Honda błądzi niczym dziecko we mgle. Przepalili ponad 15 miliardów dolarów, a ich przyszłość może stać pod znakiem zapytania

Czy Honda faktycznie jest gotowa na to, aby wyrzucić 15 miliardów dolarów do kosza? Nic na to nie wskazuje, a decyzje z ostatnich dni cały czas szokują.

W grudniu w 2024 roku wszystko wskazywało na to, że Honda przejmie Nissana. Rozmowy nabierały tempa, a fuzja zdawała się być jedynym rozwiązaniem problemów tej drugiej marki. Finalnie jednak Nissan wycofał się z rozmów, gdyż Honda chciała przejąć pełną kontrolę nad tą marką.

Ta sytuacja pokazywała dwie rzeczy: w Hondzie nie brakowało pieniędzy i była duża chęć posiadania władzy i mocnej pozycji na rynku. Japoński producent już wtedy miał w swoim portfolio dużo sprawdzonych modeli, ale cały czas duży nacisk kładł na elektryki. Miały być przełomem.

Platforma "0" pochłonęła ogromne pieniądze. Japończycy zmniejszyli rozmiar akumulatorów (pod kątem gabarytów, nie pojemności), a także "skompresowali" kluczowe komponenty. Wszystko po to, aby zapewnić odpowiednio niską linię samochodów, co miało przełożyć się na aerodynamikę i większy zasięg.

Honda 0 rezygnacja z modeli

A potem podali dane techniczne, które, delikatnie mówiąc, zawiodły. Nieco ponad 450 km zasięgu przy akumulatorze o pojemności 90 kWh? Moc ładowania sięgająca 150 kW? Przełom może i był w gabarytach architektury, ale nie w jej możliwościach.

W międzyczasie Honda zderzyła się z rzeczywistością, w której elektryki nie zyskują na popularności. Oczywiście chodzi o USA

Japoński producent z bliżej nieznanego powodu zafiksował się na Stanach Zjednoczonych. To właśnie tam gama "0" miała być produkowana i sprzedawana. Polityka Donalda Trumpa sprawiła, że klimat dla elektryków mocno się ochłodził, a wiele firm zaczęło mocniej inwestować w hybrydy.

Honda uznała więc, że lepiej jest przepalić 15 miliardów dolarów i wyrzucić niemal gotowe samochody do kosza, niż dać im szansę i zobaczyć jak będą radziły sobie na rynku. Co więcej, ich architektura otwierała po części drzwi do wejścia na rynek europejski. Tego jednak nawet nie brano pod uwagę.

Co ciekawe Japończycy podjęli tę kontrowersyjną decyzję w momencie, w którym ceny paliw idą w górę. Nawet zwolennicy Donalda Trumpa zaczynają twierdzić, że w ostatnich tygodniach nikt nie zrobił tyle dla elektromobilności, co prezydent USA. Atak na Iran doprowadził do szybkiego wzrostu cen paliw. I choć rezerwy będą konsekwentnie uwalniane przez kluczowe kraje, to cena baryłki wzrosła do ponad 100 dolarów i cały czas pnie się w górę. A końca konfliktu na Bliskim Wschodzie nie widać.

W efekcie elektryki niebawem mogą zyskać uznanie w USA – zwłaszcza, gdy cena za galon paliwa przekroczy 5-6 dolarów

Pamiętajcie, że Honda nie zrezygnowała z projektu, który był w powijakach. Zarzucono rozwój samochodu, który już jeździ, do którego przygotowano fabrykę, a przedprodukcyjne egzemplarze trafiły na testy. Co więcej, na tej samej architekturze powstaje dziecko Sonego i Hondy, czyli Afeela.

Honda Afeela

Ciekawostką jest to, że Sony nie wie w tej chwili jaki jest status projektu. Honda zaskoczyła ich swoją decyzją o rezygnacji z rozwoju tej architektury, nie informując o tym partnera. Tymczasem Afeela wyprodukowała już pierwszą serię przedprodukcyjnych samochodów i także czeka na "zielone światło".

Przepalenie ponad 15 miliardów dolarów nie przemknie niezauważone w kondycji Hondy. Japończycy mogą mieć duży problem

Ta decyzja na pewno ma jakieś podłoże ekonomiczne, którego z pewnością dokładnie nie znamy. Patrząc jednak na to dokąd zmierza rynek i gdzie na nim jest ta marka, można mieć obawy o przyszłość Hondy.

Jakby tego było mało, okazało się, że ich projekt silnika dla bolidu Formuły 1 Astona Martina to jedna wielka farsa. Japończycy po zamknięciu projektu silnikowego kilka lat temu podtrzymywali jedynie kluczowy skład, który wspierał i obsługiwał jednostkę dla Red Bulla.

Nową konstrukcję tworzyli już jednak zupełnie inni ludzie, nie powiązani z dotychczasowym zespołem silnikowym. Do tego mnogość zmian wymuszonych przez Astona Martina (a dokładniej przez Adriana Neweya) sprawiła, że jednostka Hondy nie tylko nie wytrzymuje wyścigu, ale przede wszystkim generuje gigantyczne wibracje, które są niebezpieczne dla układu nerwowego kierowców.