Jedna technologia, 14 różnych marek. Stellantis szykuje się na największy test

Stellantis inwestuje 60 miliardów euro w nową strategię i platformę STLA One. Koncern chce obniżyć koszty, a jednocześnie zachować indywidualny charakter 14 marek.

Utrzymanie czternastu marek samochodowych nigdy nie było łatwe. Dziś staje się jeszcze trudniejsze. Rosnące koszty rozwoju nowych technologii, elektryfikacja, cyfryzacja oraz coraz silniejsza konkurencja ze strony chińskich producentów sprawiają, że samodzielne rozwijanie odrębnych konstrukcji dla każdej marki przestaje mieć ekonomiczny sens. Stellantis postanowił więc obrać nowy kierunek, a kluczowe jest tutaj jedno określenie - STLA One.

Celem jest ujednolicenie rozwiązań w samochodach przy jednoczesnym przekonaniu klientów, że Peugeot, Jeep, Opel, Alfa Romeo czy Citroen nadal są zupełnie różnymi produktami.

Za tym planem stoi strategia inwestycyjna o wartości 60 miliardów euro, która ma być wdrażana do końca tej dekady. W jej ramach Stellantis przygotuje ponad 60 nowych modeli oraz około 50 dużych modernizacji istniejących samochodów.

Stellantis stawia na jedną architekturę STLA One zamiast pięciu różnych. Odważnie

Najważniejszym elementem całego planu jest nowa platforma STLA One. Ma ona całkowicie zmienić sposób projektowania samochodów w grupie.

Alfa Romeo Giulietta 2028 STLA One

Dotychczas Stellantis korzystał z wielu różnych architektur rozwijanych jeszcze przez dawne PSA i FCA. W najbliższych latach większość z nich zniknie. Ich miejsce zajmie jedna modułowa baza przeznaczona dla samochodów segmentów B, C i D.

Produkcja pierwszych modeli wykorzystujących STLA One ma ruszyć w 2027 roku. Docelowo platforma ma być podstawą dla ponad 30 modeli różnych marek, a roczna produkcja opartych na niej samochodów ma przekroczyć dwa miliony egzemplarzy przed 2035 rokiem.

Według Stellantis nowa architektura pozwoli ograniczyć koszty o około 20 procent względem obecnych rozwiązań. To kluczowy argument w czasie, gdy europejscy producenci coraz mocniej odczuwają presję cenową ze strony chińskich marek.

STLA One została od początku przygotowana z myślą o nowoczesnych samochodach elektrycznych. Platforma będzie współpracować z architekturą 800V, akumulatorami LFP oraz konstrukcją typu cell-to-body, w której ogniwa stają się częścią struktury pojazdu. Jednocześnie przewidziano integrację systemów STLA Brain, STLA SmartCockpit oraz technologii steer-by-wire.

Poza tym, na tej samej konstrukcji, można też budować samochody spalinowe i hybrydowe. Bez tego oczywiście nie dałoby się działać w tych trudnych czasach, gdzie dywersyfikacja gamy modelowej jest bardzo ważna

Peugeot jako pierwszy pokaże kierunek zmian

Choć STLA One ma stać się fundamentem dla wielu marek, pierwszeństwo otrzyma Peugeot. Jak donosi Reuters, debiut produkcyjny nowej platformy nastąpi w Hiszpanii, wraz z kolejną generacją Peugeota 208. Będzie to jednocześnie pierwszy test nowej strategii koncernu.

Stellantis zapowiedział także dalsze inwestycje we Francji. Zakład w Mulhouse otrzyma trzy nowe modele Peugeota, a ich produkcja ruszy od 2029 roku. Na rozbudowę fabryki przeznaczono 400 milionów euro, a dodatkowe 500 milionów euro trafi na badania i rozwój związane głównie z platformą STLA One.

Dyrektor wykonawczy Stellantis, Antonio Filosa, nie ukrywa, że jednym z głównych celów projektu jest osiągnięcie poziomu kosztowego pozwalającego skuteczniej rywalizować z chińskimi producentami budującymi samochody w Europie.

STLA One

Nie wszystkie marki będą traktowane tak samo, ale wszystkie zyskają architekturę STLA One

Nowa strategia porządkuje także strukturę całego koncernu. Rolę marek globalnych otrzymały Fiat, Jeep, Peugeot oraz RAM. To właśnie one jako pierwsze będą otrzymywać nowe platformy, technologie i układy napędowe. W praktyce staną się poligonem doświadczalnym dla całej grupy.

Stellantis zalicza do marek regionalnych Chryslera, Dodge'a, Citroena, Opla oraz Alfę Romeo. Z kolei DS i Lancia mają funkcjonować jako marki specjalistyczne. Osobną pozycję zachowuje Maserati, dla którego zapowiedziano dwa nowe modele oraz odrębną strategię rozwoju, którą poznamy pod koniec tego roku.

"Inżynieria znaczkowa" wciąż jest problem

Oczywiście jest to jeden z największych problemów, z którymi Stellantis zmaga się od momentu powstania grupy. Koncern posiada wyjątkowo szerokie portfolio. W jego skład wchodzą marki z różnych bajek, czasami celujące w tego samego klienta. Utrzymanie ich odrębności staje się coraz trudniejsze, gdy wszystkie korzystają z tych samych podzespołów.

Zarząd koncernu podkreśla, że w przyszłości największe znaczenie ma mieć design. Poszczególne samochody mają różnić się proporcjami, charakterem, typem nadwozia oraz sposobem prowadzenia. Jeep ma nadal kojarzyć się z offroadem. Dodge zachowa sportowy charakter. Alfa Romeo ma oferować bardziej emocjonalne doświadczenia za kierownicą. Peugeot z kolei musi pozostać marką stawiającą na design i nowoczesne technologie.

Ważne stają się też... Chiny

STLA One jest tylko jednym z elementów strategii FaSTLAne 2030. Koncern chce, aby do końca dekady połowa globalnej produkcji powstawała na trzech wspólnych platformach.

Równocześnie niemal połowa całego wolumenu ma korzystać ze wspólnych rozwiązań napędowych stosowanych w wielu regionach świata.

Stellantis zamierza także szerzej wykorzystywać partnerstwa. W Europie rozwijana jest współpraca z Leapmotor. W Chinach grupa rozpoczyna produkcję nowych modeli wspólnie z Dongfengiem. Analizowana jest również współpraca technologiczna z JLR na rynku amerykańskim. Wśród partnerów odpowiedzialnych za oprogramowanie, sztuczną inteligencję i systemy autonomiczne znajdują się między innymi NVIDIA, Qualcomm, Wayve, Uber, Mistral AI oraz CATL.

Stellantis STLA One Leapmotor

Jednocześnie Stellantis chce poprawić efektywność swoich zakładów. W Europie plan zakłada ograniczenie nadmiaru mocy produkcyjnych o ponad 800 tysięcy samochodów rocznie oraz zwiększenie wykorzystania fabryk z obecnych 60 do 80 procent. Podobny poziom efektywności ma zostać osiągnięty także w Ameryce Północnej.

Zróżnicowanie marek to ogromne wyzwanie

Z punktu finansów i logistyki nowa strategia wygląda logicznie. Trudno wyobrazić sobie sytuację, w której czternaście marek rozwija własne platformy i własne architektury. Byłoby to oczywiście fizycznie niemożliwe i nierealnie drogie.

Prawdziwe wyzwanie pojawi się jednak po stronie produktu. STLA One ma umożliwić budowę dziesiątek różnych samochodów przy znacznie niższych kosztach.

Jeżeli Stellantisowi uda się zachować wyraźne różnice pomiędzy Peugeotem, Oplem, Citroenem, Alfą Romeo, Jeepem czy Lancią, nowa strategia może stać się wzorem dla całej branży. W pewnym sensie Volkswagen jest tutaj pionierem, gdyż np. na płycie MQB bazuje wiele samochodów i każdy z nich ma swój własny charakter.

Czy Stellantis osiągnie ten poziom? To nie jest wykluczone - kierunek, w którym teraz podąża ta marka, zdaje się być dużo rozsądniejszy. Uważam, że optymalizacja oferty, rozsądniejszy podział marek i przede wszystkim postawienie na jedną technologię może być strzałem w dziesiątkę. Antonio Filosa ewidentnie "podglądał" tutaj Volkswagena i może to być dobra inspiracja.