Genesis zyska w końcu własną platformę. Koniec z byciem lepszym Hyundaiem
Genesis ma ostatnio naprawdę mocne miesiące. Luksusowa marka koncernu ma stać się jeszcze bardziej niezależna i jeszcze bardziej premium.
Koreańska marka Genesis w ciągu ostatnich kilku miesięcy zaskoczyła wiele osób, prezentując nowe modele koncepcyjne i pomysły. Wiele z nich to oczywiście tylko modele pokazowe, które mają mało wspólnego z realnymi modelami. Zwłaszcza, że zagraniczni dziennikarze dopatrzyli się, że np. X Skorpio oraz Magma GT w rzeczywistości są przebudowanymi istniejącymi samochodami (Magma GT to w rzeczywistości Corvette C8). Ale to tylko "pokazówki".
Genesis ogłosił, że w przyszłym roku nowe modele zaczną powstawać już na dedykowanej platformie.
Genesis będzie miał swoją platformę, dla różnych rodzajów napędu
Do tej pory auta koreańskiej marki opierały się na podwoziach Hyundaia. Teraz jednak, w związku z planowanym rozwojem, potrzebna będzie całkowicie nowa konstrukcja.

Ma być zaprojektowana całkowicie od zera, pod ambicje marki. Ma więc być sportowo, luksusowo i ze wszystkimi "fajerwerkami" technologicznymi. Prowadzenie aut ma być "relatywnie bezpośrednie" i dawać dużo informacji kierowcy.
Nie będzie to konstrukcja wyłącznie pod auta elektryczne. Co widać po konceptach marki, Genesis wciąż planuje nowe modele z silnikami spalinowymi. Nienazwana jeszcze platforma będzie więc dostosowana do wielu rodzajów napędu, choć będzie ona obejmować głównie hybrydy oraz zasilanie prądem.
Na razie nie ma słowa o tym, jakie modele mają stanąć na projektowanym, dedykowanym podwoziu. Jednak, jak podkreśla Peter Kronschnabl, dyrektor zarządzający Genesis Motor Europe, firma nie zamierza wypełniać każdej możliwej niszy. Choć plany są ambitne, czyli 350 000 samochodów sprzedanych globalnie do 2030 roku.
Wśród planów na pewno pojawi się wspomniana Magma GT, choć raczej supersportowy samochód z centralnie umieszczonym V8 (jak jest w planach) będzie wymagał innej konstrukcji.

Podejrzewam, że wśród nowości znajdzie się nowy, duży SUV. Kolejną nowością będą też kolejne generacje limuzyn marki. Tutaj, choć Genesis ma naprawdę świetne portfolio, może dużo się dziać. G80 jest już kilka lat na rynku, a jeśli firma planuje pozostać w Europie, będzie potrzebowała dużej, luksusowej hybrydy, lub auta elektrycznego. Podobnie będzie z większą G90-ką, choć sądzę, że na ten model w nowej odsłonie będzie trzeba jeszcze poczekać.
Nowa platforma zadebiutuje w przyszłym roku, a pewnie w salonach auta na niej oparte pojawią się co najmniej za dwa lata.