora. Wtedy przekonamy się, czy Volkswagen ID.Polo GTI jest naprawdę taki, jak obiecuje producent. Póki co jednak zajrzałem do studia Volkswagena w Hamburgu i przyjrzałem się nowemu GTI.
No właśnie "GTI". Najszybsze Volkswageny na prąd obecnie otrzymywały nazwę GTX. Teraz jednak VW chciałoby wrócić do klasycznego nazewnictwa. To jednak pociąga za sobą więcej, niż tylko nowe-stare logotypy na aucie.
Volkswagen ID.Polo GTI wygląda naprawdę dobrze
Miłośnicy marki (przynajmniej Ci, którzy akceptują elektryfikację), powinni być zadowoleni. ID.Polo GTI jest "postarane" jak mawia popkultura. Logotypy są klasyczne, jest oczywiście czerwona listwa pod atrapą, a w zasadzie pod listwą LED, mamy też zmienione zderzaki i spoiler nad tylną klapą. Widziałem dwa egzemplarze i moim zdaniem, auto lepiej wygląda srebrne, niż w dedykowanym kolorze Tornado Rot.

Przyznaję, że świetne są felgi. To na nich opiera się też ciężar klasyki w nowym modelu. Środkowa część wyraźnie nawiązuje do kultowej piłeczki golfowej, która była charakterystycznym elementem pierwszych Golfów GTI. Tu jednak, z braku lewarka zmiany biegów, nie miała gdzie się podziać. Styliści przygarnęli ją więc na felgę. Dobrze to wyszło.
W środku oczywiście mamy niewielkie, acz znaczące zmiany względem standardowego ID.Polo. Głębszy, kubełkowy fotel dobrze trzyma kierowcę i wywołuje uśmiech wzorem inspirowanym również charakterystyczną kratą ze sportowych Volkswagenów. Przeszycie z boku jest grubą, czerwoną nicią (przypomina szew na piłce baseballowej) i kończy się dedykowaną wpinką. Jest też więcej alcantary.
Nie ma szaleństwa, ale jest wszystko to, co powinno być.

Tak, jak i nowy tryb GTI, wywoływany przyciskiem na kierownicy. Zmienia ustawienia auta oraz "wrzuca" sportowe zegary na wyświetlacz. Niestety, te już nie wyglądają jakoś specjalnie dobrze.
Co obiecuje producent? VW chce frajdy z jazdy
Niemcy oczywiście stawiają tu na napęd elektryczny, ale mówią, że skupili się na wrażeniach z jazdy.
Auto dysponuje tym samym układem napędowym, który znajdziemy np. w topowej Cuprze Raval. Mowa więc o przednim napędzie (platforma MEB+) oraz 226-konnym silniku elektrycznym. Pozwoli on na sprint do 100 km/h w 6,8 sekundy (mniej więcej tyle co obecne Polo GTI z 2.0 TSI) i rozpędzenie się do 175 km/h (przeniesiony limiter ze 160 km/h). Prąd pochodzi z baterii 52 kWh, i pozwoli na przejechanie ok. 400 km pomiędzy ładowaniami.

Kluczem ma być jednak zestrojone na nowo zawieszenie. Zarówno kolumny MacPhersona, jak i tylna belka skrętna zostały przeprojektowane dla modelu GTI. Dodatkowo auto wyposażono fabrycznie w układ DCC, zapewniający zmienną charakterystykę tłumienia. Volkswagen ID.Polo GTI również tutaj ma zupełnie inne charakterystyki niż standardowe modele.
Do tego Niemcy dorzucili elektronicznie sterowaną szperę na przedniej osi. Nie "elektroniczną szperę", czyli XDS. To mechaniczny układ, aczkolwiek sterowany komputerem - ze względu na charakter napędu.
Wygląda więc na to, że możemy spodziewać się auta, które dobrze wygląda i dobrze jeździ. Tylko cicho. I to mimo zaprojektowanego od zera dźwięku GTI.
No cóż. Jakie czasy, taki tuning.

Volkswagen ID.Polo GTI dostępny będzie w przedsprzedaży w połowie października. Pierwsze sztuki pewnie trafią do klientów na początku przyszłego roku. Bliżej jesieni powinniśmy też poznać cennik auta.
Moim zdaniem, szykuje się naprawdę ciekawy hothatch na prąd. To trochę smutne, ale z drugiej strony, w tym segmencie "zaczyna się dziać". Jest Alpine, Cupra, będzie Volkswagen, Lancia, czy Peugeot e-208 GTI.


