Tak właśnie Alfa Romeo traci klientów. Nikt nie chce naprawić auta objętego gwarancją, argumenty są absurdalne

Zwrócił się do mnie nasz czytelnik z dość nietypowym tematem. Alfa Romeo nie chce się podjąć naprawy samochodu mającego niecały rok, objętego gwarancją. Jeden z warszawskich serwisów odmówił przyjęcia samochodu, drugi zaś twierdzi, że nie ma obowiązku tego robić.

Alfa Romeo chce być jedną z najwyższej pozycjonowanych marek z gamie grupy Stellantis. Aspirują tutaj do segmentu premium, biorąc na celownik liderów rynku. Problem w tym, że włoski. producent wykłada się na podstawowych rzeczach, takich jak obsługa klienta czy obsługa posprzedażowa.

Swoją historię opisał mi nasz czytelnik – i szczerze mówiąc nie mogłem uwierzyć w to, co przeczytałem. W skrócie: samochód, który ma mniej niż rok, jest traktowany jak "zgniłe jajo", a nikt nie chce podjąć się naprawy gwarancyjnej. Ba, nie spróbowano nawet zweryfikować problemu.

Alfa Romeo Giulia gwarancja

Alfa Romeo Giulia zaniemogła. Jeden dealer nie przyjął jej do serwisu, drugi twierdzi, że "to nie jest jego problem"

Sytuacja zaczęła się standardowo: samochód nie odpalił. Finalnie zadecydowano się na wezwanie oficjalnej usługi assistance, którą oferuje włoski producent. O 9 rano laweta podjechała w wyznaczone miejsce i zabrała samochód do serwisu Carserwis przy ulicy Połczyńskiej.

O 11 kierowca lawety zadzwonił do naszego czytelnika z informacją, że Carserwis nie przyjął samochodu i, tu cytat, kazał "s********ć". Finalnie więc zapadła decyzja, aby pojazd trafił do dealera w Falentach, prowadzonego przez Grupę Bemo.

Tu cała historia nabiera pikanterii. Auto dotarło na miejsce, ale na serwis go nie przyjęto. Doradczyni serwisowa zadzwoniła do czytelnika z informacją, że ten salon nie podejmie się tematu, gdyż "samochód nie był u nich kupiony i nie jest to w ich obowiązku". Stwierdziła za to, że mogą naprawić auto odpłatnie. Nasz czytelnik oczywiście odmówił, przez co samochód dostał status "do zabrania".

Alfa Romeo Giulia gwarancja

Jest to sytuacja skrajnie absurdalna, która pokazuje jaki chaos panuje w grupie Stellantis

Przede wszystkim dealer, Grupa Bemo, nie ma prawa odmowy naprawy gwarancyjnej. Zgodnie z obowiązującymi przepisami są zobowiązani do wykonania naprawy w zakresie gwarancyjnym. Carserwis z kolei z bliżej nieokreślonych przyczyn nie przyjął samochodu i nawet nie pofatygował się, aby zadzwonić do czytelnika z informacją o tym, że przykładowo nie ma w ogóle przestrzeni lub "slotów" na przyjęcie samochodu.

Jeśli takie podejście przyjmuje Alfa Romeo także w innych krajach, to winszuję i życzę powodzenia

Nie jest tajemnicą, że kondycja grupy Stellantis nie zachwyca, a dealerzy gotują się i czekają na konkretne działania. Tu widać też, że podstawowe procedury zwyczajnie nie działają.

Co gorsza, z własnego doświadczenia mogę potwierdzić, że podejście dealerów tej marki do klientów w Polsce jest fatalne. Ponad rok temu rozważałem zakup jednego z dwóch modeli: Tonale i Stelvio. Na wysłane zapytania o ofertę finansowania na samochody dostępne "na placu" praktycznie nikt nie odpowiedział.

W salonie byłem traktowany jak niechciany petent, a wiele osób urwało kontakt w momencie, w którym przedstawiłem moje wymagania dotyczące kalkulacji finansowania. Z takim podejściem nie ma szans na rozwój marki, o przyciąganiu nowych klientów nie wspominając.

Temat naszego czytelnika przekazaliśmy marce – poprosiłem rzecznika Alfy Romeo o komentarz. Gdy taki dostanę, zaktualizuje tę historię.