Czy 2700 nowych elementów wystarczy, aby sprzedaż poszła w górę? Obejrzałem nowego Mercedesa Klasy S i mam obawy
Mercedes Klasy S dekadami był numerem jeden w swoim segmencie, wyznaczając trendy w świecie luksusu. Audi i BMW mogło jedynie pomarzyć o tej pozycji, wypełniając nieco inne nisze: technologiczną i "sportową". Teraz sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Marka z Monachium wiedzie prym, a Klasa S traci tempo. Lifting ma być deską ratunku i pokazem możliwości marki. Tylko czy to wystarczy?
Liczba 2700 pada w kontekście tego samochodu bardzo często. Dokładnie tyle nowych elementów dostał Mercedes Klasy S po liftingu. Dla niemieckiej marki jest to więc "niemal nowa" konstrukcja, która ma być biletem do powrotu na szczyt w swoim segmencie. Nigdy w historii nie było sytuacji, w której "eska" musiała ustępować konkurentowi z Bawarii.
A do tego właśnie doszło. Seria 7 cieszy się większym uznaniem nie tylko za oceanem, ale także w Europie. BMW faktycznie podniosło poprzeczkę bardzo wysoko i sprawiło, że "gwiazda zbledła".
Problem polega na tym, że ten odświeżony wariant, uzbrojony w 2700 nowych elementów, po pierwszym spotkaniu nie chwyta za serce. Co więcej, wsiadając za kierownicę można odnieść wrażenie, że Mercedes nie do końca wie w którym kierunku chciałby dalej zmierzać.

Odświeżony Mercedes Klasy S z 2026 roku wita nas kokpitem z 2021 roku
Nie jest to nieprawdą. Choć Hyperscreen zamienił się w Superscreen (pod kątem nazewnictwa), a pod samym centralnym wyświetlaczem zagościły fizyczne przyciski, to cała koncepcja deski rozdzielczej jest żywcem zaczerpnięta z modelu EQS i EQE.
Doszlifowano tutaj wybrane elementy, ale nie postarano się nawet o to, aby jakkolwiek zmienić formę, nadając jej indywidualnego charakteru. I to jest mój największy zarzut do tego samochodu. Niemiecka marka postawiła na nowoczesne technologie, co jest zrozumiałe. System MB.OS wiedzie prym i jest "mózgiem" pojazdu. Obsługa nie rozczarowuje, ale sam wygląd deski rozdzielczej nie porywa.

Miejsce drewna po stronie pasażera zajęła tafla szkła, pod która kryje się dodatkowy ekran. Koncepcja takiej deski ma ponad 5 lat i brakuje jej świeżości i jakiegokolwiek elementu, który na dłużej przyciągnąłby uwagę. Do tego kurz i odciski palców będą tutaj standardem – i nic się z tym nie zrobi.
Zmieniła się także stylizacja nadwozia
Tutaj, wzorem innych projektów Gordena Wagenera, zagościły gwiazdy, wszędzie gdzie się dało. Znajdziecie je w sygnaturze świetlnej lamp przednich i tylnych, znajdziecie je w różnych detalach nadwozia, a sam emblemat na masce, na wybranych rynkach, może być podświetlany.
Niemiecki producent podkręca także obroty w gamie Manufaktur. Mercedes chce wręcz zachęcać klientów do indywidualizacji wyglądu Klasy S. Do wyboru macie tutaj aż 63 lakiery w głównej palecie (standardowe + Manufaktur), a zagłębiając się w ofertę "spod stołu" znajdziecie łącznie około 110 odcieni.
Możecie też eksplorować potencjał różnych wariantów kolorystyki wnętrza, przeszyć, czy nawet wyglądu takich elementów jak listwy na progach. Niczym w Porsche mogą pojawić się na nich dowolnie wybrane napisy.

Na pokładzie jest też kilka ciekawych nowości
Pierwszą stanowią podgrzewane pasy bezpieczeństwa. Nie wiem czemu znalazły się tylko z przodu, ale zimą mogą być świetnym patentem. Wzbogacono tutaj listę systemów wspierających kierowcę, a każdy z nich działa dokładniej i precyzyjniej. Jestem ciekaw jak wysoko podniesiono poprzeczkę, gdyż już dotychczasowy model był tutaj faktycznie wzorcem.
Nowości nie brakuje również pod maską. W ofercie Klasy S pozostają jednostki benzynowe R6 i V8, a także diesel R6. Ciekawostką jest widlasta ósemka, gdyż ta będzie konstrukcją rodem z motorsportu i z supersamochodów. Mercedes postawił tutaj na architekturę z płaskim wałem korbowym (wykorbienia co 180 stopni). To rozwiązanie opracowano do Mercedesa-AMG GT Black Series, a teraz staje się standardem w całej ofercie.
Płaski wał korbowy wpływa na charakterystykę silnika (lepiej radzi sobie przy wyższych obrotach), ale jednocześnie wprowadza więcej wibracji. Tutaj trzeba było ją więc starannie zbalansować, aby zachowywała się w sposób adekwatny do tego samochodu.
Mercedes Klasy S ma też jeszcze jeden problem na horyzoncie
BMW już za kilka tygodni zaprezentuje odświeżoną Serię 7, która także ma podnieść poprzeczkę. Rywalizacja niemieckich gigantów będzie więc bardzo zacięta. Zobaczymy kto wybrał lepszą koncepcję – projektanci i inżynierowie ze Stuttgartu, czy z Monachium.


