Volkswagen XL1 powraca, nazywa się teraz Mission Efficiency i ma nowy napęd
Volkswagen XL1 powraca, w pewnym sensie - Mission Efficiency to jego duchowy następca, trzymający się tej samej koncepcji, ale korzystający z nowego napędu.
Niestety, gdybym był obrzydliwie bogaty, to moja kolekcja samochodów byłaby dość eklektyczna. Przyznam szczerze, że nie czuję jakiegoś wielkiego pociągu do najdroższych hipersamochodów (z drobnymi wyjątkami). Za to wśród pojazdów, które zaparkowałbym w garażu, pojawiłby się Volkswagen XL1. Jest absolutnie cudowny, stanowi genialną myśl inżynierską i obecnie kosztuje fortunę. Jestem ciekaw, czy Volkswagen Mission Efficiency dostanie taką samą szansę na debiut na rynku, co jego poprzednik.
Marka z Wolfsburga zapowiedziała bowiem całkowicie nowy projekt, który będzie duchowym następcą tego fascynującego wynalazku. Wykorzysta nowy design marki, zachowa podobną sylwetkę nadwozia (co akurat nie jest pomysłem stylistów), a do tego zyska nowy napęd.

Volkswagen XL1 był hybrydą plug-in z dieslem, Mission Efficiency będzie elektrykiem
W pewnym sensie XL1 było daleko idącym rozwinięciem projektu 3L, czyli jednej z obsesji Ferdynanda Piëcha. Szef niemieckiego koncernu, wybitny inżynier, chciał stworzyć samochód, który zużywa 3 litry paliwa na setkę. Tak powstało Lupo 3L, a później także Audi A2.

To jednak nie było spełnieniem jego marzeń. Dopiero przy XL1 osiągnięto szczyt, tworząc lekką, aerodynamiczną i ultraoszczędną konstrukcję, która zużywała znikome ilości paliwa.
Nadwozie wykonano z włókna węglowego, połączono je z silnikiem elektrycznym i z niewielkim akumulatorem (5,5 kWh), a do tego dodano 2-cylindrowego diesla 0,8, zbudowanego ze skróconego silnika 1.6 TDI.
XL1 zużywało mniej niż litr paliwa, przejeżdżało do 50 kilometrów na prądzie, dawało wrażenia z jazdy porównywalne z prototypem skrzyżowanym z supersamochodem, a jego cena wynosiła blisko 120 000 euro.

Teraz Niemcy wracają do tej koncepcji
Volkswagen Mission Efficiency będzie w zasadzie tym samym pomysłem, tylko z napędem elektrycznym. Sylwetka nadwozia będzie bardzo podobna, co wynika z aerodynamiki - to po prostu najbardziej opływowa linia dla takiego samochodu, jaką można opracować.
Oczywiście wpleciono w to design rodem z Volkswagena ID. Polo, a punktem wyjścia może być architektura MEB Entry. Niemcy zapewne postarają się wycisnąć z tego auta maksimum możliwości, tworząc pojazd oferujący abstrakcyjnie duży zasięg przy niewielkim akumulatorze.
Mercedes stworzył zresztą podobny projekt (EQXX, którym miałem okazję jeździć) i wykorzystał z niego szereg elementów w Mercedesie CLA. Nie jest to więc jedynie pokazówka, a mobilne laboratorium, które może przynieść faktyczne korzyści dla kolejnych modeli Volkswagena.
Volkswagen Mission Efficiency powinien zadebiutować jeszcze w tym roku
Tajemnicą pozostaje jedynie to, czy Niemcy poprzestaną na jednym egzemplarzy (lub kilku pojazdach eksperymentalnych), czy tez wzorem XL1 zdecydują się na sprzedaż takiego auta. Przypomnę tylko: finalnie wyprodukowano 250 egzemplarzy oszczędnego Volkswagena, a jeden z nich pojawił się nawet oficjalnie w Polsce.


