Zgadzam się z aktywistami, zlikwidujmy miejsca parkingowe przy ulicach. Ale...
Zanim mnie zmieszacie z błotem, przeczytajcie ten felieton. Uważam, że miejsca parkingowe przy ulicach to zło dla miasta. Ale musi być coś w zamian.
Zawsze wychodzę z założenia, że każdy jest obywatelem miasta. Ci, co jeżdżą samochodami, rowerami, komunikacją publiczną i chodzą na piechotę. Nie ma gorszych, czy lepszych mieszkańców. A każdy korzysta z takiego środka transportu, jaki zapewnia mu wygodę. Mimo to uważam, że miejsca parkingowe w mieście powinny w znacznym stopniu... zniknąć z ulic. Z zupełnie innych powodów, niż myślicie.
Miejsca parkingowe na ulicach po prostu nie są estetyczne
Jak doskonale wiecie, darzę dość dużym sentymentem Kraj Kwitnącej Wiśni. Nie trzeba być jednak specjalistą, aby zobaczyć, że na zdjęciach z japońskich miast jest pewnego rodzaju nietypowa "czystość". Dopiero po dłuższej chwili zorientujecie się, że to dlatego, że samochody nie stoją na ulicach. W zasadzie wszędzie jest to zakazane. Nawet tam, gdzie nie ma wydzielonych chodników, nigdzie nie jest "pozastawiane". W niektórych miejscach dopuszczalne jest czasowe zatrzymanie się, a w mniejszych uliczkach uchodzi "zaparkowanie na chwilę".
Efekt - widoki są lepsze, miasto wygląda estetyczniej, jest też bezpieczniej dla pieszych.
I uważam, że do podobnego efektu powinniśmy dążyć.
Ale gdzie podziały się miejsca parkingowe?

Na parkingach. Parkingi w Japonii są wszędzie. I choć wszyscy wiemy, że jest ich znacznie za mało, do tego dojdziemy później. Parkingów "chwilowych" jest mnóstwo, podobnie podziemnych, czy piętrowych. Nie ma potrzeby parkowania przy ulicy, skoro jest spora szansa, że w obszarze 5 minut spacerkiem od naszego celu mamy szansę znaleźć miejsce parkingowe.
Oczywiście, japońskie miasta są zbudowane w zupełnie inny sposób. Dlatego bardzo trudno jest w gęstej, europejskiej zabudowie wygospodarować miejsce na choćby dodatkowe 15-20 miejsc. Ale podobny schemat można próbować wprowadzać.
Potrzebna jest tylko wola włodarzy miast. U nas polityka miejsca działa na zasadzie wahadła. Albo zakazujemy wszystkim, albo dopuszczamy wszystko.
Nawet patrząc na zachodnie miasta znajdziemy bardzo wiele parkingów podziemnych. Tam oczywiście miejsca parkingowe są, ale dzięki parkingom podziemnym "oczyścić ulice" nie tracąc przy tym możliwości dla kierowców.
Zgadzam się z tym, że nie jest to łatwe i nie jest to tanie. Budowa parkingów jest względnie nieopłacalna. I oczywiście podnosi dyskusję o tym, że miejsca parkingowe nie są prawem. Tak jak we wspomnianej Japonii, gdzie miejsc tych "względnie" brakuje (Japonia wcale nie ma specjalnie niskiego stopnia "usamochodowienia"). Ale, póki nie będziemy mieli rozbudowanych, szybkich i wydajnych systemów komunikacji miejskiej w dużych miastach, ludzie będą korzystać z samochodów.

Sensownie zarządzane, dostępne całą dobę parkingi z dużą liczbą miejsc, również dla mieszkańców, schowane przed wzrokiem, spowodują znaczne zyski. Nie tylko niektóre miejsca parkingowe na ulicach będą mogły zniknąć, ale spadnie też ruch. W końcu kierowcy krążący po okolicy i poszukujący miejsca parkingowego, też generują niepotrzebny ruch.