Oto najlepszy Ford Mustang w historii. Tańszy od GTD, kochający szybką jazdę
Jeśli myśleliście, że Ford Mustang GTD to ostatnie podejście błękitnego owalu do tego modelu, to jesteście w błędzie. Przed Wami ich najbardziej szalony czarny koń.
- Ford Mustang zyskał wersję Dark Horse SC
- Pod tą nazwą kryje się jeszcze ostrzejsze wydanie modelu Dark Horse, ze sprężarką mechaniczną i z szeregiem modyfikacji
- Nowa wersja ma także pakiet torowy
Ford Mustang GTD kosztuje blisko dwa miliony złotych i jest autem dla bardzo wąskiej grupy odbiorców. Tylko szczęśliwcy będą mieli okazję wsiąść za kierownicę tego samochodu i cieszyć się nim zarówno na drogach publicznych, jak i na torach wyścigowych.
Ci, którzy obejda się smakiem, nie pozostaną bez alternatywy. Może i nie będzie tak hardkorowa i wyjątkowa, ale jednocześnie zapewni odrobinę więcej uniwersalności. Na drogi wyjeżdża Ford Mustang Dark Horse SC. "Czarny Koń" zyskał sprężarkę mechaniczną, nowy pakiet aerodynamiczny i szereg modyfikacji zawieszenia. Cel jest prosty: dawać jeszcze więcej frajdy z jazdy, zwłaszcza podczas imprez typu track day.
Ford Mustang Dark Horse SC czerpie garściami zarówno z z wyścigowego Mustanga GT4, GT3, jak i GTD
Tak, dobrze przeczytaliście. Ford sięgnął do trzech sportowych wariantów, zarówno torowych, jak i drogowych. Z każdego zaczerpnął "po trochu", aby wycisnąć maksimum z tej konstrukcji.

Przede wszystkim pod maską pojawiła się jednostka 5.2 V8, którą wspomaga sprężarka mechaniczna. Jej moc nie jest jeszcze znana, ale na pewno sięgnie 700 KM. Jest to więc solidny przyrost względem 480-konnego w Europie Mustanga Dark Horse.
Mamy tutaj także inną skrzynię biegów. Miejsce 10-biegowego automatu, dość wolnego i topornego, zajęła 7-biegowa skrzynia DCT. Dwusprzęgłowy automat wywodzi się w prostej linii z wersji GTD i zapewnia znacznie bardziej "wyścigowe" wrażenia zza kierownicy.
Poza tym wprowadzono szereg modyfikacji w zawieszeniu. Amortyzatory MagneRide mają nową charakterystykę, są twardsze sprężyny, inne stabilizatory i zwrotnice, a także nowa rozpórka. To wszystko ma przekładać się na lepszy kontakt koła z podłożem.
Są też tutaj nowe opony, które Michelin opracował specjalnie dla tego samochodu. Ogumienie Pirelli P Zero R dostosowano do charakterystyki amerykańskiego samochodu.

Kluczowa jest także nowa aerodynamika. To duże zmiany
Przebudowane spoilery, w tym duże tylne skrzydło, gwarantują większą siłę docisku przy wyższych prędkościach. Powiększono też przedni wlot powietrza, aby silnik miał czym "oddychać".
A jeśli myśleliście, że to było ostatnie słowo Forda, to dodam jeszcze, że opcjonalnie pojawi się pakiet Track Pack. I nie jest to tylko mały dopisek do nazwy, a pakiet ogromnych zmian Przede wszystkim pojawia się tutaj przebudowane zawieszenie MagneRide Track Pack, 20-calowe felgi z włókna węglowego i ceramiczno-węglowe tarcze z Mustanga GTD. Bonusem jest także jeszcze większe skrzydło na pokrywie bagażnika.
Ford nie chwali się potencjałem tej konstrukcji, ale będzie ona z pewnością dużo szybsza od Mustanga Dark Horse. A co jak co, ale "czarny koń" Forda to zaskakująco kompetentne auto, które było dla mnie największym zaskoczeniem z ostatnich dwóch lat. Jeśli wiec tutaj wszystko podniesiono "do potęgi", to wersja GTD musi być naprawdę niesamowita...
Niestety, w Europie jej nie zobaczycie. Tego chyba jednak mogliście się spodziewać.


