W Genewie zadebiutuje Czinger 21C (nie Stinger, Singer czy Zinger). Czym to w ogóle jest?

Czinger 21C, czyli kolejny tajemniczy supersamochód. Taki oto wynalazek oficjalnie poznamy w Genewie - a dojedzie do niej prosto z Kalifornii.

Zacznijmy od nazwy. Czinger 21C. Nie czytamy tego jednak "CZINGER", a Zinger. Tak jak kanapka z KFC. Nie ma to też nic wspólnego z Singerem i Stingerem. To Czinger - zapamiętajcie.

Czinger Na górze jest Czinger, czytany jako Zinger. Na dole po lewej kanapka Zinger (bez C), Singer (czyli cudowne projekty bazujące na Porsche) i Kia Stinger. Proszę nie mylić

No dobrze, o co tyle zamieszania?

Otóż mamy tutaj do czynienia z projektem firmy Czinger (pamiętajcie, czytane jak Zinger, z wyraźnym Z na początku i niemym C) z Kalifornii. Ma to być bardzo efektowny supersamochód, którego jedną z największych zalet będą osiągi. Te podkreślane są na każdym kroku i prezentują się następująco:

1,9 sekundy do setki.

To osiągi, którymi kiedyś pochwali się Tesla Roadster i które przebija np. Rimac C_TWO czy Aspark Owl. W 1,9 sekundy uda Wam się także wziąć duży kęs kanapki Zinger.

Czinger wciąż jest spalinowym autem

I to ma być jego as w rękawie. Równie szybkie lub szybsze auta zaczynają korzystać z napędów elektrycznych. Tymczasem nowy amerykański wynalazek ma wciąż zużywać dużo wysokooktanowego paliwa. Nie wiadomo jednak co znajduje się pod maską. Ta Kalifornijska marka lubi otaczać się mgiełką tajemnicy i niechętnie dzieli się detalami na temat tego auta.

Czinger

Czingera 21C możecie póki co oglądać na filmie od producenta. Więcej detali poznamy dopiero 3 marca, po oficjalnej premierze w Genewie. Można się spodziewać, że przyjdzie na nią trochę osób - zwłaszcza, że wielu producentów nie pojawi się w Genewie.