Volkswagen Mission Efficiency na ładowaniu przejeżdża 1400 kilometrów. Ferdinand Piëch byłby dumny

Volkswagen Mission Efficiency jest królem aerodynamiki i na jednym ładowaniu pokona nawet 1400 kilometrów. To spadkobierca projektu XL1, choć w zupełnie innym wydaniu. Inżynierowie z Wolfsburga musieli opracować wiele ciekawych rozwiązań.

Przed wami Volkswagen Mission Efficiency, czyli samochód, który startuje z miejsca, w którym zatrzymał się model XL1. Nowy projekt niemieckiej marki jest królem aerodynamiki -  ma współczynnik Cx wynoszący zaledwie 0,158. Jednocześnie korzysta z techniki ID. Polo i potrafi zużywać mniej niż 7 kWh energii na sto kilometrów. Niemcy pokazują, ile można zyskać bez ogromnego akumulatora.

Wszyscy dobrze wiemy, Volkswagen eksperymentował z ekstremalną efektywnością już za czasów Ferdinanda Piëcha. To wtedy narodził się projekt samochodu zużywającego najpierw do 3 litrów paliwa, a później litr paliwa na setek, którego najbardziej dojrzałym wcieleniem został później Volkswagen XL1. Teraz podobną filozofię przeniesiono do świata samochodów elektrycznych.

Mission Efficiency nie imponuje więc wielką mocą ani gigantycznym akumulatorem. Wręcz przeciwnie. Volkswagen wykorzystał tutaj podzespoły z niewielkiego ID. Polo, a większość pracy wykonał wokół nich. Inżynierowie skupili się na aerodynamice, ograniczeniu masy i usuwaniu kolejnych źródeł strat energii. Efektem jest samochód, który pod względem konstrukcji mocno odbiega od współczesnych elektryków.

Volkswagen Mission Efficiency TEST

Volkswagen Mission Efficiency to aerodynamiczny mistrz, współczynnik Cx to 0,158. Powietrze tutaj rządzi

To według Volkswagena najniższy współczynnik oporu aerodynamicznego wśród samochodów dopuszczonych do ruchu. Cx wynosi 0,158, a powierzchnia czołowa ma tylko 2,08 metra kwadratowego.

Projekt Mission Efficiency ma 4775 mm długości, 1744 mm szerokości i zaledwie 1392 mm wysokości. Rozstaw osi to z kolei 2700 mm. W porównaniu z ID. Polo samochód jest aż o 722 mm dłuższy, a jego rozstaw osi zwiększono o 100 mm.

Nadwozie stopniowo zwęża się za kabiną i kończy bardzo wąskim tyłem. Volkswagen określa to rozwiązanie mianem "boat tailing". Chodzi o utrzymanie strugi powietrza przy karoserii przez możliwie długi czas i jej kontrolowane oderwanie dopiero na końcu nadwozia.

Dużo uwagi poświęcono też... kołom. Według Volkswagena mogą one odpowiadać nawet za 25-30 procent oporu aerodynamicznego samochodu. Tylne są więc niemal całkowicie zabudowane, a przednie nadkola bardzo ciasno otaczają felgi. Pojawiły się też specjalne deflektory, które ograniczają powstawanie turbulencji.

Continental przygotował do tego projektu ogumienie bazujące na ogumieniu EcoContact 7. Opony mają niski opór toczenia i specjalnie ukształtowane ściany boczne. Niemal całkowicie zabudowano również podwozie, a tylną oś zwężono o 170 mm względem ID. Polo. Z przodu pracują trzy aktywne klapy układu chłodzenia. Mogą otwierać się niezależnie i działają łącznie w pięciu konfiguracjach.

Volkswagen Mission Efficiency TEST

Volkswagen sprawdził nawet cyfrowe lusterka. Ostatecznie zostały klasyczne, bo... były wydajniejsze

W tym przypadku liczył się każdy detal, ale nie każda nowoczesna technologia okazała się korzystna. Inżynierowie sprawdzili między innymi kamery zastępujące lusterka. Zysk aerodynamiczny był jednak zbyt mały, aby uzasadnić dodatkowy koszt i zużycie energii przez cały system. Projekt Mission Efficiency dostał więc zwykłe lusterka.

Podobne podejście widać w kabinie. Nie ma tutaj dużego ekranu systemu multimedialnego. Zamiast niego na specjalnej szynie można zamontować smartfon lub tablet z Androidem albo urządzenie Apple. Po bezprzewodowym połączeniu przejmuje ono funkcje multimediów. Volkswagen wraca tym samym do pomysłu, który w znacznie prostszej formie stosował już w modelu up!.

Volkswagen Mission Efficiency TEST

Z samochodu zniknął nawet klasyczny system audio. Zastępuje go przenośny głośnik Bluetooth. Lżejsze są fotele i boczki drzwi, a część elementów zaprojektowano z myślą o pełnym recyklingu. Podłogę wykonano z lekkiego kompozytu i dodano do niej gumowe powierzchnie. Osobne dywaniki stały się dzięki temu zbędne.

I teraz najlepsze: to samochód dla czterech osób, z dużym bagażnikiem. Volkswagen Mission Efficiency jest bardzo praktyczny

Volkswagen zachował układ 2+2 i dużą tylną klapę. Bagażnik ma 481 litrów pojemności, a po złożeniu tylnych siedzeń długość przestrzeni ładunkowej sięga 1,8 metra. Dodatkowe schowki znalazły się pod tylnymi siedzeniami oraz za osłonami tylnych kół.

Drugi rząd ma oczywiście swoje ograniczenia. Producent przewiduje go dla osób o wzroście do około 160 cm. W praktyce oznacza to miejsce głównie dla dzieci, ale według Volkswagena samochodem może podróżować młoda czteroosobowa rodzina.

Niemcy chcieli stworzyć samochód zbliżony do seryjnego, wykorzystujący istniejącą technikę i zachowujący podstawowe cechy normalnego auta. Jak widać wyszli z tego obronną ręką.

Pod niezwykłym nadwoziem pracuje napęd z Volkswagena ID. Polo

O ile Volkswagen XL1 od podstaw był prototypem, o tyle Mission Efficiency skrywa... geny ID. Polo. Chodziło tutaj o wyciśnięcie z architektury MEB+ maksymalnego potencjału.

Za napęd odpowiada synchroniczny silnik APP290 z magnesami trwałymi. Rozwija 135 KM i 264 Nm, waży 75 kg i współpracuje z jednostopniową przekładnią. Moc trafia na przednie koła.

Akumulator w technologii NMC ma 54,9 kWh pojemności netto. Na potrzeby projektu Volkswagen programowo udostępnił dodatkowe 2,9 kWh. W seryjnym ID. Polo ten fragment pojemności pozostaje buforem, który ma sprzyjać zachowaniu dobrej kondycji ogniw przez dłuższy czas.

Maksymalna moc ładowania prądem stałym wynosi 105 kW. Przy ładowaniu prądem przemiennym samochód przyjmuje do 11 kW.

Dodatkowym źródłem energii są panele fotowoltaiczne zintegrowane ze szklanym dachem i tylną klapą. Instalacja ma moc 370W, ale nie przekazuje energii bezpośrednio do akumulatora trakcyjnego. Zasila instalację elektryczną samochodu i w ten sposób ogranicza obciążenie głównej baterii. Volkswagen szacuje, że przy odpowiedniej pogodzie, porze roku i lokalizacji może to odpowiadać nawet 30 km dodatkowego zasięgu dziennie.

Zużycie energii spadło do 6,48 kWh/100 km. Później Volkswagen ruszył w znacznie dłuższą trasę

Pierwszą próbę przeprowadzono w niemal idealnych warunkach. Samochód poruszał się ze stałą prędkością 68 km/h, na trasie bez wzniesień, z wyłączoną klimatyzacją i innymi odbiornikami energii. Mission Efficiency zużył wtedy 6,48 kWh/100 km.

Znacznie bardziej interesujący był jednak przejazd z centrum rozwojowego Volkswagena w Wolfsburgu do Wiednia. Trasa prowadziła cp coelawe przez Poznań i Ołomuniec (jakim cudem nikt nie sfotografował tego samochodu?!) i liczyła dokładnie 1278,36 km.

Średnia prędkość wyniosła 67,72 km/h, a maksymalna 138 km/h. Mission Efficiency potrzebował 7,51 kWh/100 km po uwzględnieniu strat podczas ładowania. Bez nich wynik spadł do 6,89 kWh/100 km. Akumulator o pojemności 54,9 kWh doładowano w trakcie całej podróży tylko raz.

Do Wiednia dotarł mając 164 kilometry zasięgu w zapasie

Po przejechaniu 1278,36 km komputer wciąż wskazywał możliwość pokonania kolejnych 164 km. Przy zachowaniu warunków z rekordowej próby oznaczałoby to teoretyczny całkowity zasięg przekraczający 1400 km.

Przejazd został oficjalnie udokumentowany, a niemiecki Record Institute zakwalifikował Mission Efficiency jako najbardziej efektywny zbliżony do produkcji, użytkowy, czteromiejscowy samochód elektryczny w swojej kategorii.

Volkswagen póki co nie chwali się potencjalną sprzedażą Mission Efficiency. A powinni

Domyślam się, że byłby to bardzo niszowy projekt, podobnie jak XL1, aczkolwiek skoro dziwny wynalazek z dieslem znalazł 250 nabywców, to czemu miałoby się to nie udać nowemu projektowi niemieckiej marki? Dodajmy, że jest on jednak dużo bardziej zbliżony do seryjnego ID. Polo, co obniża koszty produkcji.

Szczerze? Takim elektrykiem mógłbym jeździć na co dzień. Jest w nim coś ciekawego i fascynującego, zwłaszcza z inżynieryjnego punktu widzenia. W tym wspomnianym już w innym tekście o Mission Efficiency idealnym garażu dobrze wyglądałby obok XL1.